|

Od zawsze czułem przemożną grozę i fascynację, gdy czułem, widziałem, a nawet myślałem o wirze rzecznym. Jest to zjawisko powstające gdy poddana prądom masa wody kręci się wciągając w swoją chłodną toń nieostrożnego śmiałka rzucającego wyzwanie życiu, czy też kolejnego pechowca.
Płyniesz leniwie rzeką, grzeje ciepłe słońce, woda przyjemnie ochładza Twoje rozgrzane wakacjami ciało, szum leniwie płynącej rzeki, widok zielonych drzew na brzegu i turkusowo mętnej wody uspokaja Twoje skołatane życiem nerwy... Twoje myśli rozkosznie przelatują przez głowę, szczebiocząc sobie radośnie i skacząc po przeróżnych, mało waznych tematach jak kot w pogoni za swoim ogonem udający że to mysz, czyli tak jak zwykle... Płyniesz sobie, jednak z lekkim zdziwieniem czujesz że zaczynasz delikatnie, tak jakby nieśmiało i tkliwie obracać się w jedną stronę mimo utrzymywania kierunku na wprost, ale rozleniwiony letnią aurą i niechętny wszelakim umysłowym wysiłkom próbujesz nie zwracać na to uwagi, w końcu odpoczywasz, prawda? I coś Ci się należy od życia, a nie tylko ciągłe myślenie i myślenie, chcesz się wyłączyć, zresetować, chociaż na chwilę, albo na eon, nieważne...
Przebudzenie...
Błogie lenistwo od myślenia zostaje jednak nagle przerwane, gdy czujesz jak gwałtownie nieznana acz przemożna siła agresywnie rzuca Cię w bok jak workiem kartofli, i czując wtedy jak adrenalina zalewa Twoje żyły ożywczym chluśnięciem, a umysł ogarnia przerażenie, próbujesz gwałtownie wydostać się z silnego prądu walcząc rozpaczliwie o każdy oddech, wrzeszcząc z przerażenia i w amoku walki rzucając się wściekle w zamienionej w rozszalały żywioł rzece. Jednak im więcej walczysz tym Twoja sytuacja staje się coraz gorsza, mięśnie poddane maksymalnym wysiłkom potrzebują olbrzymich ilości tlenu, a tego zaczyna brakować... tracisz siły i oddech na walkę z ruchem obrotowym który jest od Ciebie znacznie silniejszy, poprzez swoją masę otaczającej Cię wody, znacznie większą od Twojej, i nie masz szans z nim wygrać. Z każdą sekundą uświadamiasz sobie swoje gasnące siły, i wpadasz w coraz większą panikę, rozpraszając już kompletnie swoje resztki sił życiowych na niezborne ruchy i nieskoordynowane działania które przyśpieszają moment Twojej śmierci.
Wir obraca Tobą gwałtownie wciągając w głębie, gdzie otępiały ze strachu i paniki, wykończony walką topisz się, często majac kilkanaście czy kilkadziesiąt cm nad sobą piękne niebo i powietrze które w chwili umierania wydają Ci się najwyższą ekstazą... tyle lat patrzyłeś w niebo, i nigdy nie widziałeś i nie czułeś tego co teraz. A może tylko wydawało Ci się że patrzysz...pojawiają się sceny z życia, ale niekoniecznie, zawsze pojawia się wielki żal za straconym życiem, manifestacja instynktu samozachowawczego który przegrał. Może pojawi się tunel i brodaty Jezus, a może zapach siarki i rogaty Pan...tylko co z tego żalu, skoro jeśli nadal byś żył jak automat? Co byś uczynił, co dokonał? Spłodziłbyś dzieci, kupił mieszkanie na kredyt, zaharowywał za grosze w pracy i umarł na udar czy zawał...naprawdę myślisz że straciłeś coś tak bardzo cennego? Życie jest niemym świadkiem takich codziennych dramatów, i co się stało? Słońce nadal świeci, po nocy przychodzi dzień, życie się toczy jakby nigdy nic... umrzesz i nic się nie zmieni, świat sobie poradzi. Niebo w chwili śmierci widziane z pozycji umierającej wydaje się piękne, powietrze wydaje się być cudowne, wspaniałe, smaczniejsze niż truskawki z kawiorem podlane szampanem... smaczniejsze niż jędrne uda dziewicy... ale co z tego, skoro nigdy tego nie czułeś, ani nigdy byś nie poczuł? Żyłbyś walką o nowy samochód, o zyskanie szacunku i dobrej pozycji w pracy czy w rodzinie... Żyłeś w śnie, w kłamstwie, w zbiorowej, społecznej hipnozie, w piekle urojeń. I bałeś się piekła za nie uczęszczanie na mszę świętą, nie wiedząc w swym szaleństwie że piekło jest w Tobie tu i teraz, nie trzeba siarki, kotłów z wrzącym olejem, wystarczy być tu i teraz, żyć jak Ty... i to nazywasz życiem? Te żebranie o miłość u innego żebraka który też tak jak Ty nie chce dac, tylko chce brać, o komplementy, walka o pieniądze by być kimś, kupić telewizor czy auto i pokazać się sąsiadom?
Umarłeś...
Klęczysz przed obliczem Pana. I zadadzą Ci pytanie u wrót raju aniołowie z Jezusem dzierżącym klucz do bram raju – wpłacałeś hojne datki na moje przedstawicielstwo na ziemi? Rozsiewałeś dobro? Dzieliłeś się z potrzebującymi? Zapytasz nieśmiało – a co konkretnie masz na myśli Panie? I odpowiedzą Ci głosem tubalnym, pełnym miłości i dobra, a w tle pobrzękują złote klucze do bram raju – Ty durniu... mam na myśli czy wpłacałeś na www.ecoego.pl korzystając z numeru konta w dziale „sponsorzy strony” czy może wolałeś kupić sobie coś dla siebie, a mojego przedstawiciela handlowego na ziemi pominąłeś? Oddychasz z ulgą. Tak, jasne! Wpłaciłem kilka razy hojny datek Mistrzowi! Jezus z aniołami się uśmiechają, przytulają Cię, otwierają bramy raju. Gdy wchodzisz do pięknego, pachnącego ogrodu, Edenu, widzisz jak Jezus z aniołami okładają pejczami ciągle napływających na niebiański sąd ludzi i z szalonym, pełnym radosnej pasji śmiechem zrzucają wrzeszczących ze strachu i bólu ludzi do piekła gdzie spędzą wieczność na torturach... bo pożałowali paru złotych... a ładne dziewczyny tego co mydło nie wymydli, a słońce tam nie dociera...
Pośmialiśmy się, a teraz...
Powyższy przykład z wirem, to oczywiście analogia do naszego życia. Bardzo smutna analogia, widząc statystyki ofiar utonięć w te lato. Żyjesz sobie spokojnie, płyniesz z prądem rzeki, albo jak niektórzy, pod prąd... i nagle jakaś potężna siła zaczyna Cię obracać. Zaczyna się delikatnie, lekko, nie reagujesz na niepokojące sygnały które przerywają Twoją hipnotyczną, senną wędrówkę przez życie, chociaż wtedy istniała jakaś szansa na ominięcie wiru... i nagle zaczyna się, czujesz że znalazłeś się na bardzo potężnej orbicie obcej Ci siły, działającej na Ciebie destrukcyjnie, a przynajmniej tak Ci się wydaje – walczysz, każdy walczy... ale czujesz że im więcej angażujesz się w walkę, tym bardziej przegrywasz. Każda siła którą wkładasz w walkę, staje się siłą Twojego wroga... Wir to mroczny Mistrz Aikido z twarzą skrytą za maską żywiołu Posejdona, który wykorzystuje Twoją siłę na walkę z Tobą. Jego własna siła jest iluzoryczna, nie istnieje, ale Ty tego nie wiesz gdyż oszałamia Cię iluzja której jesteś poddawany, iluzja siły, siły której nie ma i nigdy nie było...
Eksperci znający się na pływaniu wiedzą doskonale jaka jest prawdziwa natura wiru. Poznali wir i jego działanie, i wiedzą że siła którą emanuje to tylko sztuka magiczna, nic prawdziwie realnego. Wciąga Cię na dno, ale wraz z głębokością siła wiru słabnie, i przy samym dnie jest bardzo mała, wystarczy lekkie odepchnięcie się nogami od dna w bok, i wypływasz bezpieczny, z dala od wiru. Tak wygląda to w teorii, a także w praktyce, jednak ten który się topił albo był w podobnej, bardzo niebezpiecznej, śmiertelnej sytuacji, doskonale wie że jedyną reakcją na wir u przeciętnego człowieka jest panika i przerażenie, i ja nie jestem tu żadnym wyjątkiem. To Twoja reakcja emocjonalna Cię topi, nie wir... Uwierzyłeś w to co Ci pokazano, zareagowałeś automatycznie. Całe życie reagowałeś jak robot, wyuczona maszyna, automatycznie działałeś zgodnie z programem zakodowanym w dzieciństwie w podświadomości w sferze miłości, finansów, związków międzyludzkich, i gdy umierasz też reagujesz w jedyny możliwy dla Ciebie sposób. Czy to prawdziwy Ty żyłeś, czy Twój cień? Zachować spokój gdy olbrzymie masy wody kręcą w wielkim hałasie Tobą i wciągają Cię w głębię, można tylko poznając swoje emocje, tak by umieć nad nimi panować. Byk nie panuje nad swoimi emocjami gdy widzi czerwoną płachtę...a zdrowy mężczyzna gdy widzi piękną kobietę...
Natura wiru...
Kiedyś, spojrzałem w piękne zielone oczy zgrabnej, szczupłej blondynce z kolczykiem w pępku i plastrem antykoncepcyjnym na ramieniu...wpadłem w wir jej uroku i tonąłem z najwyższą rozkoszą... wpadłem w wir zadowolony, szczęśliwy, zakochany, a wir wypluł mnie po paru miesiacach z silną depresją, bez pieniędzy... Żaneta, Ty dziwko....
Spójrz sercem...
Spójrzcie drodzy Państwo na wir, jak wygląda. Co wam przypomina? Spójrzcie sercem, nie oczyma, serce nigdy nie kłamie. Nie wstydź się... wir przypomina pochwę która Cię zrodziła. Pochwa jak i wir, daje nowe życie, a wraz z podarunkiem życia daje Ci w darze śmierć która dotknie każdego z nas. Dar wiru to piękna moneta, a każda moneta ma dwie strony, awers i rewers, i właśnie te dwie strony składają się na dar dla Ciebie. Jedna to życie, i przyjąłeś je, a czy właściwie miałeś jakiś wybór? Druga strona to śmierć, nie całkiem do końca wieczny odpoczynek racz nam dać Panie. Jeśli chcesz by moneta dała Ci szczęście, musisz zaakceptować ją całą, nie możesz powiedzieć że kochasz tylko jedną jej stronę, awers... dwie strony tworzą życie i jego piękno jako i brzydotę, i obie musisz zaakceptować, bo czy doceniłbyś piękną kobietę, jeśli chwilę wcześniej nie widziałbyś brzydkiej? A czy jeśli byś miał brzydką kobietę w swych objęciach (i papierach), poznałbyś jej szpetotę gdybyś nie zobaczył pięknego kwiatu w zachwaszczonym ogrodzie codzienności? Moneta daje rozkosz i spełnienie, ale może dać też gorzki smak rozczarowania...
Jesli chcesz być szczęśliwy, musisz pokochać śmierć, zaakceptować ją. Wtedy pokochasz życie, i nie ma innego wyjścia. Czy możesz kochać kogoś kto Ci ciągle zagraża? Czy możesz lubić silniejszego od siebie, agresywnego znajomego jeśli jesteś mężczyzną który nie ma żadnej przewagi w postaci przyjaciół czy mocnej pięści , albo znacznie atrakcyjniejszą koleżankę jeśli jesteś samotną kobietą szukającą męża? Jakże więc możesz kochać życie skoro życie prowadzi prostą drogą do śmierci? Każdy dzień przyśpiesza zgon, jakże więc go świętować, cieszyć się nim? To jak z oczekiwaniem na wizytę u dentysty... wiesz że będzie bolało, wiesz że znowu najesz się wstydu, będziesz się rzucał jak oszalały na fotelu... każdy dzień przybliża Cię do wizyty której się boisz, czy możesz w obliczu zbliżającej się katastrofy cieszyć się? Nie, to niemożliwe, możesz tylko myśleć o tym co Cię czeka.
Gdy zaakceptujesz śmierć, zaakceptujesz też wir. Gdy ten Cię wchłonie w siebie oszałamiając hałasem, potęgą, gwałtownością, poddasz mu się nie usiłując walczyć. Przeżyjesz...
|
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...
Ale jest różnica pomiędzy Mikke a 34....
Ja tez nie jestem za przystojny, w su...
No nie Olek, przede wszystkim Mikke j...
To przejedź się jakąś ulica autem za ...
A ile razy Bazylu mamy Ci wszyscy pis...
Myślę że chodzi o wyjście poza emocje...
Tak bardzo "inteligenty" i wł...
Niestety, i nie kumam tego. 34 to bar...