|

Odwieczne pytania ludzi którzy interesują się duchowością – kto jest uduchowiony, a kto nie? Powiedzmy sobie szczerze, jesteśmy w kulturalnym i eleganckim towarzystwie (i skromnym), zatem możemy sobie pogadać bez, mówiąc językiem młodzieżowym, bez ściemy. Zainteresowałeś się duchowością ze strachu, strachu przed śmiercią, nijakością w życiu, brakiem perspektyw, z nudów i wielu innych, podobnych motywacji które są łagodnie mówiąc, niskie. W świat duchowości wkracza przeważnie najgorsza hałastra, tępaki, zwyczajni głupcy, pospolici i niepospolici idioci, dewianci, często gęsto zwykli wariaci i osoby chore psychicznie. A duchowość jest królewską ścieżką, z której korzystać może tylko garstka ludzi, cała reszta wpada przez duchowość w jeszcze gorsze bagno, niż te z którego wyszła. Interesując się duchowością, chcesz z rozkoszą poczytać o swojej wyższości nad innymi ludźmi. To najczęstsza motywacja – oni mają pieniądze, stanowiska, atrakcyjnych partnerów życiowych, płaskie brzuchy i jędrne ciała...Ty nie masz nic materianego, jesteś gruby, brzydki, ale za to jesteś uduchowiony, lepszy. Twoja aura promienieje, a ciała duchowe błyskają wyładowaniami pranicznymi z czakr dzięki czemu możesz wreszcie spojrzeć z pogardą na bogaczy i szczęśliwych, zadowolonych z życia, co z tego że oni mają coś czego ja nie mam? Ty masz królestwo Boże, karmę, Boskie „oko” na Ciebie a oni mają śmiecie, śmiecie których Ty też pragniesz mieć, ale czujesz że nie masz szans...stąd i duchowość, bardzo dochodowa gałąź rynku.
Co z tego że bawią się na Majorce a Ty zasuwasz na kasie w Tesco, skoro to Ty masz lepszą karmę, lepsze czakry, lepszy wskaźnik ERD (wskaźnik rozwoju duchowego mierzony wahadłem, stworzony przez Leszka Żądło, uwaga! Dziewczyny w mini ze zgrabnymi nogami uzyskują znacznie wyższe rezultaty, wahadło mocniej drga twórcy metody któremu wyszło że jest na duchowym etapie Jezusa) Oczywiście, w samej subkulturze uduchowionych panuje ostra konkurencja, i niemalże każdy z każdym walczy na słowa (niekiedy prowadzi wojny magiczne, gdy na mocy statystyki któryś z guru dostanie sraczki, albo złapie katar, jest to oczywiście wynikiem ataku energetycznego co atakujący wszem i wobec z dumą rozgłasza by wzbudzić podziw dla swoich mistycznych mocy) udowadniając że to akurat On jest na tej jedynej, prawdziwej ścieżce, i jemu patronuje ten prawdziwy Bóg, kosmici czy wyższe energie – albo na trochę lepszej i szybciej prowadzącej do celu.
Tuning Ego...
Nabywasz książkę, idziesz na zajęcia guru, i kupujesz sobie w ten sposób podrasowanie ego. Ot, zwykły interes. Można to samemu zrobić jednak znacznie skuteczniej samemu, i za darmo, nie trzeba do tego żadnych brodatych pośredników którzy Ci wmówią że w poprzednich wcieleniach byłeś Jezusem, Hitlerem i Napoleonem. Chociaż chyba wychodzi taniej niż w świętym kościele powszechnym, jeśli by tak podliczyć wszystkie koperty, ofiary, świeta, pogrzeby, śluby, chrzesty.
Zwykło uważać się, że ktoś kto jest uduchowiony znacząco różni się od osoby która żyje w sposób materialistyczny, ziemski. Niebo i lekkość zostaje tutaj przeciwstawione ciężkości, ziemi. Niebo to oczywiście symbol wolności kojarzonej z duchowością, wolność ta polega na tym że człowiek chodzi po ziemi a chciałby latać, i gloryfikuje wszystko to czego nie może osiągnąć... niestety, pan Bóg nie dał nam skrzydeł więc musimy budując mechaniczne stwory zdobywać nieboskłon. Z tego też powodu orzeł, sokół, i piękne ptaki królujące w przestworzach budzą w nas okruchy szlachetności i marzeń. Nasze Polskie godło to orzeł, wolno latający w bezmiarze błękitnej, gazowej kipieli, jest to symbol nijak oddający rzeczywistość, gdyż jedyny szlachetny błękit jaki znamy w życiu to tło dla wystąpień Kwaśniewskiego i Bronka zalecany przez speców od marketingu – niebieski uspokaja, daje wrażenie wolności, spokoju, opanowania, pewnej radosnej melancholii mający skłonić Cię do głosowania na kolejnego sprzedawcę kiełbasy wyborczej. A jak już wybiorą, hulaj dusza, piekła nie ma, aż do następnych wyborów gdzie trzeba schudnąć i znowu ustawić się na niebieskim tle, a masa ludzka odda głos na kogoś, kogo widok wzbudza przyjemne emocje. W ogóle odcienie niebieskiego są przepiękne, używane w celu wyciszenia i uszlachetnienia atmosfery. Niestety dla producentów prezerwatyw, niebieski wyszczupla podobnie jak czarny więc nie znajdzie ani jednego nabywcy.
Uduchowiony człowiek więc albo biczuje się, medytuje całymi dniami, nosi cuchnący, pobrudzony pizzą i colą Turecki sweter, ma brodę, wąsy i brzuch guru rosnący od nadmiaru prany, bo przecież nie od zjadanych kilogramami słodyczy od których jest uzależniony. Nie używa komputera a jeśli już to tylko na linuksie, milczy albo mamrocze, bełkocze coś bez sensu – w końcu jest uduchowiony, ma kontakt ze sferą nadnaturalną, widzi to czego nikt inny nie widzi, duchy, nici aka, wyższe byty i opętujące astralne twory, myśloksztalty i wreszcie aurę czy czakry i ich przepływowość energetyczną. Może więc bełkotać niezrozumiale? Jasne że tak. To wręcz dowód na jego duchową wyższość. Ktoś kto mówi z sensem, ciekawie, jest normalny, a więc nudny.
Materialista to dziwkarz który całymi dniami myśli o zaliczaniu dziewczyn, pieniądzach, zemście na swoich wrogach którzy go skrzywdzili a on przez swój materializm nie umie wybaczac jak uduchowiony...objada się hot dogami z dziwnie pachnącym mięsem, przypomina świnię z twarzy i zachowania, kocha pieniądze. Ot, typowy materialista.
Stereotypy....
To są nic nie warte stereotypy. Zacznijmy od tego czym jest duchowość, rozwój siebie. Nie jest to nic związanego ze światem zewnętrznym i obiektami w nim zawartymi, jest to wyłącznie sprawa wewnętrzna, sprawa świadomości, spojrzenia. Duchowość to przede wszystkim dostrzeżenie iluzji, cicho łopoczącej na wietrze kotary która oddziela Cię od prawdy. Gdy masz dość mroku, przesuwasz kotarę i pokój zalewa kojące światło słońca, wypędzając mrok. A prawdą jest to, że nie jesteś tym kim uważasz że jesteś. Brzmi schizofrenicznie, prawda? Ano tak, brzmi obłąkanie. Ale samo życie jak się nad tym głębiej zastanowić, jest szalone. Pojawiamy się na ziemi, nie wiadomo skąd, umieramy po jakimś czasie i nikt nic nie wie – wszyscy w coś wierzą, tworzą legendy, mity. Ale co one mają wspólnego z prawdą? Albo mają, albo i nie mają. Wszyscy więc udają że nic się nie dzieje, i żyją jak we śnie bez żadnych głębszych refleksji, rozmnażając się, w pogoni za nowymi przedmiotami wytworzonymi z ziemi, tej ziemi. Bo czymże jest wszystko co widzimy i co mamy? Powstało z tego co wyrwaliśmy siłą ziemi i przerobiliśmy. Wszystko co mamy dostaliśmy, i jeden umie wykorzystując swoją inteligencję i fart zebrać więcej tych rzeczy, a drugi mniej. Ten co ma ich mało jest socjalistą gdyż dzięki temu ludzie gorzej urodzeni mają więcej szans na sukces, a gdy zbierze dużo zostaje liberałem, ponieważ tam na górze nie chce czuć smrodu skarpetek kolejnych milionerów...ot, życie. Gorzej gdy ten co nic nie ma mówi że jest liberałem, nie jest nim, jest pożytecznym idiotą, karpiem który głosuje za przyśpieszeniem świąt.
Religie...
Religie, powiadasz. Powiem Ci przyjacielu jak powstają religię. Jak wiesz mam pewien lęk, boję się pająków. Słyszałeś zapewne że wielcy ludzie byli pomieszani, szaleni, pełni lęków, psychoz, fobii. Czyli na pewno jestem w połowie wielkim człowiekiem, gdy spojrzeć na moje lęki...kąpię się pod prysznicem, i nie chcę myśleć że specjalnie, ale naprzeciwko mnie na ścianie jest wylot powietrzny, i tam często wyskakuje wielki pająk, nazwałem go Włochaczem (ten przy oknie to Donek a przy drzwiach Bronek) kilka dni temu wróciłem do Warszawy z miesięcznego urlopu, kapię się, jestem w świetnym nastroju. Boję się spojrzec na ścianę, wiem że gdy zobaczę Włochacza zniknie mi dobry humor. Wreszcie nie wytrzymałem, te emocje gdy wstrzymywałem me oczy skromnie spuszczone na moje stopy, mało mnie nie zniszczyły... spojrzałem i oczywiście, był, jakżeby inaczej. Cały dobry humor diabli wzięli. Gorzko mu wyrzuciłem prosto z serca, wylałem swoje żale, dlaczego mi zawsze psujesz dobry nastrój Włochaczu? Naprawdę opadł mi nastrój, mało nie wyskoczyłem z prysznica. Ale co do mojego nastroju ma Włochacz? On sobie siedzi na ścianie, pilnuje interesu, ma małe dziatki do wykarmienia, co on jest winny? Wiele razy analizowałem ten lęk. Tłumaczyłem sobie – Maruś, komara się boisz? A gdzie tam, w rękę wezmę, za skrzydełko pogłaskam. A przecież ugryzienie komara boli znacznie bardziej niż ugryzienie pająka. Komar jest czesto większy od Polskiego kątnika... ale to jest lęk, nie ma w nim logiki, kształtu, formy, jest tylko emocja. A jak Państwu wiadomo, z emocjami jak i z kobietami się nie dyskutuje, trzeba je pokochać.
I teraz wyobraźcie sobie moi drodzy Państwo że jestem człowiekiem który jest sam na świecie, to raz, i dwa – nie zna się na psychice ludzkiej. Takie teoretyczne dywagacje teraz poczynię dla potrzeb artykułu. Teraz boję się pająka i wiem że to śmieszne, sam się z siebie śmieję. Ale nie wiedząc ze lęk jest śmieszny uznałbym pająka za Boga. Skoro na jego widok paraliżuje mnie lęk, w tym pająku musi być jakaś przemożna siła, magiczna moc. Na odległość mnie paraliżuje! Boję się go strasznie, więc przyjmuję postawę uległości, gnę kark, czczę i uwielbiam licząc że może mnie oszczędzi. Pasożyty człekokształtne czujące pismo nosem, natychmiast zakładają religię której naczelnym punktem jest święty Pająk, natychmiast znajduje się też prorok który rozmawia ze świętym Pająkiem, i przekazuje jego życzenia ludziom na kamiennej tablicy. Pierwsze życzenie – czczij mnie i składaj mi ofiary, smaczne jedzenie, alkohol i pieniądze, dostarcz kapłanom, oni mi to wyślą...albo zaszaleją w imię moje. Drugie życzenie – zakazuję wszystkiego tego co jest przyjemne i co zrobisz mimo zakazu, jednak dam Ci szanse żałosny grzeszniku, gównojadzie....za pieniądze i smaczne jedzenie odpuszczę Ci grzechy. Wyżej wymienione ofiary przekaż kapłanom....trzecie życzenie – cierpienie gdy jesteś niewolnikiem jest dobre i święte, nie buntuj się, daj się wydymać każdemu kto chce...poświęć swoje życie i dobra które wytworzysz ze wspólnej ziemi dla władcy i kapłana, a jak tego nie zrobisz, jak zaczniesz zadawać pytania i butnie spoglądać ku swym kapłanom – zgniesz na stosie, a Twoja dusza będzie wiecznie przemierzała pajęcze piekło...oddaj swoje życie i pieniądze kapłanom, a ocalisz duszę....będziesz przez wieczność w niebie spijał nektar. To tak niewiele za tak wiele, nieważne że nikt tego nieba nie widział, ani Boga Pajaka....wiara jest silniejsza niż wszelki rozum. Niechaj wszelki duch Pana Boga Pająką chwali!
Tak własnie powstaje religia której wierzysz. Czcisz to czego się boisz, co jest dla Ciebie nieznane. Gdzie w tym jednak miłość? Jak można kochać brodatego starucha który stworzył świat i nas, i zniknął a może wróci i zabije w gniewie? Syndrom zakładnika – porwani kochają swojego porywacza, znana sprawa. Wielu ludzi podziwia silniejszych od siebie, imponują im swoją siłą czy bezwględnością, do czasu jednak gdy widzą co za nią stoi. Wtedy nienawidzą za to, że dali się nabrać na tą całą siłę która okazała się zwykłym strachem i małością. W młodości będąc słabym, podziwiałem silniejszych kolegów, bandytów. Gdy poczułem się silny, ujrzałem jacy są mali ze swoimi bójkami, napadami, wrzaskami gdy życie nie idzie według ich myśli i jak się rozpijają nie mogąc znieść tego że ich plany i wizje rozbijają się o żelazny mur codzienności. Podziw przemienił się w żal, współczucie. Jeśli nie płyniesz z prądem życia, jeśli nie jesteś elastyczny, życie zmiażdzy Cię i wypluje.
Bóg Pająk w sieci, podniecony rzucającą się panicznie muchą która czuje koniec i nie może uciec, a pod Świętym Pająkiem, w wielkiej jaskini tysiace wyznawców w nabożnej ciszy, szepczacy w sercach słowa uwiebienia dla Boga Pająka, proszący o samochody, awanse, pieniądze, miłość kobiety która ich nie chce...
Pająk psuje mi nastrój? Czy też może ja sam sobie go psuję, wierząc w to że pająk mi go psuje? To ważne pytanie. Gdy wiesz że to nie pająk jest winien złego samopoczucia, jesteś na duchowej ścieżce. To coś we mnie sprawia że zmienia mi się humor, pająk jest niewinny, chociaż stworzonka w jego sieci mają zapewne inne zdanie na ten temat. To jest własnie ta różnica między człowiekiem idącym ścieżką ognia, a materialistą. Materialista obwinia pająka za swoje złe samopoczucie. Winni są wszyscy, pająk, szef, koledzy, rodzice, żona....jego własne reakcje, w jego własnej głowie, ale winę ponosi biedny, mały, głupi jak but stawonóg... gdy idziesz ścieżką ognia, wiesz że cały strach i rozpacz jest w Tobie, nie na zewnątrz, to coś w Tobie. Pierwszy stopień prowadzący do nieba to uświadomienie sobie że wszystko co czujesz, jest w Tobie, nie w świecie zewnętrznym. Teraz musisz coś z tym zrobić, ale przynajmniej Twoje wysiłki idą w konkretnym kierunku – ćwiczysz jogę, medytujesz, oddychasz pranajamą, pobierasz nauki życia od guru... są różne ścieżki, ale można powiedziec że prawie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Gdy nie czujesz tej wielkiej prawdy, że wszystko co czujesz jest w Tobie, miotasz się próbując znaleźć sens w kupowaniu przedmiotów, awansach, kopulacji by pchnąć dalej swoje geny, zdobywaniu kolejnych plakietek pokazujących kim jesteś. Jednak to się nie liczy – liczy się jedynie to jak patrzysz. Zrozumienie tej wielkiej prawdy to prawdziwa duchowość. Nie trzeba do niej pierścienia Atlantów, run, mandali, magii, analiz duchowych, wystarczy ostre i uważne spojrzenie.
Cóż więc czynić?
Istnieje Ja...to jesteś prawdziwy Ty. I te Ja obserwuje Ciebie, ale po co mi wierzyć? Sam spróbuj. Popatrz na siebie, i uświadom sobie że zawsze sie myliłeś co do siebie. Co o sobie myślałeś? Że jesteś skromny, przystojny, nieśmiały, strachliwy, odważny? Setki opinii o osobowości którą obserwujesz, zresztą której osobowości? tyle ich jest w zależności od tego jakie emocje Tobą targają w danej chwili, ciekawe... tak samo obserwujesz i opiniujesz postaci w filmie, ale przecież nie jesteś nimi, prawda? Więc, kim jesteś? Ja Ci tego nie powiem. Odpowiedzi musisz szukać sam, nie znajdziesz ich w świętych książkach. Droga ognia to droga samotności, jesteś na niej sam. Zawsze byłeś, jesteś i będziesz sam, gdy zamykasz oczy i zasypiasz, gdzie są Twoje dzieci, żona? Gdzie praca, przyjaciele? A gdy umierasz i Twoje oczy zamykają się w omdleniu, gdzie są Ci wszyscy ludzie? Jesteś sam, to była Twoja gra, Twój teatr, zapomniałeś jednak że jesteś rezyserem, i uwierzyłeś że jesteś aktorem, za mocno się wczułeś. Stąd wszystkie twoje problemy Przyjacielu.
Spojrzenie...
Właśnie dlatego uważam że duchowość to świadomość. Możesz być uduchowionym człowiekiem, żyć blisko prawdy i w jej chwale a jednocześnie możesz mieć bardzo dobry samochód, ładne mieszkanie, rozglądać się za pięknymi kobietami, jeśli Cię na nie stać...życie to dla nas wielki dar. Wszystko co masz, masz ponieważ inni ludzie wyrwali to ziemi kilofami, łopatami, siekierami. Mamy tu idealne dla naszych ciał ciśnienie, temperatury, zestaw pokarmu – ta planeta i to życie którym żyjesz jest dla Ciebie prezentem. Dlatego prawdziwie Boży człowiek powinien być zawsze wdzięczny, powinien bawić się życiem. Życie jest, i nagle coś się staje, wypadek, zawał... i go nie ma. Czy jest życie wieczne, czy nie ma, warto zgodnie z przeznaczeniem wykorzystać nasz czas. Boży człowiek żyje... gdy jest mu wesoło to tańczy, śpiewa, bawi się... spójrz na ludzi, i unikaj tych którzy nie tańczą, czemu nie tańczą? Nie umieją? A skądże, ja też nie umiem a tańczę, gdy gra muzyka wszystkie tętnice zaczynają wesoło tętnić krwią, musisz wstać i tańczyć, jeśli tylko jesteś Bożym człowiekiem, wstajesz i tańczysz, bawisz się. Kilka drinków na rozgrzewkę na pewno nie zaszkodzi... Jesli boisz się co inni o Tobie pomyślą, jeśli masz wstydliwe sekrety i boisz się że Twoje ciało je pokaże w tańcu...jeśli Twoje ego jest wielkie, uwazasz że za osobę powazną, nadętą, księżniczkę lub księcia który dorabia na kasie w tesco...wtedy będziesz się bać tańczyć bo inni natychmiast zobaczą jaki jesteś sztywny, śmieszny.
Chcesz być kimś wielkim, Napoleonem, dyrektorem, chcesz by ten trzymający Cię całe życie za gardło skurcz ze jesteś nikim znikł, dlatego marzysz na śnie i na jawie o byciu prezesem wielkiej firmy... wychodzisz tańczyć, i widać jaki jesteś napięty, jaki wystraszony, jak bardzo boisz się tego co inni powiedzą...wtedy właśnie wychodzi z Ciebie prawdziwa natura niewolnika, a Ty wiesz o tym i rezygnujesz z tańca, radości, szczęścia, miłości, smaku młodej, pięknej dziewczyny, dobrego drinka...rezygnujesz z tego wszystkiego bo marzysz o zostaniu v-ce prezesem firmy...o tym jak inni patrzą na Ciebie z szacunkiem i podziwem. A Ty weźmiesz ich wreszcie za pysk, jak na to zasługują, odpłacisz im za te wszystkie lata gdy czułeś się przy nich nic nie wartym śmieciem, zerem. Obwiniasz pająka o złe samopoczucie, pamiętasz? Za to co jest w Tobie, obwiniasz innych. A cały problem jest w Tobie, nie rozwiąże go żaden awans, żadna plakietka magistra, doktora, profesora... to tylko nazwy, niska samoocena zostanie nie zmieniona. Gdy czujesz się śmieciem, każda aktywność na zewnątrz Ciebie jest czasem straconym.
Jesli gra muzyka, otwórz jej szeroko drzwi do swego serca. Jesli jest Ci smutno, nie tłum tego i płacz. Niech cały żal wyleje się z Ciebie, niech wypłynie oknami duszy, oczami...jeśli się tego wstydzisz to zakryj się pościelą, zamknij w toalecie i niech szarpiące Cię emocje wypłyną z Ciebie strumieniem pięknych łez. Spójrz na tych co tłumią płacz, czemu? Wstydzą się? Ale czego? Stworzyli coś w swojej głowie, jakąś kompletnie bezsensowną wizję że płacz nie jest męski, że płacz upadla, pokazuje słabość charakteru, czy inne teorie w które mocno wierzą, na pewno na Twój temat też coś wymyślili....strzeż się. Słabość charakteru ma każdy z nas. Wytrzymasz więcej niż inni, ale gdzieś jest ta granica, i gdzieś są ludzie którzy umieliby przejść Twoja granicę, zrobić z Ciebie okrwawiony strzęp wyjącego i chlipiącego człowieka na kolanach. Po co więc udawać wielką moc? Możesz udawać twardego, silnego, niewzruszonego, ale gdy dorwie Cię ktoś umiejący posługiwać się wiertarką w Twoim kolanie albo łokciu...złamiesz się jak zapałka, jak każdy z nas. Nie ma twardzieli, są tylko pewne granice bycia twardym. Jeden ma taką, drugi inną tak samo jak jeden rodzi się wysoki, a drugi niski. Jeden ma układ nerwowy mniej podatny na bodźce zewnętrzne, inny ma bardziej podatny. Ale to tylko ciało które zamieszkuje wieczne Ja. Ciało o określonych parametrach.
Jesli ktoś Cię lży, ubliża Ci, popycha... postaw się, pozwól gniewowi i adrenalinie by Toba zawładnęła. Nie wstrzymuj gniewu, nie nadstawiaj drugiego policzka...te śmieszne tezy wymyślono by można Cię ujeżdzać, byś był chłopem pańszczyźnianym, murzynem, Ty nadstawisz policzek a ktoś z tego ma zysk...gniew nie jest zły, jest jedną ze strategii przeżycia. Gniew jest dobry i Boży, jeśli tylko jest przeżyty wtedy gdy jest na to miejsce i czas. Nie bój się że gdy się gniewasz, to Bóg Cie nie kocha, zauważ że to Bóg stworzył Cię, razem z możliwością czucia gniewu. Gdy Ty czujesz gniew, to źle, gdy kapłan czuje gniew i Cię łaja to jest to dobry, święty gniew...podobnie moralny autorytet z gazety wyborczej który z góry na dół zjeżdża Cię i poucza co jest dobre, a co złe....możesz czuć gniew i jest to dobre ponieważ pozwala Ci się skutecznie bronić. Wstrzymanie gniewu który jest naturalny w pewnych momentach życia, jest niezwykle szkodliwe dla zdrowia ciała, ale przede wszystkim dla Twojej psychiki. Nie bój się gniewu w sobie, nie bój się strachu, nie bój tego że pożądasz kobiet, czy mężczyzn...
Korzystaj...
Jeśli podoba Ci się kobieta, i jest chętna na bliższe zapoznanie...skorzystaj. Czemu masz tego nie uczynić? W imię duchowości? Przeciez to Bóg dał Ci jądra, tak czy nie? I gdzie jest napisane że masz ich używac jedynie do rozpłodu? W świętych pismach? A kto je pisał, Bóg, czy może jakiś facet który twierdził że Bóg mu to dyktował? Czemu wierzysz wiecznie pijanemu pasterzowi kóz tarzającemu się w piasku (wtedy wszyscy pili rozcieńczone wino, woda w studniach miała zarazki) a nie wierzysz zamkniętym w Tworkach kilkunastu Jezusom, Napoleonom i Hitlerom? Powiem Ci czemu – jesteś bezmyślny. W pijanego pasterza wierzą miliony więc czujesz ze musi to byc prawda, z Napoleona z Tworek nie wierzy nikt, więc się z niego śmiejesz. Gdyby ludzie z szacunkiem oddawali pokłon wariatowi z Tworków, robiłbyś to samo, czcił go, dawał mu kwiaty, cześć i uwielbienie. Efekt tego byłby taki sam jak z czczenia posążka w kościele czy bożnicy...żaden. W kobiecie której łakniesz jest Boskość...kochając się z nią, oddajesz swój podziw i uwielbienie Bogu, poprzez rozkosz i zjednoczenie. Gdy smacznie jesz, ładnie i wygodnie się ubierasz, gdy się bawisz, gdy jeździsz dobrym, mocnym autem, gdy kochasz...to jest prawdziwa, szczera modlitwa Bożego adepta. Modlitwa to rozkosz, trwanie w uwielbieniu i podziwie a nie powtarzane w kółko mantry na różańcu.
Co sprawia że ktoś jest sławny? Ktoś go promuje, media. Jesli media Cię lubią, będziesz sławny i bogaty mimo tego że prezentujesz sobą wielkie nic. Jeśli jesteś prawdziwym artystą, gdy media chcą Cię przemilczeć, znikniesz. Co z tego że jesteś wspaniały a Twoja twórczość porusza ludzkie serca, skoro nikt nie ma możliwości dowiedzieć się o Tobie? Za mediami zawsze ktoś stoi kto tym steruje i nadaje odgórny nakaz kogo zniszczyć (przemilczeć) a kogo podnieść, wznieść (promować). Ci którzy mają wielkie zasoby finansowe, przeważnie mają media, i zawsze chcą mieć więcej zasobów, gdyż w swiecie wielkich pieniędzy trwa zacięta walka o władzę i oczywiście, jakżeby inaczej, o zasoby. A zasoby zdobywa się płacąc mało ludziom, wmawiając im że mają małą wydajność, i przemilczając że w innym kraju za tą samą pracę zarabia się 20 razy więcej. Jesli ktoś o tym mówi, media ogłaszają go oszołomem, wyśmiewają, niszczą. Oczywistym staje się więc dlaczego wszyscy ludzie mediów, celebryci, serialowi aktorzy poparli Bronka – inaczej zamiast być idolami tłumów, staliby się nikim, przestali by istnieć. A tego żaden z nich by nie zniósł, rauty, imprezki z darmowym alkoholem, wywiady w tygodnikach dla gospodyń domowych... Media głównego nurtu mówią Ci co masz myśleć, co masz czuć, jak się ubierać, czym jeździć...mówią Ci jak żyć. I to musisz wiedzieć Przyjacielu, że świat jest zbudowany na kłamstwie i oszustwie. Kłamią media, kłamią ludzie, kłamie Twoja żona i Twój mąż. I wreszcie najlepsze – kłamiesz Ty sam. Jeśli o tym wiesz, możesz się z tego śmiac, bawić się tym. Jest to groźne jedynie wtedy gdy wierzysz że ludzie sa szczerzy. Są tacy, ale jest ich zbyt mało by budować na ich podstawie pogląd na otaczający nas, postkomunistyczny świat gdzie niemal każdy został zohydzony korupcją, zmuszany do kombinowania na lewo by przeżyć – i dać haka władzy ludowej, byś nie skakał. Sprytne, przebiegłe.
Różnice....
To co Cię odróżnia od materialisty, jeśli idziesz ścieżką ognia, to postawa duchowa. Tańczysz tak samo jak materialista, tak samo się kochasz, tak samo bawisz, jednak wiesz że to wszystko jest teatrem, sztuką. Materialista tego nie wie, to co istnieje jest dla niego jedyną realnością. Niby nic a jednak...różnica jest straszna, kolosalna, gigantyczna....różnica tkwi w spojrzeniu. Dla materialisty świat staje się nudnym miejscem, jest więźniem pojęć o świecie - czy jest coś dziwnego dla materialisty gdy rano wychodzi z domu? Ot, zwykłe, codzienne myśli, może euforia że spotka piękną kobietę...może depresja, kolejna z wielu które go spotkały i na pewno spotkają....nawet napotkane drzewa czy słońce nie budzi kompletnie żadnej emocji. Gdy człowiek który doznał przebudzenia wychodzi z domu, odczuwa niesamowitą zgrozę...radość, elektryzujące poczucie zdumienia... wszystko jest nowe, nieznane, piękne. Świadomość że w każdej chwili można umrzeć staje się dojmująca, a każda chwila pachnie i smakuje jak kawior z szampanem...chwila wydaje się trwać wiecznie, staje się upojona tańcem, miriadami niezliczonych możliwości... to jest właśnie ta różnica. Gdy kochasz się, jesteś świadomy że ciało i osobowość którą zajmujesz kocha się, czujesz rozkosz odczuwaną przez osobowość...ale to już nie to samo, jesteś wolny, jesteś istnieniem i słodyczą której w żaden sposób nie jestem w stanie opisać... Musisz to sam poczuć, a wtedy odkryjesz w jakiej hipnozie żyłeś. Nie musisz już szukać fascynacji kosmosem, literaturą s/f, onanizować się marzeniami...inny cudowny świat jest tu i teraz, w całej swojej tajemniczej grozie której doświadczenia sprawi że zechcesz tańczyć...
Ludzie żyjący w hipnozie wymyślili państwa, miasta, granice, tytuły, kasty społeczne, modę, nazwy wszystkich rzeczy których pragniesz.... spędzasz całe życie na marzeniu o awansie na dyrektora, żona Cię katuje narzekaniem i podjudzaniem, chciałaby się pochwalić koleżankom mężem na stanowisku, zaszaleć w carrefourze, kupić szpilki od Blahnika które widziała w seksie w wielkim mieście...życie mija, i gdy będziesz umierać, jeśli będziesz mieć szczęście i odbędzie się to swiadomie, pojmiesz z przerażeniem że straciłeś życie na głupoty. Wokół Ciebie był raj, cały świat pulsował życiem, mienił się tysiącami kolorów, smaków i zapachów, a Ty gdzie byłeś? Byłeś w swoich marzeniach o zostaniu dyrektorem. Gdy nim nie zostałeś, uznasz się za nieudacznika. Gdy nim zostaniesz, przez chwilę poczujesz podniecenie, przeniosą Cię do większego biura, dadzą większy monitor zebyś więcej pracował i lepiej widział, praca zniszczyła Twoje oczy... zaczniesz bywać na imprezach z prezesami... natychmiast poczujesz się nikim przy prezesie, to tylko kwestia czasu gdy zapragniesz być prezesem. Gdy nim nie zostaniesz, nadal umrzesz w swoim przekonaniu jako nieudacznik, a gdy nim zostaniesz? ile potrwa fascynacja stanowiskiem prezesa, skoro obracać się będziesz wśród większych od siebie?
Pozostaje właściciel firmy....możesz go wygryźć, kilka donosów do skarbówki...ależ życie – jednak jako szef wielkiej firmy musisz zadawać się z posłami, ministrami, dawać im łapówki...i widzisz jak jesteś nisko. Wraca Twoje stare i dobrze znane poczucie że jesteś zerem, nikim...żonie znowu mało, na rautach i imprezach poznała żony ministrów, też chce by jej mąż był KIMŚ... pieniądze to nie wszystko, jest jeszcze władza....zaczyna się wszystko od nowa, ale Ty nie jesteś już młody, Twoje zapchane cholesterolem tętnice mają swoją wytrzymałość....jeśli masz szczęście, w szpitalu masz miesiąc, dwa na zrobienie bilansu swojego życia, który wypadnie bardzo załośnie....jeśli zechcesz sie wycofać, Twoja kochająca żona i rodzina wyślę Cię na przymusowe leczenie psychiatryczne żebyś był normalny, i nie zajmował się głupotami, wąchaniem kwiatów, medytowaniem, tańcem...to głupoty, jak stare chłopisko może tańczyć i wąchać kwiaty? musisz pracować, najeść się schobowego z kapustą i zarabiać na nowe przedmioty „kochajacej Cię” rodziny. W końcu staniesz przed wyborem – zawieść i opuścić rodzinę która jest kagańcem dla Twojej prawdziwej Istoty, czy zostać nadal w tym piekle, by rodzina miała coraz więcej i więcej nowych przedmiotów. Jezus już dawno powiedział, że nie przyszedł z pokojem a wojną i mieczem między rodzinę. Twoja duchowość skłóci wszystkich mocniej niż wszystko co jesteś w stanie sobie wyobrazić. Nikogo nie interesuje Twoje szczęście, Twoja cisza w której wreszcie, może pierwszy raz w życiu zaznajesz ukojenia...wszystkich interesuje za to żebyś pracował jak wół, i umarł solidnie ubezpieczony. Wtedy zapłaczą nad Twoim grobem, nawet szczerze, z żalu...chwilę później cała rodzina skoczy sobie do oczu walcząc o spadek. Co miałeś ze swojego życia? Niewiele, prawda? Ano prawda.
Bogactwo jest piękne. Nie tylko dlatego że daje przyjemne, pozbawione większych trosk życie, ale także dlatego że pokazuje Ci, biednemu, że pieniądze nie dają wcale takiej ekstazy i mocy jaką im przypisywałeś w swoich marzeniach. Biedni marzą o niebie po śmierci jako o miejscu gdzie nic nie brakuje, czyli marzą o zwykłym bogactwie, a niebo to coś znaczie więcej niż porsche i domek nad oceanem. Mając pieniądze, wiesz że jest coś ponad nimi, gdyż pieniądze oprócz przyjemności nie dają trwałego spełnienia. Gdyby dawały, nie widziałbyś tylku miliarderów którzy walczą i oszukują dla kolejnych milionów. Starzy, siwi głupcy, którzy są krok od śmierci i mając miliard dolarów chcą mieć jeszcze jeden – a nie wydadza nawet miliona na własne potrzeby.
Rozwój duchowy i pieniądze – nie ma rozwoju duchowego bez dobrych pieniędzy. Ci co wyrzekają się bogactwa, to przeważnie biedacy, przyjrzyj się im. Jak można wyrzec się czegoś czego się nie doznało? Jak można szanowac takiego „guru”? Zdobądź kilkanaście milionów, poznaj smak życia, i wtedy się wyrzeknij – będę Cię szanował.
|
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...
Ale jest różnica pomiędzy Mikke a 34....
Ja tez nie jestem za przystojny, w su...
No nie Olek, przede wszystkim Mikke j...
To przejedź się jakąś ulica autem za ...
A ile razy Bazylu mamy Ci wszyscy pis...
Myślę że chodzi o wyjście poza emocje...
Tak bardzo "inteligenty" i wł...
Niestety, i nie kumam tego. 34 to bar...