Szukaj

Psyche

Śmierć to czy życie...
Poza słowami...
Uduchowiony vs Materialista
Dentonirwana
Nie masz racji
Rozstaje dróg
Lęk wszystkich lęków. Starość
Mięsna rzeczywistość
Plusy ujemne
"Obrzydliwa medytacja"
Mamuśka vs Budda
Artykuł dla poważnych
Wyzwolenie
Rozkosz
Ekspresja
Uroczy psychopaci
Psychologia hau hau
Pytanie czytelniczki
Rozkosz i ból
Czemu ludzie zapominają?
Czy mówisz szybko?
Delikatność
Nadczłowiek
Oblicza śmierci
Sztuka ekspresji
Inteligentne zło
Magia dzieciństwa
Chrystus w ciele
Materialista vs brudas
Powiedz Bogu NIE
Jesteś nieszczęśliwy
Życie manifestuje Twoje myśli
Znaki życia
Poprzez słowa
Kameleon
Świat i Ty
Mściciel
Nic się nie zmienia
Presje
Szacunek do siebie
Reinkarnacja
Jezus i Budda
Najpierw JA
Pod oceanem
Życie - co to jest?
Twój strażnik
Kontrolowane otwarcie serca
Pieprzyć Afrykę
Konflikt
Asceta - rzekomy sługa Boży
Rzekoma wola Boża
Okiełznać ego
System
Duchowe drapieżniki
Odczuwanie a rzeczywistość
Życiowe ofiary
Luki w obronie JA
Kręgi piekielne
Nagi instynkt
s.i.u.r
Zło
Pokazać się
Szkoła
Pragnienie śmierci
Praca z ciałem
Modlitwa Nowej Ery
Bomba zegarowa
Główna wygrana
Modlitwa, Bóg, pieprzenie
Życie to fala
Szczęście
Autobiografia
Siła
Nieśmiałość
Na dnie
Wyrzućcie Boga na bruk
Prawda was wyzwoli
Walka emocjonalna
Dwa światy
hokus pokus
Stapianie się
Święta trójca
Sim Lock
Mam prawo
Duchowość w rytmie rap
Zło jest złe?
Kosmos
Presje i sposoby na nie
Ekspresja naturalna Sukces
Krzyk
Życie
Mam prawo
Niezależność
Mudra - sztuka harmonii
Dobro
Pieniądze to Bóg
Ziemia jest płaska
Prawo serii
Świadomość jest wieczna
Z kim przestajesz...
Gierki
Matriks
Świat Cię oszukuje
Dewakan
Sztuki walki a rozwój duchowy
NLP
Ja, twarz
Czy masz cel?
Poza uwarunkowaniem
Kompleksy
Wyjście na prostą
Schody do nieba
Co jesteś w stanie poswięcić za szczęście?
Deprywacja sensoryczna
Ot, życie
Dobrobyt
Największy problem
Rodzice
O Ego, miłości, życiu
Ty i Miłość.
Jaźń
Szepty o wyzwoleniu
Jak poradzić sobie z lękiem?
Hipokryci
Nawrócenie
Hej, obudź się! :)
Przepaść
Czy wiesz co jest po śmierci?
Fortepian Boga
O śmierci i życiu
Troszku o Bogu
Egoizm
Zodiak i nie tylko
Złota rybka - zjedz ją
Energia
Przeistoczenie
Zaakceptuj siebie?

Społeczeństwo

Zakładamy kościół
Pudzian - walka z Silvią
Czy geje są źli?
Krokodyle łzy
A tak, o pieniąchach
Czy już podziękowałeś?
Wigilia 2008
Dziwny jest ten świat
Pożyczki
Bekanie owiec
Kilkujadek pasztetownik
Kilkujadek pasztetownik 2
Życie bez prawdy nie jest życiem
Zmiana świata
Jesienna depresja
Bogowie świata - pieniądze
Bogowie świata - władza
Dyskusje teologiczne
Eutanazja
Niepełnosprawni
Dzień wszystkich świętych
Hiroszima - piekło śmierci
Małpie życie
Kara śmierci
Mordercy
Mordercy 2
Piękno i sztuka - boks
Czego szukasz?
Ciemno, ciemniej, ludzkość
Pakerzy
Siły zła
Siły zła 2
Różnice
Bajki Andersena i Amicisa
Nasza klasa.pl
Odezwa do raperów
Rewolucja
Ciężka praca
Onanizm
Pornografia
Akceptacja inności
Najpiękniejszy prezent
Motywujące wątpliwości
Wybierz
Tybet
2012 armageddon
Manipulacje
Nowa era
Wrzask
Warszawa wieś
Eksponuj swoją siłę
Wojna
Wykształciuchy
Mistrz vs kleszcz
Przełomowe technologie
Psychologia ekonomii
Inwestycje
Przestępczość
Cela śmierci
Jesienno - zimowa depresja
Samotne mamy
Ryki
Emigranci - ludzie honoru
Starzec
Pan Mariusz Pudzianowski
Zdrowie niejedno ma imię
Bohater
Profesor Religa, Pan Samson - śmierć
Egzekucja
Behemoth
Papież Benedykt i prezerwatywa
Brzydcy ludzie
Bandytierka
Samobójstwo
Homo furia. Pani Karolina
Ludzie, cud!
Czy się doceniasz?
Czy UFO coś zmieni?
Ecoego.pl - to miejsce jest Gay - friendly
Wychowanie Cz.1
Cuckgold
Podróże ku wnętrzu
Zwróć im wolność.
Firmowe małpy
Czy kochasz prawdę? wątpię :)
Jeszcze rz o Peji
Czy ludzie Cię źle traktują?
Z życia wzięte
Tygrysek
Tomasz Adamek i Pieniądze

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 22 gości 

Statystyki

Wizyt [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
491
2810
3670

-860
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
10161
21683
21444

+239
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
26353
106633
91598

+15035
Rok:
Poprzedni rok:
500002
0
+500002

Dziennie
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
2540.3
3097.6
3063.4
-557.3
+34.2
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
2928.1
3554.4
3053.3
-626.3
+501.1

Ogólnie
Wszystkich wejść   1 658 329 

Ostatnie komentarze

Dentonirwana PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 18 lipca 2010 18:31




Człowiek całe życie dowiaduje się o sobie coraz to ciekawszych rzeczy. Na tym właśnie polega rozwój, że wiemy i ogarniamy coraz więcej i więcej, i na tej podstawie widzimy głębiej, pełniej, nasze spostrzeżenia stają się bardziej inteligentne, bardziej światłe, mądre. Oczywiście, jest to możliwe tylko wtedy gdy ma się w sobie realną pokorę, świadomość że jest wiele rzeczy o których nic nie wiemy, i prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, oraz gdy nie zamknęliśmy się na nowe informacje, uznając się za ludzi którzy dużo wiedzą gdyż oznacza to zatrzymanie w rozwoju na etapie skostniałej, cmentarnej śmieszności. Życie to niezgłębiona tajemnica - najlepsi naukowcy na świecie nie umieją rozwikłać tajemnicy kropli wody, i jeszcze wiele piasku wieczności upłynie w klepsydrze istnienia zanim to zrobią. Kluczem do wielkiego zrozumienia jest pokora. Nie mam na myśli pokory która objawia się robieniem z siebie robaka, który przeprasza za to że pełza po ziemi, tej ziemi.

Pokora to świadomość jakim cudem jest nasze ciało, natura, ziemia, i kosmos. Wiedzę należy zdobywać, nie zapominając w trakcie odkrywania kolejnych zagadek życia o najważniejszym – podziwianiu tego co istnieje, cieszeniu się tym wszystkim. Podziwianie piękna tej rzeczywistości jest naszym największym skarbem. To jest dla nas, tak więc jeśli drogi memu sercu czytelniku jesteś człowiekiem, to jest to jak najbardziej dla Ciebie. To prezent dany z wielkiej miłości dla każdego z nas, wymierzony po równo dla świętego jak i dla największej kanalii. Woda daje rozkosz spragnionemu podniebieniu dobrego człowieka, jakoż i złego, słońce nie wybiera gdy oświetla człowieka, nie hamuje swej światłej promienistości gdy muska łagodnie swymi promyczkami dewianta, tulipana, kalibabkę. Wampir z Bytomia mógł opalać i rozkoszować słońcem tak samo jak Papież. Rozkosz jaką daje kobiece łono jest taka sama dla człowieka dobrego, jak i dla łotra, huncwota. Czysta woda, smaczne jedzenie, smukłe uda młodej dziewczyny, słońce, fale oceanu który zmywa z nas grzechy nasze codzienne, rozkosz spania po całym dniu pracy, rajskość żywotności i chęci życia o poranku gdy budzimy się gotowi do nowych wyzwań i radości – to wszystko jest dla nas. Ot, życie...


Oto jesteśmy Przyjaciele na wirującym w bezdennych otchłaniach kosmosu globie, okruchem świadomości w mrocznym gwiazd oceanie, samotnymi wędrowcami skazanymi na wieczną tułaczkę wśród gwiazd. Uwierzyliśmy w błyskające neony w supermarketach, trwałość i stałość społecznych instytucji takich jak małżeństwo, rodzina, religia, polityka, uwierzyliśmy że dzięki nim zapomnimy o hańbie śmierci i nietrwałości, rozpaczy przemijania, kiedy tak naprawdę jesteśmy na łasce potężnych asteroid mijających nas w odwiecznej loterii, nie wiedząc o tym że wszechświat gra nami w Rosyjską ruletkę z ciałami niebieskimi, chłodnymi i nieczułymi gwiazdami które oglądane w nocy budzą w nas nieokreśloną tęsknotę, pragnienie wielkości, zew piękna. Całe nasze wnętrze skowycze w rozpaczliwym wołaniu duszy pragnącej więcej, więcej tego czego nie da nam ani żaden człowiek, ani najlepiej nawet wyposażone półki sklepowe. To coś może Ci dać tylko www.ecoego.pl  żartowałem...




                                   Stomatologiczne oświecenie....



Kilka lat temu, a może więcej (nie pamiętam dokładnie kiedy) moja dentystka powiedziała mi że ścieram swoje zęby, mam wadę zgryzu. Niewiele z tego zrozumiałem, przede wszystkim dlatego że w czasie kiedy dentystka mi to mówiła całym sobą pragnąłem wyjść z gabinetu, a po drugie nie znam się na tym, jestem humanistą.(Każdy człowiek który jest nieukiem i ma same pały z matematyki jak ja, tytułuje się humanistą, skorzystam więc z tego trendu i wskoczę w nowe, humanistyczne ciuszki). Jednak kiedy po kilku godzinach emocje (oj silne..) opadły, zacząłem analizować to co mi powiedziała, trochę poszperałem w internecie, trochę dopytałem (pozdrawiam Tomeczku :) ) i się dowiedziałem że przygryzanie zębów jest bardzo wielkim problemem, który prowadzi do poważnego uszkodzenia zębów. Lista uszkodzeń, i ich kosztów a co najgorsze bólu który trzeba przy tym znieść, sprawiła że włosy stanęły mi dęba – a proszę zauważyć że od lat obcinam się na „buddę” czyli na łyso i niech ten krótki komentarz przedstawi Państwu wagę problemu, który musiałem podźwignąć na mych wątłych emocjonalnie barkach.

Koniec końców doszedłem do słusznej konkluzji, że ścieram zęby ponieważ nimi zgrzytam. Ale jak to, ja zgrzytam zębami? Niemożliwe – nic takiego nie pamiętałem. Ale fakty są jakie są i można zareagować na dwa sposoby. Albo je zignorować jak to robi wielu ludzi dziwiących się niezmiernie z konsekwencji które zawsze trzeba później ponieść, i obwiniających wszystkich wokół za swoje cierpienie, albo uznać je i coś z tym zrobić. Można o mnie powiedzieć wiele rzeczy: leń, obibok, dewiant, nieuk, grubas, słodyczoskrytożerca...ale nie można mi zarzucić nieszczerości. Łyknę wszystko, jak mawia Pan Wiktor, osiedlowy menel. Zacząłem dokładnie się obserwować, każdą chwilę swego życia. Miałem motywację? Miałem, gigantyczną. Kto nie płakał i wrzeszczał z bólu, nie trzymał za rączki fotela tak że trzeszczały bliskie wyrwania, oraz nie rzucał się na fotelu dentystycznym nie zrozumie, że jest to jedna z najsilniejszych motywacji jakie mogą istnieć.



                                        Pochwalę się....


Pochwalę się Państwu, mamy niedzielę,  młode chłopaki w golfach dwójkach z naklejkami pionier i czarnymi szybkami plus nieodzowne metalizowane nakładki na wydech szpanują pod kościołem ruszaniem z piskiem opon, ja zaszpanuję na swojej własnej stronie (samochodem nie mogę, wczoraj wysiadł akumulator, albo alternator, czekam na poniedziałek i na mechanika) – hen, dawno temu, byłem z kolegą u dentysty, miałem borowanie bez znieczulenia. Kolega powiedział że nigdy w życiu już ze mną tam nie pójdzie, wykończyłem go samym swoim widokiem... miał koszmary senne później, rzęziłem, jęczałem, miałem drgawki w nogach w trakcie borowania... Kolega prawie zwymiotował. Prawie zniszczyłem przyjaciela...taki ze mnie destruktywny facet. Ale przejdźmy do rzeczy, miałem się chwalić – wyobraźcie sobie moi drodzy Państwo, że wyłamałem rączkę fotela... trzasnęła. Jak ją złamałem? Stalowe ramię? I owszem, wtedy mocno ćwiczyłem, ale ważyłem ok. 70kg, a nie jak teraz, 95kg, ale nawet teraz bym jej nie wyrwał, byłbym bez szans. Ale ja tak mam w silnym stresie, że coś się dzieje z moimi mięśniami. Próbowałem to wiele razy wyjaśniać, ale nawet wyjaśnienie z adrenaliną nie tłumaczy wytrzymałości ścięgna. Albo gdy pewien człowiek podniósł mnie za wyciągniętą rękę...jak? Nie wiem. Zagrażał mi, fizycznie. I stało się. Taka siła a nie mogłem pod górkę pchnąć seicento, ciekawe. Wprawdzie w środku siedziała moja psiapsiółka trzymając kierownicę, ale nie zdradzę jej wagi, bo zostanę chlaśnięty... niech będzie że waży tyle co piórko, ale nie zdradzę jakiego zwierzęcia...może łabędzia...a może prehistorycznego, 100 tonowego prehisterycznego dinozaura... Mniejsza z tym. Za ból w zębach odpowiedzialne są włókna Tomesa, i ja mam je mocno rozwinięte. Ich przewodzenie słabnie z wiekiem. Mawiają że starość to nie radość – może i nie radość, ale na pewno mniejszy ból przy zabiegach dentystycznych, a więc krzyknijmy wszyscy razem - viva la starość!  Ale wróćmy do samoobserwacji. Proszę wyobrazić sobie moje zdumienie, gdy okazało się że w trakcie gdy wyobrażam sobie niemiłe wspomnienia, przeżywam jakiekolwiek frustracje dnia codziennego, mocno zagryzam zęby. Robiłem to całkiem nieświadomie całe życie, dzięki czemu mam wytarte mocno zęby, co może doprowadzić do bardzo poważnych następstw. A na punkcie zębów mam fioła, czyste i ładne muszą być.


                                              Morał....


Jaki morał płynie z tej opowiastki? Bardzo ważny. Jak to jest że żyjesz i robisz masę rzeczy o których nie masz nawet bladego pojęcia? Skoro ścierałem nieświadomie zęby, to może robię jeszcze inne rzeczy, o których nie wiem? Zacząłem się bacznie obserwować, co nie jest wcale takie łatwe. Umysł chce żebyś zasnął, zatopił się w przeżywaniu życia i reagowaniu w uwarunkowany, zaprogramowany sposób, czyli tak jak Cię nauczono. Obserwowanie siebie jest ciężką pracą, gdyż obserwując widzisz wyraźnie że to wszystko co zawsze o sobie sądziłeś to bujda, można zwariować od tej wiedzy...nie wszyscy chcą poznać prawdę, większość chce nadal spać i żyć tak jak zostali uwarunkowani. I dobrze, to ich świadomy wybór, niech więc śpią, my natomiast, głodni wiedzy ludzie którzy chcą zrozumieć czemu żyjemy, jaki jest sens życia, poczuć dotknięcie Boskości w środku swego jestestwa, będziemy obserwowali się i zastanawiali nad bardzo ciekawym zjawiskiem. Oto ono – gdy patrzę na siebie, Marka, widzę Marka. Marek coś robi, pisze arty, komcie, gra w swoją ukochaną grę HoI2... ale skoro obserwuję Marka, to jak na Boga mogę nim być? Szaleństwo, prawda? Czy jestem więc Markiem, czy nie? Czy jesteś świnią którą obserwujesz w chlewni? Czy jesteś Billem Gatesem? Portfel masz pusty Przyjacielu, jako i ja (a duszę pełną śpiewu) więc na pewno nim nie jesteś. Jakim więc cudem możesz być tym czymś co obserwujesz? Jak mogę być Markiem skoro go właśnie w tej chwili obserwuję? Marek pisze artykuł, pije wodę z cytryną i trzema kostkami lodu...obok leżą opakowanie po batonie bounty, czekoladzie Wedla „mleczna truskawkowa” i pudełko po czekoladzie terravita „z Całymi Orzechami Laskowymi w Miodzie”... Marek siedzi, pisze artykuł i gorzko wyrzuca sobie kolejne złamanie zasad diety...Więc skoro nie jestem Markiem, a nie jestem bo widzę go i jego myśli wyraźnie jak w kinie, to kim naprawdę jestem? Nie wiem...


                                Najpiękniejsza chwila w życiu....


Najpiękniejsza chwila w moim życiu? Na to pytanie odpowiedziałbym różnie, w zależności od czasu kiedy zostanę zapytany, gdyż jak mawiał Pan Einstein, wszystko jest względne, pojęcia bólu i przyjemności także – zmieniają się jak w kalejdoskopie w zależności od naszego dojrzewania, czasów w których żyjemy, mód i trendów. Piękne chwile to na pewno zdanie prawa jazdy i wielki triumf że udało mi się to zrobić nie dając łapówki, a w tamtym czasie stać mnie było na to (kilka razy nie przepuszczali mnie na manewrach, Pan z ekierką sprawdzał cm przy parkowaniu...) przełamanie swojego wielkiego lęku i bójka z hultajem który podniósł rękę na Państwa ulubionego nauczyciela życia (znaczy się mnie, oczywista oczywistość) przekonanie małego chłopca który bał się skoczyć przez kanałek z błotem, i bał się klasowego chuligana, i wielka radość gdy przytulił się do mnie po pokonaniu swoich dwóch, największych dla tego okresu życia lęków, czyli skoczenia przez kanał do którego go niemalże zmusiłem, i gdy pobił chuligana, rozkwasił mu nos na przerwie i miał wreszcie święty spokój. Byłem i jestem z niego bardzo dumny.  Przezwyciężenie swoich lęków i ograniczeń daje wielką satysfakcję i radość. Szalona radość że żyję po topieniu się i łapczywy oddech który napełnił moje płuca odżywczym tlenem, a duszę trelami skowronków, oraz kilka chwil o których nie chcę pisać publicznie. Ale te wszystkie życiowe sukcesy (dla niektórych mogą wydać się małe, ale dla mnie są bardzo cenne) gasną kompletnie przy pewnym zdarzeniu. Gdy ktoś mnie obraża, napinają mi się mięśnie, rośnie ciśnienie, w środku się zamykam i poddaję prądowi wielkich emocji, prawie każdy z nas tak reaguje. Nie jest to miłe, jest to biologiczne preludium przed aktem walki (albo ucieczki) na słowa, pięści, nie jest to istotne aż tak bardzo. Proszę sobie wyobrazić że zostałem obrażony, i nagle poczułem że nie jestem Markiem. Ktoś obraził jakiegoś Marka – stałem z boku, i patrzyłem na to wszystko rozbawiony. Nie było to udawane rozbawienie które prezentujemy napastnikowi jako swoją strategię obronną (jedni atakują, inni krzyczą, jeszcze inni się śmieją napastnikowi w oczy) a prawdziwa dzika radość i wielka ulga. Proszę sobie wyobrazić – napastnik czuje w sobie pogardę, złość, nienawiść, te negatywne uczucia rozpychają go jak grube palce proktologa przy badaniu per rectum bez lubrykantu...atakuje słowem chcąc wyzwolić się od tego strasznego ciężaru w sobie, a atakowany się śmieje bo atak nie dochodzi do niego. A do kogo ma dojść skoro nie ma Marka? Energia natychmiast wróciła do agresora, ale to temat na inną opowieść...


                                  To jest życie...


To było najwspanialsze przeżycie mojego życia. Nie mają szans wszelkie ekstazy modlitewne, poczucie euforii i stany paranormalne które można wyzwolić ze swojego umysłu praktyką duchową, taką jak np. medytacja czy praca z czakramami bądź kundalini. To wszystko jest nic nie warte, sztuczki karciane, światełka i śmieci, nic więcej. Zresztą większość ludzi którzy się nimi chwalą to zwykli oszuści którzy nic nie umieją. Mogę śmiało tu i teraz wyśmiać „uduchowionych” ludzi którzy całe życie rozwijają siddhi, i zmarnowali całą jedną inkarnację na sztuczki z telepatią czy telekinezą albo jasnowidzeniem. Te wszystkie rzeczy w świecie między inkarnacjami będą naszą naturą, i jesteśmy do nich naturalnie stworzeni. W wielu życiach miałem te zdolności, i nie dało mi nigdy żadnego spełnienia ani szczęścia. Te zdolności są jak talent grania na pianinie, tylko rzadszy. Do szczęścia w życiu i w ciele nie potrzeba siddhi, wystarczy postanowić być szczęśliwym, co jest za trudne dla ludzi, ponieważ wierzą że szczęście jest czymś co można kupić, pieniędzmi, pracą, uczynkami, żebractwem. Oni będą dopiero szczęśliwi gdy kupią nowy telewizor, samochód, awansują, pozbędą się palących hemoroidów... Zmarnowane życie, jak miliardy innych, tylko że te zmarnowane jest pod śmierdzącym i poplamionym płaszczykiem duchowości, z którą ma to niewiele wspólnego. Ale jest to też lekcja że moce duchowe są znakami, a nie celem. Kiedyś to załapiesz, wcześniej czy później.

Przez jedną chwilę stałem się potężny i pełen godności, byłem w istocie prawdziwym Bożym dziecięciem, wzniosłem się ponad społeczeństwo i permanentną hipnozę w której żyjemy i się poruszamy jak w gęstej mgle. Ślepi prowadzą, niemi mówią, głusi słuchają. Oto społeczeństwo, najbardziej subtelne więzienie jakie można sobie wyobrazić. Gdy jesteś na pustyni, onieśmiela Cię i oszałamia przestrzeń, gdy jesteś w więzieniu, tłumi i wpędza w paranoję brak miejsca. Żyjemy właśnie w takim małym, śmierdzącym więzieniu, gdzie na ściany naklejono świecące obrazki i rozpylono dezodorant żeby smród nie uświadomił Ci ze mieszkasz w grobie. Myślisz ze jesteś wolny, a jesteś w więzieniu. Jesteś niewolnikiem, tylko o tym nie wiesz, gdybyś się dowiedział, przestałbyś nim być, ale jak się dowiedzieć skoro wszyscy w nim są? Każdy kto Ci powie że jesteś w więzieniu, będzie miał od Ciebie skierowanie do Tworków. Nie uwierzysz, bo wszyscy wierzą w więzienie. W tej jednej cudownej  chwili Przyjaciele stałem się wolny, prawdziwie wolny, to nie było nawet szczęście, to było coś czego się nie da opisać, ale można porównać do swobodnie spadającego białego i czystego piórka z nieba a w tle niebieskie, piękne niebo...

Jaka to wolność jak byle kto może sprawić swoimi obelgami że będę cierpiał i przeżywał swoje emocje bezradności i upokorzenia? Jaka to wolność skoro ktoś kilkoma słowami może sprawić że będę śpiewał z radości, i kilkoma innymi bym płakał? Jestem niewolnikiem jak wszyscy inni, i muszę się bać ludzi, nienawidzieć ich, jak możesz żyć inaczej Przyjacielu? Spójrz w siebie. Miłość, medytacja, rozwój duchowy, ładne słówka – a w środku głęboki strach, i nienawiść do Twoich Panów którzy w swoich ustach trzymają władzę nad Tobą i Twoim samopoczuciem. Spójrz na Twoją rodzinę, przyjaciół, i uświadom sobie jak bardzo się ich boisz. Może zepchnąłeś swoje prawdziwe uczucia w studnię zapomnienia, może ich teraz nie widzisz... ale one są. Każdy kto dał Ci przyjemność, będzie Twym wrogiem gdyż może Ci ją zabrać, może Cię zniszczyć... Jeśli ktoś da Ci wspaniały komplement który sprawi że urośniesz.... musisz go polubić, musi być mądry, prawda? Tylko mądry człowiek doceni Twoją wielkość Napoleonie codzienności.... a co zrobisz gdy uznany przez Ciebie za mądrego człowiek powie Ci że jesteś skunksem, łajnem? Powiesz mu co o nim myślisz, ale przecież jesteś związany, jak możesz obrazić mądrego człowieka? Jesteś w kropce, jesteś ugotowany. Dałeś władzę nad sobą innemu człowiekowi, stałeś się jego niewolnikiem...może Cię obrazi, a może nie. Tego nie wiesz. Ach, ta rozkosz oczekiwania....czy topór spadnie tym razem, czy może mamy jeszcze tydzień, dzień, godzinę...?

Gdy widzisz co naprawdę się dzieje, jak jesteśmy zniewoleni przez niewidzialne kraty, czujesz że sens ma tylko poszukiwanie prawdy, wyzwolenia od tego więzienia które wyzwala w Tobie to co najgorsze...wyścig szczurów, morderczą ambicję, zdradliwą konkurencję..... Na co jednak większość ludzi poświęca czas? Nie na odkrycie prawdy o sobie, lecz na zarabianie na telewizor, samochód, lodówkę. To ma dać lepsze samopoczucie, świadomość ze ma się coś lepszego od sąsiada. W tym dążeniu do polepszenia sobie samopoczucia telewizorem jesteśmy tak zaślepieni, że przy okazji uczyniono nas nie tylko niewolnikami społeczeństwa ale także niewolnikami kredytów konsumpcyjnych...obedrą Cię ze skóry, pozbawią wszystkiego...lepiej siedź cicho, nie stawiaj się, nie myśl samodzielnie, pracuj na rodzinę, podatki i państwo to może nie trafisz pod most, a żona Cię nie zostawi znajdując sobie innego mężczyznę...swoje dziecko oddaj do armii, która będzie walczyć za państwo, Boga, czy jakąś inną, szczytną ideę... pourywane nogi, wrzeszczący z przerażenia i bólu na obficie zasłanym kończynami i mgłą z prochu grzmiących i dudniących armat...agonalne ryki młodych chłopców z których wylewają się zwoje skrwawionych, porwanych przez stalowe pociski jelit i gówno...płacz i błagania żeby mama przytuliła bo wraz ze śmiertelnymi drgawkami przychodzi obezwładniająca ciemność...ale mama nie przytuli swojego małego chłopczyka, a teraz skrwawionego i jęczącego ochłapu bo mamusia jest daleko od pola chwały, pola bitwy o honor, męstwo dumę i ojczyznę... umrzesz sam, a ktoś będzie popijał dobre wino za które zapłacisz własną krwią. Tak można w skrócie opisać wiarę w państwo, czy religie.

 

                                  Pozwoliłem sobie...

Pozwoliłem sobie umieścić zdjęcie swojej własnej jamy ustnej. Genitolodzy wróżą z ludzkich genitaliów, powstały ksiażki na ten temat...w pierwszej chwili człowiek zaczyna narzekać że nie poszedł edukacyjnie w tym kierunku, jednak chwila namysłu wystarcza aby nie żałować - do wróżek chodzią Panie przeważnie w zaawansowanym wieku, więc praca ta nie da specjalnie powodów do radości... chyba że ktoś to lubi... skoro wróży się z fusów, gwiazd, genitaliów, może ktoś powróży mi z moich zębów?

 

Komentarze (45)
  • 34
    Mistrzu napisz art na temat narzędzi manipulacji w ujęciu historycznym.

    Jak kształtowała się władza, droga zniewolenia i podporządkowania większości
    przez mniejszość.

    Jestem porażony katastrofalnym stanem totalnej nieświadomości u ludzi.
    Ludzkość ślepa i stale oślepiana przez kasty pasożytów jest odwieczną ich
    ofiarą.

    ***************************************

    Wspólnoty zamieniają się w liczniejsze plemiona.
    Pojawiają się pierwociny przywództwa w rozumieniu pasożytniczym.

    Dotychczasowy wódz wspólnoty pierwotnej - najsilniejszy i najdzielniejszy samiec
    w stadzie, samiec każdego dnia nadstawiający karku, prawdziwy kamikadze,
    przechodzi niczym nieuleczalny frajer do historii.

    Zostaje zastąpiony cynicznym pasożytniczym osobnikiem, kondycji często nad wyraz
    cherlawej, chowający się za plecami płatnych "żołnierzy".

    Przy boku takiej "bezpiecznej" władzy szybko pojawiają się czarownicy
    plemienni.
    Instytucja czarownika z czasem przekształca się w bardziej zjadliwą formę -
    kapłanów.

    Tworzy się i namnaża boską mitologię traktowaną cynicznie jako narzędzie
    podporządkowania, zniewolenia wręcz, mas pasożytniczym jednostkom.

    Cynicznie i bezlitosne wykorzystanie rodzącej się prymitywnej samoświadomości,
    postrzegającej świat jako magiczny, zadziwiający, rządzony przez niezrozumiałe
    prawa.

    Człowiek dotarł bowiem niedawno na poziom obcy światowi zwierząt - zaczął
    zadawać sobie pytania - skąd i dlaczego.

    Jakże łatwo było wykreować w prymitywnej świadomości ogółu przeróżnych bożków, a
    to wiatru, a to deszczu, a to słońca, a to burz i piorunów.


    ******************


    ******************


    Mijają tysiące lat.

    Na blogu Mistrza Mareczka pojawia się niejaka Paulina która z rozbrajającą
    naiwnością wierzy w to że religie służą dobrym celom.
    Że mówiąc o miłości bliźniego z pewnością służą dobrym celom.

    Ale o miłości wiele bredzi też partia wojującej miłości niesiołowskiego i jemu
    podobnych.

    Nie wie Paulina tylko jednego.

    Nie wie że uczucia, a zwłaszcza miłość, są najsilniejszym narzędziem manipulacji
    mas pozostającym w łapskach kasty pasożytów.

    Religie powoli wygasają, pozbawiane stopniowo wsparcia kast oligarchów.
    Dzieje się tak z jednego zasadniczego powodu - religie przestają być pasożytom
    potrzebne w procesie zniewalania mas.
    Poza tym nauka już wcześniej mocno stępiła skuteczność religii jako narzędzia
    zniewolenia.

    Dziś oligarchia dysponuje innym narzędziem "duchowego" oddziaływania na
    zniewolone pospólstwo - "niezależnymi" mediami będącymi w 100%
    własnością kasty pasożytów.

    Jak widzimy na przestrzeni dziejów zmieniało się opium dla mas.

    Cel nigdy się nie zmieniał - zniewolić masy i pasożytować na nich.

    Dziś kk tęsknie spogląda w przeszłość, w czasy swojej minionej świetności i
    rządu dusz nad całym bez mała światem.

    Dziś coraz rzadziej owieczki klękają przed ołtarzem a coraz częściej przed nową
    plazmą lub LCD.

    A współczesna laterna magica czaruje i kusi na okrągło i bez przerwy, czaruje
    choćby złotoustym Donkiem cuda obiecującym.

    Aby wszystkim z ferajny żyło się lepiej.

    Ale to tajna wiedza współczesnych kapłanów, "inżynierów dusz",
    nieprzewidziana dla świadomości pospólstwa.

    Sic !
  • Mistrz
    Taki właśnie ma być ten świat, że doswiadczamy wielu emocji, seksu, zła i
    dobra... nie mam zamiaru nikogo naprawiać, wiem że nie wierzysz w reinkarnację w
    którą ja wierzę, ale z mojego punktu widzenia świat jest miejscem dokładnie
    takim jakie ma być...:)

    Pojechałem seicento kilka dni temu zatankować, spalił na dokładnie 100km 9,27
    litra wachy, załamka - wczoraj go odpalam zeby przesunąć go, i kompletnie
    wyczerpany akumulator. Albo aku, w co wątpię bo nie zostawiłęm swiateł ani
    radia, albo alternator, co bardziej jest możliwe. A niech to jasna ciasna! może
    spalił tyle od alternatora? ale jakim cudem?
  • Iza
    I Ty miałeś kompleksy z zębami :?: :P :lol: równe zadbane śliczniusi ząbusie
    :lol: kiedy wreszcie wrócisz do warsiawki i swojej Izuni gdzie Ty jesteś tyle
    czasu :?: :?: :idea: :roll:
  • Mistrz
    Miałęm całą młodość koszmarne kompleksy z zębami :) a co Ty jesteś taka miła dla
    mnie? wracam za parę dni chyba, jak naprawię samochód.
  • alvarez
    Wybacz że akurat piszę tutaj mój post ale chciałem się podzielić moją refleksją
    nad Twym Blogiem.Otóż posiadasz bardzo zręczny język oraz ciekawy sposób
    pisania.Mógłbyś być przywódcą jakiejś Sekty (teksty o ego) hehe.Twoje wpisy są
    bardzo interesujące, chwytliwe i aktualne. Czyta się miło i przyjemnie.Kasy nie
    przeleję bo i tak Ci szczęścia nie przyniosą jak Sam twierdzisz.Życzę natomiast
    wielu kolejnych udanych wpisów.I mam przy tym nadzieję że rzesza odbiorców Blogu
    wzrastać będzie w postępie geometrycznym. Niewielu bowiem "pisarzy"
    potrafi tak trafnie opisać otaczającą rzeczywistość w tak przystępny sposób.
    Czytelnik pozdrawiam
  • Mistrz
    Witam Cię wiec w moich skromnych progach, i jak to mawiają, gość w dom Bóg w
    dom, rozgość się.

    Dzięki, może założę sektę kiedyś, i będę manipulował wyznawcami :)))
  • Encefalograf
    Krótkie pytanie:
    Jak najlepiej zrealizować daną nam inkarnację?
  • Qeblo
    Tez kiedys byłem bardzo uduchowiony, tez na bezrobociu. Psychika jest wtedy
    bardzo czuła, wiele wiecej odbierasz i wysyłasz, reagujesz z wieksza
    wrazliwoscia.Od kiedy pracuje rzeczywiscie zmieniłem sie, praca potrafi odebrac
    serce.Zarabiam zeby zyc a nie po to zeby zyc lepiej! A teraz spróbuj życ bez
    pracy. Niech wszyscy odstąpią od tego systemu i co dalej ... wpadniemy w kolejna
    wielka czarną d...
  • Mistrz
    Rozwiazaniem jest robienie tego co się lubi za pieniądze, w innym wypadku życie
    to męczarnia. Wiekszość życia w stresie i nerwach, a potem zawał albo udar.
    Niestety ludzie nie planuja, nie myśla poważnie, wchodza w dzieci i małżeństwo
    zanim zrozumieją jaka to odpowiedzialność, bez zrozumienia co jest ich pasją, po
    czym swoje frustracje pzenosza na dzieci, czy tego chcą czy nie.
  • Imperator
    Można powiedzieć, że ja robię to, co lubię za pieniądze. Chociaż czasami jest
    nudno i wysiedzieć jest ciężko. Za to jak przyjdzie jakiś ciekawy, ładny,
    projekcik to mogę siedzieć cały tydzień po 16h.
  • Mistrz
    To podstawa żeby lubić swoją robotę, ja chyba każdą pracę którą miałem uważałem
    za ograniczenie mnie, automatyzm, masakra :)
  • daniel
    jak odkryc to co sie kocha zeby to robic Mistrzu? ja nie znalazlem nic co bym
    chcial robic do czego bym wracal z radoscia

    jak to cudo odnalezc? szukam juz wiele lat i nic

    zycie minie a ja nie znajde

    co robic?
  • Elsie
    A co jesli pasja czlowieka nie jest cos co przynosi duza kase? Wiadomo ze kazdy
    by chcial (i powienien) miec prace ktora lubi i ktora pozwala godnie zyc, a jak
    ktos chce to i stac sie zamoznym, ale czy zawsze tak sie da? Bo ja mam wrazenie
    ze spelnia sie w swojej pracy bardzo mala czesc osob, a reszta albo sie ze swoja
    praca meczy albo co najwyzej jest w stanie ja zniesc. Bardzo bym chciala sie
    mylic

    pozdrawiam
  • Mistrz
    Miażdząca większość osób męczy się w pracy, oczekując jak zbawienia emerytury. A
    na emeryturze problemy przyjmują inna postać, wytchnienia nie będzie. Praca musi
    dawać spełnienie, inaczej życie zamienia się w wegetację, 8h pracy, 2h średnio
    na dojazdy - 8h sen, zostaje 6h na hobby, zabawę, czynny wypoczynek, a jak ktoś
    ma rodzinę? zasuwanie przy dzieciach. Jak ktoś to lubi to ok, a jak ktos nie
    lubi? w pracy koszmar, w domu koszmar, zostaje tylko upic się albo naćpać, czy
    też szukać zapomnienia w sportach ekstremalnych, kochankach, przemocy.

    Jeśli pasja nie daje kasy, to co lepsze? mieć nowy telewizor i rzygać pracą, czy
    spełniać się i z miłością coś robić, i nie mieć kasy? wybieraj co wolisz,
    pamiętaj jednak że pasja na początku nie musi dawac kasy, a potem pojawia się
    pomysł który przekuwa pasję w rozkosz. I tak często się własnie dzieje, że pasja
    staje się źródłem całkiem niezłych dochodów. Wtedy jest zajebiście.

    Moja pasja to pisanie, nie daje mi kasy, chyba ze czasem robię zbiórkę na zbożny
    cel, czyli samochód albo inne dla mnie rzeczy - niemniej żyć się z tego nie da
    na razie, ale mam wybór - praca za 1200 na łapę, płakanie po nocach, albo
    inwestowanie w siebie. Jak sie nie uda to trudno, przynajmniej miałem
    przyjemność z życia, jak uda to będę zarabiał na tym co lubię. Niech życie
    zadecyduję, ja się daję porwać jego nurtowi :)
  • Mistrz
    Podbić samoocenę, i robić to co się kocha.
  • Mistrz
    Dziękuję moje dziecko, gratuluję dobrego oka, a sobie skromności :)
  • Mistrz
    Hokus pokus, zamieniasz się w żabę :)
  • daniel
    czym sie rozni oswiecenie od przebudzenia? i Mistrzu ty jestes przebudzony,
    oswiecony czy oba naraz?
  • Mistrz
    "Zaliczyłem" kilka cząstkowych oświeceń, wiem jak smakuje, ale jestem
    całkowicie nieoświecony i nieprzebudzony. Jestem takim samym ignorantem jak
    inni, jednak dokładnie wiem że nim jestem, to nie fałszywa skromność ani
    udawanie - czysta świadomość swojego bełkotu który mam w głowie.
  • daniel - watpliwosci
    troche sie gubie juz w tym

    z tego co czytam w celach nie roznisz sie niczym od innych ludzi

    piszesz ze chcesz bawic sie tanczyc a wiec musisz miec kase na zycie na zabawe
    zeby sie ubrac zjesc gdzie mieszkac czyli kasa + seks kobiety i rozkosze
    cielesne czyli dokladnie to samo co wszyscy chca kasa seks zabawa

    nic sie nie roznisz zatem od tych ktorych krytykujesz (politykow, ksiezy, ludzi
    nieprzebudzonych) poza uzasadnieniem czy inna droga dojscia do tych rzeczy

    ale tak naprawde cel ten sam: kasa i seks zabawa i spiew

    czy to nie sprzecznosc gdy piszesz ze to nie daje szczescia i ze mozna miec
    szczescie bez kasy i seksu a zaraz w 2 zdaniu piszesz ze chcesz seksu kasy i ze
    czytelnicy tez dobrze ze tego chca?







  • Mistrz
    Oczywiście że niczym się nie różnię od innych ludzi. I wiele razy to pisałem -
    ale jest jednak pewna mała, ledwo dostrzegalna, subtelna różnica. Lubię
    pieniądze, lubię sex, dobre auta, ale wiem że nie dadzą mi szczęścia. Jeśli są
    to ok, jeśli ich nie ma nadal mogę się cieszyć tym co mam. Druga, ledwo
    widoczna, schizofreniczna wręcz różnica - Marek się z nich cieszy, ale nie Ja
    prawdziwy gdyż Ja prawdziwy nie jestem Markiem.

    Jesli tańczysz, cieszysz się, śmiejesz z przyjaciółmi, to znaczy ze żyjesz, że
    krew krąży w ciele. Ludzie smutni, ponurzy, to albo religijni wyznawcy albo
    bandziory.

    Sztuczny podział zrobili, i w niego wierzysz - uduchowienie to zarcie kaszy,
    wzrok w górę i bełkotanie modlitw a życie człowieka bez duchowości to seks alko
    i imprezy. Ale to nie zewnętrzne czynności czynią Cię adeptem duchowości, a to
    jak na nie patrzysz, jak na nie spogladasz. Możesz jeść korzonki i być biedakiem
    (co jest modne i zalecane u uduchowionych) a jeśli nie masz swiadomości to
    jesteś zwykłym człowiekiem który nie umie być bogaty, wiec pociesza się że jest
    przynajmniej uduchowiony.

  • daniel
    rozumiem ale czemu w takim razie skupiasz sie na Marku i zaspokajasz jego
    potrzeby zamiast skupic sie na Ja prawdziwym (ktore nie potrzebuje kasy seksu
    itd.)?
  • Mistrz
    Ja prawdziwe jest w moim ciele, a ono potrzebuje jedzenia, picia i seksu. Poza
    tym nie da się skupić na Ja, Ja obserwuje Marka, jego radości i smutki, jego
    sukcesy i klęski, ale nadal Marek czuje wszystko, i ból i rozkosz, i jak każdy
    człowiek dąży do przyjemności.
  • daniel
    skoro tak to nie jestesmy tylko Ja ale skladamy sie z Ja i Marka

    Marek to nasza czesc tak samo wazna co najmniej jak Ja

    prawda?
  • Mistrz
    Nasza prawdziwa istota to niezgłębione Ja, i o nim nie można nic powiedzieć.
    Najważniejsze jest Ja, Marek to tylko chwilowa z punktu widzenia JA osobowość
    która całkiem zaniknie i umrze, pewne najmocniejsze przeżycia i postanowienia
    pzetrwają w podświadomości jako karma. Marek w istocie umrze.
  • daniel
    Cytat:
    z mojego punktu widzenia świat jest miejscem dokładnie

    takim jakie ma być




    czemu wiec glosujesz na PIS i chcesz aby on zmienil Polsce? przeciez jak
    napisales ma byc tak jak jest prawda? czy to nie sprzecznosc?
  • Mistrz
    Dokłądnie z tego samego powodu dla którego ćwiczę codziennie, piszę codziennie
    by nie wyjść z wprawy, czytam żeby rozwinąć wyobraźnię - chcę zeby było lepiej.
    To że nie będzie raju nie oznacza że nie może być lepiej, i PIS w porównaniu do
    PO sprawi ze będzie lepiej mi, albowiem jestem zwykłym, normalnym człowiekiem.
    Będzie gorzej łapówkarzom, przestępcom...
  • daniel
    CZY AFIRMACJE polecane przez Mistrza SĄ ZŁE? PRZECZYTAJ!!!



    Afirmacje mogą szkodzić

    "Jestem bogaty(a) i szczęśliwy(a), już dziś dziękuję za udane życie".
    Praca z taką, bądź podobną afirmacją wnosi niewiele dobrego do rzeczywistości przeciętnego człowieka. Jeśli osoba która jej używa, nie jest autentycznie bogatą i szczęśliwą, albo nie
    jest w posiadaniu cech, umożliwiających wprowadzenie programu afirmacji do
    podświadomości. Innymi słowy nie posiada w sobie genetycznie wrodzonych
    predyspozycji, odpowiedniego potencjału psychicznego do bycia takim, a nie innym
    człowiekiem. Nawet jeśli w jakimś procencie dochodzi do zmiany, jest ona
    nietrwała i nie satysfakcjonująca.

    Jedyna zmiana, do jakiej dochodzi to zamiana prawdy o sobie w kłamstwo i
    zaprzeczenie istniejącej rzeczywistości.


    Afirmacja nie zgodna ze stanem faktycznym, kwestionuje i podważa wszystko to, w
    czym przez lata utwierdzało człowieka jego środowisko. Oprócz naleciałości
    środowiskowych istnieje cała gama cech wrodzonych przekazywanych osobie w
    postaci programu genetycznego. Wszystkie wymienione czynniki mogą w zasadniczy
    sposób deformować sens wypowiadanych, nie prawdziwych i cudzych przekonań. Jeśli
    ktoś z dziada pradziada ma mentalność biedaka, nie stanie się posiadaczem
    fortuny po wmawianiu sobie że jest szczęśliwym bogaczem.

    Afirmacja jest niewystarczającą motywacją, aby zamienić wrodzone predyspozycje i
    naturalne "ciągotki" na inne ...

    Na luksus doskonalenia własnej osoby stać określone osoby.Nie wszyscy mają wystarczająco dużo czasu, świadomości, możliwości i dostępu do
    poradników, internetu, trenerów rozwoju osobistego, afirmacji i pieniędzy.A jeśli mają, to w ich konkretnym przypadku, afirmacje nie znajdują żadnego
    praktycznego zastosowania.


    Istnieją sytuacje w których w zewnętrznym świecie, nie da rady zrobić nic, albo niewiele poza wolą przetrwania, ciężką pracą, albo zgodą na przymusowe
    okoliczności życiowe ( wojny, katastrofy, choroby, uwięzienie, zapętlenie w
    okolicznościach).

    Przykładowo; kobieta, żona alkoholika i bezrobotna matka trójki dzieci z małej
    miejscowości, nie posiada takowego luksusu, ani niepełnosprawna fizycznie osoba
    żyjąca w domu opieki, odrzucona przez najbliższych, czy piętnastoletnia
    dziewczynka w której domu funkcjonuje patologia, też go nie posiada...itd.

    Sugerowanie przykładowym osobom, że zmiana sposobu myślenia i wiara w moc
    afirmacji zmieni w dość szybki sposób, ich rzeczywistość na inną, nie jest
    prawdą, a kolejna porażką. Pogrąża w jeszcze większym życiowym chaosie i
    rozpaczy. Wszystkie poradniki są jedynie teoriami, wspaniałymi natchnionymi myślami,
    marzeniami innych ludzi
    . Na dodatek nie którzy z autorów owych publikacji, mają ze swoim życiem o wiele więcej kłopotów,niż cała reszta społeczeństwa. Przykładem niech będzie nie dawna samobójcza
    śmierć autorki bardzo popularnych bestselerów o samorozwoju, min. takich jak;
    " Na przekór depresji"

    Gdy określone zachowania, czynności i ćwiczenia nie przynoszą oczekiwanych
    efektów, osoby praktykujące rozwój duchowy, dostrzegają w sobie dodatkową
    słabość; niemożność poradzenia sobie z własnymi myślami, w głowie pojawiają się
    samooskarżenia, poczucie winy za całe zło jakie ich spotykało i w jakim nadal
    trwają, nie umiejąc zmienić programów, skryptów i całego bagna podświadomości.

    POGORSZENIA

    Pod magicznymi broszurami, kasetami, publikacjami gwarantującymi sukces -
    afirmacjami, podpisują się konkretni ludzie z ciekawą historią świadczącą o tym,
    że dzięki stosowanym metodom udało się pokonać wszystkie najbardziej złożone i
    niemożliwe sytuacje. W ich przypadku jak cud, zadziałały techniki afirmacyjne,
    klucze do sukcesu. Pisząc swoją kolejną książkę i za jedyne kilkadziesiąt
    złotych, pragną podzielić się z innymi, swoim "przepisem" na udane
    życie.

    Takie legendy jedynie utwierdzają czytelników, którym nie powiodło się odnieść
    pozytywnego rezultatu, o ich totalnym nieudacznictwie, a innych, o tym że
    pisanie takich poradników to świetny i bardzo dobrze prosperujący biznes.

    I tak zamiast poprawy, opiekunka despotka jest jeszcze gorsza dla
    niepełnosprawnego podopiecznego, a mąż pijak coraz bardziej agresywny,
    piętnastolatka, ucieka z domu i wpada w objęcia "miłości" i niechcianej
    ciąży. Natomiast pierwotny plan odejścia od pewnych sytuacji i ludzi, jak nie
    był możliwy, tak nie jest. Na horyzoncie nie objawił się również, żaden nowy
    przyjaciel - wybawca, grupa wsparcia, ani bezinteresowny guru z krwi i kości.

    Jedyne co pozostaje po takiej autoterapii, stanowi dość pokaźną zawartość
    domowej biblioteczki i cieńszy portfel.

    Jestem przekonanY, że jedyna zmiana jaką można osiągnąć, na trudnym etapie
    swojego życia, to akceptacja okoliczności w jakich przyszło funkcjonować, choćby
    bardzo złych i podjęcie się powolnej próby wypracowania, metod, sposobów na
    "przetrwanie" w piekle (przeżycie sześciu lat w obozie koncentracyjnym było mistrzostwem, nie afirmacją
    i cudem).


    AUTOANALIZA

    Sposobem na wyjście z trudnej sytuacji, nie są afirmacje, ani żadne specjalne
    techniki wydrukowane w podręcznikach od jakich aż roi się w księgarniach i
    kioskach.
    Lecz próba uświadomienia sobie swojej sytuacji, pod kontem własnego, nie cudzego
    życia, albo ogólnikowych książkowych schematów.

    Sposobem na wyjście z problemów nie jest cudza mądrość, w stylu; " sprawdź
    czy twój partner, nie jest dla ciebie wampirem energetycznym", ale próba
    odpowiedzi sobie-samemu na kilka kluczowych i szczerych pytań, których unikamy,
    albo wypieramy je ze świadomości.

    Przykład; jaka cecha mojego charakteru pchnęła mnie w objęcia tego, nie innego
    partnera ?. Jaka cecha każe mi mieszkać w domu, z którego już od dawna mogę się
    wyprowadzić ? Nie chodzi o doszukiwanie się winy, ale o zrozumienie powodów dla
    których kiedyś podjęliśmy, takie nie inne decyzje . Opisywana metoda, jest
    rodzajem osobistej spowiedzi, bez omijania i wygładzania własnych pomyłek i
    manipulacji. Właśnie taki szczery wewnętrzny dialog, jest siłą która pozwala, na
    rozpoczęcie procesu naprawczego. Innymi słowy jesteśmy świadomi
    odpowiedzialności z jaką musimy się zmierzyć z powodu popełnionych kiedyś
    pomyłek czy nieświadomych, bądź świadomych manipulacji życiem. Organizujemy siły
    na miarę możliwości, krok, po kroku analizujemy swoje dotychczasowe
    postępowanie. Jeśli to sprawia problem, boli aż nadto,musimy poszukać pomocy u psychologa terapeuty, nie w afirmacjach i książkach o
    samorozwoju.


    POZA ZMIANĄ

    Zdarza się że aktualnie, nie jesteśmy w stanie zmienić złej sytuacji. Bywa że
    nie mieliśmy żadnego wpływu na to co obecnie przeżywamy. Nad naszym losem
    sprawują kontrole inni ludzie, coś w rodzaju fatum, jesteśmy dziećmi, osobami
    niepełnosprawnymi, starszymi i zniedołężniałymi, samotnymi i uzależnionymi,
    wreszcie chorymi. Zdarza się że jesteśmy ofiarami środowiska w jakim przyszło
    nam żyć i z którego nie sposób się wyrwać bez grosza przy duszy. W takiej
    sytuacji pozostaje nam wiara, nadzieja, akceptacja i determinacja w oczekiwaniu
    na właściwy moment do podjęcia działania. To co piszę, jest bolesne, jakby
    pozbawiające nadziei, lecz myślę że lepsza prawda od słodyczy pustego łudzenia i
    bajania.

    Czasem gdy, nie oczekujemy na cud, ten ma szansę się zadziać i to właśnie jest
    nadzieja. Czytanie i "wgrywanie" na siłę afirmacji pisanych przez inne osoby, jest
    ucieczką od prawdy i samooszukiwaniem.
    Co w efekcie zawsze przynosi skutki nie takie jakich oczekiwaliśmy. Praca nad
    sobą to jedno, a wrodzone predyspozycje i skłonności do pr...
  • daniel
    CIAD DALSZY:



    Praca nad sobą to jedno, a wrodzone predyspozycje i skłonności do przetwarzania,
    powielania i kopiowania określonych zachowań i schematów to druga strona medalu
    nieudanego życia.
  • 34
    Racjonalne podejście myślę że o wiele lepsze i bliższe prawdy od prania własnego
    mózgu afirmacjami, "neurolingwistycznym programowaniem", bajaniem o
    karmie i reinkarnacjach, itp.

    Nie dopatrujmy się przyczyn i skutków w wyimaginowanych wirtualnych bytach a
    dostrzegajmy je w środowisku w którym musimy przebywać i które ma na nas
    przemożny wpływ.

    Zbyt często winimy siebie nie dostrzegając przemożnego wpływu na nasze życie
    środowiska w którym mieliśmy pecha się urodzić.

    A środowisko to jako wypadkowa ludzkiej degeneracji to zaiste środowisko bestii.

    Już szkraby podwórkowe są nasiąknięte coraz częściej taką porcją patologii że są
    zaiste małymi bestiami.

    Człowiek człowiekowi najczęściej jest wilkiem a choroba ta cały czas narasta.

    Jest to środowisko rządów bestii i jej pachołków.

    Dosłownie.

    Nie jakiejś bestii mitycznej a bestii ludzkiej - nieludzkiej.

    Możemy próbować zmieniać siebie ale bez zmiany świata na lepsze nigdy nie będzie
    lepiej.

    I tak cała elita III RP, kadra kierownicza państwa i gospodarki to najczęściej
    cyniczne, krańcowo chciwe i skorumpowane arcyłotry i zdrajcy.
    Dla realnej naprawy Polski powinno się ich wszystkich powywieszać.

    A przynajmniej pozbawiać stołków tych którzy nie przejdą okresowych badań na
    poligrafach.

    Dlaczego nie znalazła się żadna partia która obiecałaby wyborcom okresową
    kontrolę na wykrywaczach kłamstw całej kadry decyzyjnej mającej moc zbrodniczej
    destrukcji przez przekręty, korupcję i zdradę ?!

    Otóż to.

    Proponuję więc założyć partię której nazwa może brzmieć na przykład tak:
    Fundament to Prawda.
  • 34
    Oczywiście nie twierdzę że nie ma tzw. paranormalii rozumianych jako zjawiska
    (czy też podejrzenie istnienia zjawisk) które oficjalna nauka nie jest w stanie
    zmierzyć więc z założenia je odrzuca.

    Sam starając się być uważnym obserwatorem stwierdzam ich istnienie od wielu lat.
    Tak jest z różnymi formami telepatii.

    Wyczuliście kiedyś spojrzenie odległego przechodnia ?
    Wyczuwacie czyjeś spojrzenie na własnych plecach ?

    Więc już wiecie o co mi chodzi.

    A to z pewnością czubek góry lodowej parapsychicznych oddziaływań.
    Te nieznane siły w najlepsze działają również pomiędzy ludźmi a zwierzętami.

    Komunikacja ta odbywa się na nieznanej nam bliżej płaszczyźnie będącej swoistym
    eterem duchowych łączy.

    Znając kondycję duchową współczesnych ludzi możemy już domyślać się że tworzymy
    w "eterze" coraz mniej zbiorowej/wypadkowej boskości a coraz więcej jest
    w tej płaszczyźnie bestii będącej emanacją szerzącego się zła.

    Dobroć współtworzą prostota, prostoduszność, uczciwość i miłość.

    Zło współtworzy wszystko to co współtworzy separację - skupienie się na sobie,
    egoizm, chciwość, wyrachowanie, cynizm.
    To te cechy generują wszelkie niesprawiedliwości, patologie i oceany cierpień na
    tym świecie.

    Ale nie pozostajemy bezbronni.

    Znamy już drogę czarnoksiężników i czarownic.
    Znamy drogę duchowego oddziaływania.

    Jeśli nasz zbiorowy gniew będzie czysty i święty, stanie się gromem Pana.

    Tak, mamy moralne święte prawo domagać się boskiej kary na zbrodniczych
    mafijnych bestiach które rządzą nieszczęsną Polską od 20 lat.
    Bóg jest z nami.
    Dostrzeżcie w sobie bożą iskrę, która często przygasła i tli się słabym żarem.
    Wzbudźcie w sobie wielki boży gniew na bestie rządzące tym światem.
    Niech moc będzie z wami bowiem nadchodzi czas zapłaty dla tych którzy dla swej
    chciwości śmią zabijać Boga w każdym z nas.
  • daniel
    34 w ktore twierdzenia Mistrza wierzysz a w ktore nie?
  • Mistrz
    Tak, zjawiska parapsychologiczne istnieją :)
  • malgorzata z
    według mnie,nie chodzi o to by się coś wydarzyło w złej sytuacji w jakiej się
    znależliśmy i żebyśmy tak sobie siedzieli i czekali z nadzieją ,że w końcu coś
    się wydarzy, bo to zastój nas samych i nie o to chodzi.

    prawie wszystko co nas spotyka to lekcja która ma coś nam dać,a dokładniej
    wywołać reakcje do zmiany w nas samych.

    potyczki z samym sobą.

    przychodzi taki moment ,kiedy człowiek zaczyna rozumieć ,że to ,że jest
    beznadziejny,głupi,że się nie nadaje,że jest słaby to są jego osobiste wizje
    często karmione przez innych i że to iluzja.

    jak wygląda życie osób które tak o sobie myślą wiadomo,i dobrze jest uwolnić się
    od tego.



    afirmacja "jestem silny" ,tak naprawde to trochę więcej prawdy w miejsce
    myślenia ,że jestem słaby.

    mogę być słaby mogę być silny,wszystko zależy ode mnie.

    można świadomie wykorzystać afirmacje dla rozwalania utrwalonych błędów w
    mózgownicy,mozna to też zrobić bez pisania afirmacji, tak jakby pisząc" w
    głowie:-)albo po prostu rozmówic się z tymi bzdetami o własnej beznadziejności.



    i tak to działa ,że gdy człowiek uwolni się od tego co zbędne w jego mózgu to
    stosunkowo szybko ta zmiana przełoży się na rzeczywistość:-)którą poprawiliśmy
    przez samą zmianę myślenia o sobie.

    jednostki np uprzykrzające nam życie wycofują się bo kto chce zadzierać z silną
    jednostka?my sami inaczej reagujemy na sprzyjające okazje,otwieramy się na
    przypływ fajnych rzeczy,zdarzeń,stajemy się bardziej twórczy,odważni,pełni
    zapału,radości,



    znacie skrajnego pesymistę i marudę którego spotykają fajne rzeczy?nawet jakby
    spotkały byłby łażącym nieszczęściem.



    jesteśmy tu by dogadać się z samym sobą,w chorobie,w chwilach szczęścia,w
    pierdlu,wszędzie.



    nie jestem za tym by oddać się sprawom duchowym ,a zapomnieć o materii,i np być
    niewolnikiem nędzy.bycie niewolnikiem kasy, jak i nędzy,bycie dla kogoś ciężarem
    to to samo niewolnictwo.

    opanować materię,zachwycić się tym co niematerialne to ideał jak dla mnie.

    radość istnienia to wielka siła sprawcza,może być w tańcu czy
    śpiewie:-)obojętne.

    lekcje cierpienia to osobny temat.



    wpływ środowiska, predyspozycje,tak,działa wszystko ale są jednostki które to
    przeskoczą w jakimś stopniu i takie które nie dadzą rady,



    każdy jest na innym stopniu rozwoju,i wszystko wymaga czasu,nie ma sensu
    opóżniać bardziej zastojem,

    dla niektórych pojęcie tego że życie to coś więcej niż obiad i praca to już
    bardzo dużo i ma ogromne znaczenie.

    w sumie wszystko w swoim czasie.



    świat posuwa się naprzód od zawsze

    ,KAŻDA jednostka przyczynia się do tego posuwania tym co robi,mówi,czego nie
    mówi i nie robi:-)

    gdyby każdy przy okazji własnego rozwoju działał na rzecz lepszego posuwania się
    świata do przodu byłoby super:-)

    jeżeli jesteśmy skrajnie bierni gdy kogoś krzywdzą na naszych oczach to
    działaliśmy w tej samej drużynie co krzywdzący i tyle samo jesteśmy warci.i to
    dotyczy wszystkiego to pa
  • malgorzata z
    przez następne pół roku nic tutaj nie napiszę żeby się ilościowo wyrównało :D
  • Mistrz
    Bardzo mądrze i ciekawie napisałaś Małgosia :)
  • Imperator
    O ile ja zrozumiałem z tekstów Mistrza, to nigdy nie pisał, że wystarczy sobie
    wmawiać coś tam fajnego i to się za chwilę wydarzy. Wspominał niejednokrotnie,
    że zmiany zachodzą miesiącami, albo latami - jeśli chodzi o diametralne zmiany.
    Oprócz wtłaczania w siebie myśli wbrew dotychczasowej swojej osobowości, trzeba
    też sporo podziałać w tym kierunku i zrobić wiele wbrew sobie.
    Jeśli podjeżdżam pod jakąś górę rowerem i przy wierzchołku wysiadam, to
    koncentruję się mocno i wmawiam sobie, że muszę wyjechać, choćby skały srały i w
    pełnej koncentracji nie przestaję naciskać na pedały. Bez takiej afirmacji i
    skupienia zsiadłbym z roweru pewnie 10-20 m przed końcem podjazdu.

    Kluczem do sukcesu jest podważenie dotychczasowego ja i pragnienie zmiany. A w
    tym pomagają afirmacje. Dzięki nim, w umyśle coś zaczyna się dziać i po jakimś
    czasie pęka wymurowana przez różne naleciałości twarda, betonowa skorupa.

    Czytanie tekstów Mistrza bez odpowiedniego dystansu, słowo w słowo jest na pewno
    szkodliwe. No ale to już kwestia sprawności umysłowej czytającego. Na pewno dla
    niektórych lepiej lepiej by było, gdyby sobie znaleźli łatwiejszą lekturę. Albo
    poszli do księdza i poprosili o wskazówki. Tak będzie lepiej, niewiele lepiej
    ale lepiej. :)
    A tak, czytać, słuchać (samego siebie), obserwować, wyciągać wnioski i iść
    naprzód.
  • Mistrz
    Podpisuję się obiema nogami rękami i innymi kończynami pod tym co napisał
    Imperator :)
  • daniel
    ponawiam pytanie bo nie odpowiedziales:

    jak odkryc to co sie kocha zeby to robic Mistrzu? ja nie znalazlem nic co bym

    chcial robic do czego bym wracal z radoscia



    jak to cudo odnalezc? szukam juz wiele lat i nic



    zycie minie a ja nie znajde



    co robic?
  • Mistrz
    Nie wiem...ja pisanie odkryłem dopiero parę lat temu, samo przyszło...
  • Mistrz
    Matko Boska! nie chce mi się tego czytać, pisałem o tym wiele razy że afirmacje
    dają motywację, siłę, zmieniają program na którym działamy, i nigdy ie
    twierdziłem że powtarzanie afek o byciu prezydentem to sprawi. Obserwacja jest
    wazna, ale wzorzec nadal jest i on kieruje naszym zachowaniem, afirmacja ma za
    zadanie go zmienić. Co z tego że wiem że pewien typ kobiet mnie zniszczy, skoro
    głupieję przy nich? ja tą świadomość mam, i co z tego? :)
  • daniel
    to po co wogole miec te swiadomosc? po co marnowac czas zeby zdobyc te
    swiadomosc skoro nic nie daje?
  • Mistrz
    A czy ktoś się mnie pytał czy ja chcę tę świadomość? nie chcę jej :) zawsze jak
    się coś zaczyna, dokładnie wiem co będzie dalej, wolałbym nie wiedzieć jednak,
    mimo wszystko :)
Napisz komentarz
Your Contact Details:
Komentarz:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img]   
:D:):(:0:shock::confused:8):lol::x:P:oops::cry:
:evil::twisted::roll::wink::!::?::idea::arrow:
 

Dla moich Czytelniczek :)

Sponsorzy ecoego.pl

Sponsorzy

Ankieta

Co w kobiecie jest najfajniejszego?
 

Ona i On

Miłość. Czyżby?
Dewiacje...
Sex, dziewictwo, religia
Moja rada dla młodych mężczyzn
Jak być bogatym
Płodność
Jak uwieść kobietę?
Czy boisz się zmiany?
Rozstanie-antidotum TOP 5
Jak zrozumieć kobietę?
O kobietach i mężczyznach
Kobieta, to brzmi dumnie
Kobiece sztuki walki
Porno roku 2008
Nowocześni męzczyźni
Czy sex jest zły?
Prawdziwa rozkosz
Singielki, bounty
Poczucie bezpieczeństwa
Zemsta mistrza
Mięsień łonowo guziczny
To wszystko nie jest takie proste
Konsekwencje zdrady
Genetyka
Jestem Twoja
Rzekome drobiazgi
Czystość przedślubna
Duchowa męskość
Kobiety jędze
Piękno to kwestia gustu
Kobiety to zło?
Sprawdź misia
Mareczek vs Przystojniacha
Cesarskie cięcie
Sex, emocje, miłość
Dla moich ukochanych czytelniczek
Czy Bóg pomści Twoją krzywdę?
Czemu faceci chodzą na dziwki?
Jak zdobyć uwielbienie kobiety?
Zdobądź kobietę
Koncentracja siły
Czemu on mi to zrobił?
Jak zadać trudne pytanie kobiecie?
4 najwięksi kochankowie świata
Młode i tępe mamusie
Tylko krowa nie zmienia zdania
Mężczyźni kochają zołzy
Do facetów, wiecznych cipci
Cierpiące matki Polki
Gra w kotka i myszkę
Rafy w związku
Czemu On nie dzwoni?
Romantyczny mężczyzna z klasą
Operacja cycków
Walentynki 2008
Związki - problemy
Tylko dla facetów
Na fali miłości
Porno wizja
Dzień kobiet
Panowie, po prostu żenada
Mistrz tańczy
Image
Czat love
Falstart
Opowieść z morałem
Program dla zakochanych
Ogień miłości
Komplement
Słownik kobieco - męski
Nowoczesny związek
Era kobiet
Niesprawiedliwość męska
Synkowie mamusi
Zdrada ojca
Ona zdradziła
Uzależnienie od wampira emocjonalnego
Strategie wampira emocjonalnego
Agresywne matule
Strategie oszustw erotycznych
Bo zupa była za słona
Przystojny facet - magia spojrzenia
Genetyczna dżungla
Dobre rady, czy aby na pewno?
Niepełnowartościowe kobiety?
Zdrada, przemoc, kłamstwa
Szczęście w związku
Sex randki
Miłość
Mezalians
Powodzenia, pozdrawiam
Penis, duży czy mały?
Praca z ciałem
Rak piersi Walentynki w dobie kryzysu
Wymagania wobec Pań
Koszy Ci u mnie dostatek
Romantyczne uniesienia
Takie tam ple ple
Dzień babci 2009
Węch w służbie miłości
Czy mężczyzna potrafi być wierny?
Technologia antykobieca
Meandry namiętności
Zbliża się wiosna
Analny dekalog
Dekalog oralnego niepokoju
Zwiazki
Imperium Clitoris
Czarna love
Arktyczne łzy seksapilu
Kobiece pragnienia
Sztuka uwodzenia
Dojrzałe kobiety
Sypiając z wrogiem
Ty, rozstanie, i Miłość.
Instrukcja obsługi kobiety
Jak wybrać żonę, i matkę swoich dzieci?
Dziewicze przeistoczenie
Kobiece ego
O Paniach bez pasji
Seksowni męzczyźni
Czy kochasz kobiety? czy kochasz Boga?
Czy umiesz rozmawiać z ludźmi?

Zdrowie

IBS
Płukanie nosa
Candidia
Jesienno - zimowa depresja

Książki

Książki

Dział romansu

W niewoli uczuć
Valid XHTML & CSS