|

Mikołaj Kopernik ruszył ziemię i wstrzymał słońce (są tacy co twierdzą że zrobił to Chuck Norris z półobrotu) a ja moi drodzy Państwo wstrząsnę waszym statycznym obrazem świata, zanim i tak naturalnie rozpadnie się na miliard błyskających w słońcu kawałków, jak rozbite przez zabobonną modnisię lusterko, chwytające w swych ostatnich milisekundach życia rozdziawioną ze zdziwienia śliczną mordkę. Zacznę nie tak jak nakazują podstawowe zasady marketingu (polecające nawiązanie kontaktu z czytelnikiem poprzez celny komplement) zarzucę Ci czytelniku błąd, zaznaczając jednak od razu, asekuracyjnie, że sam popełniałem, popełniam, i będę popełniał taki sam błąd. Stoimy na skraju przepaści tak samo, jednak ja wiem że to przepaść, a Ty widzisz coś zupełnie innego. A co dokładnie widzisz? Tego się dowiesz z niniejszego artykułu.
Podstawowym błędem który popełniasz, jest obserwowanie świata i uważanie swoich wniosków za owoc mądrości, trzeźwą interpretację rzeczywistości. Patrzysz i myślisz że wiesz, masz już pełny obraz sytuacji - To nieprawda, dlatego że patrzymy przez bardzo dokładnie określone filtry zmieniające nasze widzenie. I tu może wkroczyć dociekliwy czytelnik okulista, i powiedzieć że opowiadam androny – oko to oko, każde widzi to samo. Tak, oczywiście że oko to oko, ale umysł który interpretuje obraz z oka już nie jest taki sam u każdego. Działa na tych samych zasadach tak samo jak prąd który napędza setki całkiem różnych urządzeń, ale jest inny, dokładnie tak samo jak inne są przeróżne elektryczne urządzenia. Jest to niezwykle śmieszne gdy nagle okazuje się że człowiek powszechnie szanowany, autorytet i mędrzec który myśli że dużo wie (i często nie umie powstrzymać się przed rozkoszą okazania Ci swojej pogardy z tego powodu) okazuje się pospolitym durniem, ale jak się później okaże, nie dla wszystkich bohaterów mojego artykułu jest to aż tak bardzo śmieszne.
Eksperyment kundel...
Spójrz na psa, albo gdy nie masz go przed oczyma, wyobraź go sobie. Może to być nasz tradycyjny, Polski kundel domowy, inteligentny, bystry, żwawy, szczekający i ujadający na wszystko co się rusza, nierzadko gryzący po kostkach, złośliwy i śmierdzi mu z pyska, nieodmiennie kojarzący się z ukochaną teściową.
W naszej kulturze pies jest zwierzęciem podwórkowym na wsi, do głaskania i kochania dla miastowych ciepłych kluch takich jak ja, Państwa uniżony sługa, dla frustratów – do bicia i wyżycia się, niestety. Patrzysz na psa i co widzisz? Oczywiście, widzisz ciepłe ciałko kundelka, oczka jak czarne guziczki, wpatrzone w Ciebie, piszczące w niemym błaganiu o pyszną kiełbaskę, czy jeszcze smaczniejszą kość do obgryzania i domagające się pogłaskania i poklepania po karczku i brzuszku. Ale co czujesz, jak go postrzegasz? Tak jak go powyżej opisałem – jak zwierzaka domowego. Czy zdarzyło Ci się spojrzeć na psa jak na samobieżnego kotleta? Wątpię. Chociaż moi czytelnicy często są dość oryginalni...
Chińczyk. Mieszkaniec pięknych i tajemniczych Chin. Kuszący zapaszek orientu delikatnie łaskocze nasze wschodnioeuropejskie receptory zapachowe, i tam do kata! Pozwólmy mu na to. Świadomość człowieka który rodzi się w Chinach jest identyczna z naszą Polską, czy Amerykańską albo Eskimoską, jest niemal czysta, jak tablica w znienawidzonej szkole, na której zapisuje się wzory matematyczne. Jednak na czystą świadomość zawsze nakładany jest filtr zwany społecznym wpływem, a przez brzuchatych informatyków oprogramowaniem. Mówiąc w skrócie - oprogramowanie to nauki które dają rodzice dziecku, ale nie tylko świadome nauki (takie jak nie wsadzanie rączki do gniazdka z prądem, czy nie wychylanie się z okna, albo mówienie dzień dobry moherowym sąsiadkom) dziecko uczy się także obserwując rodziców i ich zachowania względem siebie i względem innych ludzi, po czym je kopiuje i przejawia w kontaktach z innymi, i w związkach w które wejdzie gdy dorośnie. Wszystkie te nauki tworzą Cię jako człowieka za jakiego się uważasz. Tworzą Twoje ego Przyjacielu przez wiele, wiele lat. Później gdy zrozumiesz czym w istocie jest ego i jak Cię ogranicza, co Ci zabiera dając w zamian wiele bólu, wiele lat zajmie Ci jego deinstalacja, ręczna. Proces ten udaje się naprawdę niewielu szczęściarzom, jeśli powiem że 0,5% populacji liźnie tego cudownego stanu, to wierutnie i świadomie skłamię, znacznie zawyżając wyniki jak nasze sondażownie wyborcze. Proszę także zauważyć że napisałem o liźnięciu a nie o doświadczeniu na stałe tego stanu. Liznąć to można kobietę, ale to nie gwarantuje że zostanie. Trzeba czegoś jeszcze. Nieprawdaż? A prawdaż, prawdaż.
Jak sami zapewne wiecie Przyjaciele, rodzice często gęsto mówią jedno, a robią drugie. Sex jest zły albo nie istnieje, jednak wieczorami w sypialni tata na mamie harcuje, a mama jęczy, i co ten tata robi mamie? Bije ją że ona tak popiskuje? I czemu tatuś tak sapie i charczy, a następnego dnia jest taki zadowolony że kupuje mamie nową sukienkę a synusiowi samochód strażacki? rodzice mówią o Bogu a sami go nigdy nie widzieli, przeczytali o nim i uwierzyli w opis z jakiejś świętej książki sprzed paru tysięcy lat. Mówią o miłości a wieczorem gdy myślą że nie widzisz biją się albo zdradzają, mówią o jedności w Chrystusie a nienawidzą sąsiada. Jedno mówią, drugie robią, i jak tu szanować rodziców skoro oni nie szanują nas, tylko wciskają nam ciemnotę która i tak wyjdzie na jaw gdy podrośniemy? Szacunek dla dziecka to podstawa, dlatego też jestem zwolennikiem przylania dziecku (proszę o czytanie ze zrozumieniem, przylanie i przytulenie, nie samo przylanie) gdy nabroi, z szacunku dla niego. Lepiej przylać za młodu niż żeby dzieciak trafił do więzienia gdzie nie będzie taryfy ulgowej. Dla nowych czytelniczek które nie śledzą na bieżąco tego co piszę – nie mam dzieci. Jestem „do wzięcia”...
Świadomość to komputer, zwykły blaszak z procesorem, twardym dyskiem, pamięcią ram i płytą główną. (Pisząc te słowa czule popatrzyłem i popieściłem laptop na którym piszę drapiąc go pod zasilaczem) Możesz zainstalować na komputer system operacyjny jaki chcesz - linuxa, windowsa, mac os, androida... każdy ma nieco inne funkcje, inaczej wygląda, inaczej działa. Linux kojarzy się z inteligentnymi chłopakami w poplamionych Tureckich swetrach, i okruchami pizzy z bekonem w brodzie, windows z otyłymi Paniami w biurze, i niestety, ze mną. Jednak komputer jest zawsze taki sam. Jeden komputer może mieć mocniejszy procesor, drugi słabszy, jeden może mieć pojemniejszy dysk twardy z szybszym czasem dostępu do pamięci, drugi wolniejszy, mogą mieć różne obudowy tak samo jak my sami mamy różne ubrania. Dokładnie jak nasze ciała i mózgi nie zapisane społecznymi konwenansami, jedni mają ładne, sprawne ciała, inni mniej sprawne. Jedni rodzą się z pamięcią jak ser szwajcarski, inni z bardzo wyostrzoną inteligencją a jeszcze inni jako idioci kopiący rowy albo trafiający do ław poselskich po prywatnej socjologii czy marketingu i zarządzaniu.
Na nasze mózgi nakładane jest oprogramowanie przez rodziców. Nawet gdy wychowają Cię wilki w lesie, będziesz miał oprogramowanie które wytworzy się z sumy doświadczeń zdobytych w trakcie biegania z wilkami po lesie i wycia do księżyca. Wilkows 98 na legalu. Świat jest miejscem zróżnicowanym, chociażby klimatycznie, więc niektóre rejony świata mają różne programy sterujące ludźmi. Są też łatki zabezpieczajace, i ja mam przyjemność być właśnie taką łatkę, którą instalujemy w dojrzałym systemie operacyjnym poprzez uważną lekturę www.ecoego.pl. Albo wirusem który go rozsadzi...Ale o tym później.
Za chwilę wrócimy do oprogramowania, teraz jednak przejdźmy do Chińczyka który od dzieciństwa uważa za całkiem normalne jedzenie psiego mięsa. Jak spojrzy na psa Chińczyk? Czy tak jak Polak który ma naturalną (według niego) chęć pogłaskać, przytulić, czy czasem kopnąć swojego kundla na podwórku? Niestety nie, Chińczyk został zaprogramowany tak, by w psie widzieć jedzenie. Oczywiście nie każdy, jednak jest to norma. W Polsce znajdzie się na pewno niejeden człowiek który pogłaszcze świnię, przytuli, może nawet weźmie do łóżka i rano nie będzie mógł rozróżnić które stworzenie w jego łóżku to żona a które zwierzaczek? Bo tak szczerze mówiąc, świnia jest inteligentniejsza od psa, chociaż mniej urodziwa – ale znowu, co znaczy urodziwa? Teraz osoba z dużą nadwagą jest uważana za kaszalota, w dawnych czasach gdy jedzenie było na wagę złota taka osoba była synonimem bogactwa i władzy. Trendy i mody się zmieniają często w zależności od pogody, temperatury, ogólnej społecznej zamożności. Na przykład ja ze swoją nadwagą byłbym tysiące lat temu męskim, prawdziwym facetem o którego kobiety by się zabijały. Nie moja wina że mamy żywieniowy dobrobyt i wychodzi na to że jestem obżartuchem i leniem co niestety, nie wzbudza w Paniach entuzjazmu do mojej osoby. Kwestia urody to kwestia zaprogramowanego w nas ideału, a ten jest zmienny. A teraz wyobraźmy sobie, teoretycznie, dla przykładu, alternatywną rzeczywistość – Gdybyśmy od dzieciństwa żyli w kulcie świni, aktorzy i aktorki upodabniały by się do świni, świnia byłaby logiem największych mocarstw, byłaby religia gdzie święta Świnia kilka tysięcy lat wcześniej zstąpiła z niebios i dała przykazania ludziom, gdzie najpopularniejszym dzwonkiem w komórce jest chrumkanie świni – czy świnię by ktoś jadł? Na pewno nie, ale czy by pomyślał o jedzeniu świni? Też nie. Program nie dopuszcza do takich myśli. Świnia jest Bogiem, jest do czczenia, kochania, uwielbiania. Nikt nie pomyśli że świnia, przy całym moim do niej szacunku, jest tępa jak but w stosunku do człowieka – w starożytnych cywilizacjach które wznosiły piramidy czczono skarabeusza. O ile można porównać świnię do niektórych ludzi i polityków, to już skarabeusz jest tak tępy, że nie można porównać go zupełnie do nikogo. Jest owadem, chrząszczem, sra gdzie je. I był czczony! Czy ktoś podważy boskość po wielekroć mądrzejszej świni? Nigdy. No dobrze – prawie nigdy...
Wirus...
I owszem, czasem zdarza się błąd krytyczny w oprogramowaniu. W świecie informatycznym nazywany jest wirusem, wyjątkiem. W świecie ludzkim oszołomem, mordercą, bestią - występuje przeciwko istniejącym zasadom, regułom, prawom. Jeśli twierdzi co innego niż wszyscy, staje się renegatem, bluźniercą, odstępcą od jedynie słusznej wiary, albo – mistrzem duchowym. Jezus Chrystus, Budda, Zaratustra – oto wirusy które aktywnie nadpsuły istniejący system operacyjny, rozsadzili skostniałe zasady, wydrwili śmieszne wierzenia i zabobony. Jeśli człowiek – wirus występuje przeciwko prawom karnym i obyczajowym, staje się tulipanem, alfonsem, mordercą, kalibabką. Dlatego też Jezus lgnął do prostytutek i celników, jako do tych którzy byli znacznie bliżej królestwa niebieskiego niż „porządni” ludzie. Warto nadmienić że to „porządni” ludzie i legalne władze religijne i społeczne ukrzyżowały Jezusa, nie przestępcy. Czemu przestępca jest bliżej nieba niż człowiek pobożny? Człowiek żyjący w grzechu często wie że jest bandytą, kimś złym, kanalią. Pragnie nawrócenia chociaż jego natura pożąda krwi. Człowiek porządny wie ze jest dobry, i w imię Boże podpala stos z piękną dziewczyną oskarżoną o czary a po śmierci awanturuje się ządając apartamentu w niebie, i dziwi się że wrzucają go do kotła z siarką. Albo obmawia sąsiada, czy też nienawidzi siebie, sprzedaje swoje zdrowie za ciężką pracę która doprowadza go do zgonu z przepracowania i wieńcówki, a jego małżonkę z kochankiem na Majorkę. Najwięcej zła na świecie uczynili porządni, pobożni ludzie którzy chcieli ulepszyć świat. Ulepszajcie bracia i siostry siebie samych, ćwiczcie swego ducha w wierze i pokorze, a nas zostawcie w spokoju. Poradzimy sobie.
Etapy...
Człowiek żyje i istnieje w duchowych etapach. Najpierw beczysz razem z owcami, pędzisz tam gdzie stado zaganiane jest przez pasterzy i groźne psy. Możesz być silny, bogaty, możesz zostać posłem czy notariuszem i zbijać gruby szmal na łapówkach, możesz też być biedakiem i nędzarzem – ale nadal będziesz owcą ponieważ żebractwo to stan umysłu, szukanie spełnienia i szczęścia w przedmiotach i innych owcach które mają sprawić byś był szczęśliwy. Figurka bożka nie da Ci szczęścia, to tylko drewno albo metal, nic więcej. Dlatego tak bardzo kochasz swoje symbole, ponieważ nic nie mówią, nie krytykują, milczą. Łatwo jest kochać kawałek blaszki czy drewnianą figurkę, znacznie trudniej kochać żonę, przyjaciela, sąsiada, oni żyją i mogą Cię skrytykować sprawiając Ci ból, jak więc kochać człowieka który ma nad Tobą taką wielką moc? Pochwali Cię i czujesz się świetnie, zgani, beczysz i cierpisz, marzysz o odwecie, i gdy nawet się zemścisz opłacając miastowych chłopaków by kijami bejsbolowymi porachowali kości Twemu wrogowi, to nadal jesteś owcą, niewolnikiem, gdyż pozwoliłeś na to by humory innych decydowały o Tobie i Twoim szczęściu. Stąd właśnie się wzięła taka popularność gadżetów religijnych, świętych różańców, świętych wisiorków, świętych breloczków czy działających na tej samej zasadzie ezoterycznych pierścionków i talizmanów. Święta blaszka ze Św. Krzysztofem zdobiła kompletnie rozbitego forda sierrę na złomowisku gdzie szukałem deski rozdzielczej do mojego wiśniowego (metalic!) ogiera z Włoskiej stajni. Pasażerów z forda rozerwało na strzępy, jelita i tętnice rozerwały się opryskując poświęcony i błogosławiony świętym kropidłem i błogosławioną święconą wodą samochód kałem, moczem i krwią. Św. Krzysztof ocalał. Cud!
Drugi etap następuje wtedy gdy dostrzegasz ze zgrozą że stado owiec jest ponurym i brzydkim więzieniem, i że tak naprawdę wmówiono Ci że jesteś owcą a w istocie jesteś wilkiem. Czytasz www.ecoego.pl i wyśmiewasz to co pisze Mistrz. Z czasem jednak coś Ci nie daje spokoju, męczy, kłuje, pali duchową zgagą przebudzenia. Zaczyna się etap zdrowienia duszy, poprzedzany dreszczami i mentalnymi wymiotami gdy prawda toczy zacięty pojedynek bokserski z kłamstwem, znosząc je w końcu z ringu potężną kombinacją ciosów sierpowych i haków. Gdy fałsz zostaje znokautowany i leży bezradnie poza ringiem, zeskakujesz i rycząc w triumfie moje imię (Marek) skaczesz po głowie i korpusie dygoczącej w astralnej agonii hydrze kłamstwa. Wtedy patrzysz w lustro i zrywasz z niego prymitywny obrazek owcy, i widzisz nagle prawdę. Jesteś owłosionym wilkiem który uwierzył że jest owcą, i dalsze istnienie w stadzie tępych owiec staje się koszmarem nie do zniesienia. Nigdy więcej nie zniesiesz wspólnego beczenia. Jako wilk stajesz się wrogiem stada które Cię nie akceptuje. Jak niewolnik może zaakceptować wolnego łowcę? Nigdy nie będzie między nimi zgody. Owce Cię nienawidzą i się boją, psy które pilnują stada zaczynają Cię przeganiać gdy pragniesz uświadomić owcom że wcale nimi nie są. Co groźne psy by zrobiły gdyby stado sobie uświadomiło swoją wilkowatość? Zostałyby stratowane i zniszczone. Dopóki owce wierzą że są owcami, można je strzyc. Spróbuj ostrzyc wilka – zje Twoją rękę razem z rosyjską maszynką do strzyżenia.
Trzeci etap następuje gdy zostajesz stałym i wiernym fanem www.ecoego.pl i nie jesteś ani owcą, ani wilkiem który poluje na owce i chce je nawracać. Po prostu cieszysz się życiem, tańczysz, weselisz się, kochasz, bijesz jak jest potrzeba. Jesteś po prostu wolny – nie tylko od tłumu, ale także od potrzeby nawracania kogokolwiek.
Wróćmy do świni. Po ostatniej kampani prezydenckiej to temat aktualnie na czasie. Widząc świnię widzisz kotlety wieprzowe, tudzież kiełbaskę. Jeśli masz się za humanistę na pocieszenie poświęcisz dwie, trzy ciepłe myśli świni, tak żeby poczuć się porządnym człowiekiem, humanistą, wrażliwym na cierpienie zwierząt człowiekiem. W odruchu solidarności ze zwierzętami możesz się nawet poświęcić i kilka dni nie jeść mięsa. Gdy jednak zbrzydnie ci biały serek, wrócisz do pysznych parówek z musztardą i majonezem. No cóż, każda emocja ma tendencję do zanikania gdy wyczerpuje się jej energia emocjonalna.
Zwolennicy Allaha widząc psa, czują obrzydzenie i nienawiść. Czemu tak miłe stworzonko budzi nienawiść w znacznie mądrzejszym człowieku? Otóż w świętej książce napisano że pies ugryzł w łydkę Mahometa. Nie pisze dlaczego tak się stało, może Mahomet nacisnął śpiącemu psu na łapę? Może modlił się pełen miłości do Boga i pies zaskomlał przeszkadzając i zrywając święte połączenie więc go kopnął? Tego nie wiemy, wiemy natomiast że pies ugryzł Mahometa półtora tysiąca lat temu, i dlatego miliony ludzi nienawidzą psów. Nie zastanawiają się czemu tak się stało. A może Mahomet wybaczył temu pieskowi? Może go pokochał? Mahomet kilka razy wypowiadał się jednak miło o psach.
Pauza...
Spójrzcie Przyjaciele – ten sam zapchlony, wesoło majtający ogonem kundel, i trzech ludzi, synów matki ziemi, tej ziemi. Europejczyk, Arab, Azjata. Europejczyk, czyli szwargoczący Niemiec czy pijany Polak pogłaszcze psa, Chińczyk go zje, muzułmanin kopnie. Weźmy teraz krowę, taką naszą Polską łaciatą mućkę która lubi sobie pomuczeć i pojeść dobrze na łące zielonej, smacznej trawy jak nasi Polscy raperzy. Polak który jest tak dobry dla pieska i z nim śpi, zje ze smakiem wołowinkę. Hindus będzie ją otaczał czcią, pomaluje, ubierze w kolorowe kaftany, w duchu się pomodli o bogactwo „na wszelki wypadek” a nuż krowa jest magiczna i spełni życzenie. Te same zwierzęta, zupełnie inne spojrzenie na nie. Zauważ że wszyscy ludzie widzą dany przedmiot tak samo. Samochód jest taki sam, ściana, szafa, chodnik, samolot. Jednak gdy coś obserwujesz, coś w Tobie rodzi myśli, uczucia. Czy zastanawiałeś się kiedyś skąd biorą się te pojawiające się natychmiast myśli w Twojej głowie? Trzeba być bardzo uważnym przyjacielu – patrzysz na coś, jednocześnie obserwujesz siebie, i widzisz taką maleńką pauzę, tyci tyci przerwę. Najpierw jest to co postrzegasz, super krótka pauza, i ułamek sekundy później nadciąga fala emocji i myśli, która zmienia zupełnie to co widzisz. Gdybyś został w tej błogosławionej chwili pauzy zobaczyłbyś kundla, dziwne zwierzę wydające przedziwne dźwięki. Byłbyś w mistycznym tu i teraz, świecie bez nazwy, pojęć, dualności dobra i zła, przyszłości i przeszłości, byłbyś w prawdziwym, realnym świecie. W chwili pauzy Europejczyk, Arab i Azjata zobaczą dokładnie to samo. Gdy pauza zniknie, pojawia się natychmiast uwarunkowanie, myśli i emocje które się pojawiają. Każdy inaczej zareaguje i uzna swoją reakcję za normalną, a ona nie jest normalna, jest uwarunkowana. Ktoś decyduje za Ciebie co masz czuć i myśleć, jesteś marionetką na sznurkach która myśli że decyduje, jednak wszystkie Twoje wybory są przewidziane, a Twoje życie jest dawno rozliczone. Śpisz, jesteś żywym trupem, nie ma Cię, nie ma wolności ani oświecenia. Oświecenie jest życiem w pauzie, i postrzeganiem rzeczy takimi, jakimi naprawdę są. To nie gazeta wyborcza i dyżurni sprzedajni profesorowie Cię oświecą, ale wnikliwa i szczera obserwacja samego siebie.
Słowo „real” jest stanowczo nadużywane. Dzielimy naszą egzystencję na wirtualną, czyli rozmawiamy z dziewczyną na gg lub czacie dzięki komputerowi, i wreszcie na real czyli umawiamy się z nią. Chcielibyśmy spotkać się w domu, taniej i bliżej do zerwania jabłuszka z rajskiej jabłoni, ale często musimy iść do restauracji, pokazać się portfelem i zapachem genów tak jak okazują się nadymające wola u szyi indory by zaciekawić i zaintrygować sobą samicę. Ale jaki to real tak naprawdę? Czy naprawdę kochając się z dziewczyną, leżąc na niej, trzymając mocno za włosy jedną dłonią (a drugą trzymając na jej udzie, czy pośladkach) i patrząc czule w oczy widzisz ją prawdziwą, taką jaką jest, czy też widzisz swoje wyobrażenia o niej? Wiem, powiesz że masz bardzo trzeźwe i ostre spojrzenie. W końcu jęczy Ci dziewczyna kilka centymetrów od Twojej twarzy, jak masz jej trzeźwo nie umieć ocenić? Może tak być, jednak nawet największa inteligencja nie sprawi że zobaczysz coś na przytomnie, trzeźwo. Widzisz kobietę, i w Twojej głowie następuje pauza, a ułamek sekundy później zalew emocji, myśli, spostrzeżeń. Przykład – kiedyś zakochałem się w kobiecie o znaku zodiaku – waga. Dorobiła mi rogi, zwinęła pieniądze, na koniec usłyszałem że mam spie... więc też to uczyniłem, niechętnie. Potem były przejścia ze skorpionicą, i jeszcze później bliźniaczka albo ryba czy wodnik, nie pamiętam więc dla wszelkiej pewności te trzy znaki są u mnie na cenzurowanym. Poznaję fajną dziewczynę, i słyszę że waga – od razu przychodzi mi na myśl że jest puszczalska i neurotyczna. Skorpionica? Puszczalska i agresywna, drapieżna, dobra w kochaniu się, jeśli Cię na to stać. Wodniki, ryby i bliźniaczki – neurotyczne tępawki, słodkie idiotki których jedynym sensem życia jest dzieciak i chałupa. Koziorożec? O Boże! Sam nim jestem – wymagająca i chłodna materialistka. Ot, i trzeźwa ocena. Co ma wspólnego znak zodiaku z charakterem? Zdradzę Ci tajemnicę – niewiele ma wspólnego. A więc jeszcze raz – widzisz jakiś obiekt, następuje pauza, i natychmiast powstają emocje i myśli. Przyglądasz się im, oswajasz z tymi emocjami, i na ich podstawie podejmujesz decyzję. Kraty za którymi jesteś są niewidoczne ponieważ wmówiono Ci ze jesteś wolny, tymczasem od urodzenia tkwisz w więzieniu. Wszystko co Cię spotyka jest tylko mniejszym bądź większym piekłem. Teraz wiesz dlaczego. Jesteś jak Edmund Dantes vel Hrabia Monte Christo, a ja jestem księdzem Faria który Cię naucza, i daje klucz do wyjścia z więzienia. Ale czy masz na tyle odwagi by chcieć z niej wyjść? Gdy z niej wyjdziesz, czeka na Ciebie jak na Edmunda wiele rozkoszy, znacznie większych niż literackie bogactwo, piękne kobiety i rozkosz zemsty na znienawidzonych wrogach.
Wyjście poza...
Chciałbym żebyście zwrócili przyjaciele uwagę dokładnie na ten fragment. Nie podejmujesz żadnej decyzji w oparciu o to co widzisz, jeśli tak myślisz to jesteś w błędzie, w błędzie który będzie kosztował Cię prawdę i wielką rozkosz która potencjalnie rysuje się przed Tobą. Dostrzegasz coś co istnieje poza Tobą, dziewczynę. Istnieją dwa światy, jeden Twój wewnętrzny, świat w którym kłębią się wszystkie Twoje myśli, emocje, instynkty, marzenia, lęki, i świat na zewnątrz, świat przyrody i zjawisk klimatycznych. Twoje emocje i myśli to Twój świat, dziewczyna należy do świata poza Twoimi myślami, jest to obce terytorium (które chcesz zasiać... ) wszystko co leży poza Twoim wewnętrznym światem należy do świata poza. Wszystkie decyzje podejmujesz w oparciu nie tylko o to co widzisz, ale przede wszystkim na podstawie tego co czujesz. Gdy widzisz coś na co nie znasz słów, działasz w oparciu o prawdę, nie wiesz czym jest to coś na co reagujesz. Gdy jednak poznasz właściwości tej rzeczy czy stworzenia, reagujesz już niemalże tylko na swoje własne emocje na ten temat. Pauza między dostrzeżeniem rzeczywistości a zareagowaniem na nią przez Twój umysł jest największą tajemnicą duchowych nauk i wszelkiej magii. Większa niż ta że jestem ciągle na diecie i nie chudnę...
Opowiem Państwu dowcip. Moja sympatia pyta się mnie czy ją kocham. Ponieważ było lato, grzało słoneczko, łydka sympatii uroczo błyskała pachnącą i rozgrzaną, piękną skórą, a ja nie jestem przecież zbudowany z marmuru, zasępiłem się. Kochać nie kocham, ale jak to powiem to nici z sympatycznego wieczoru który dość długi czas aktywnie wizualizowałem, gdy skłamię zranię dziewczynę, poza tym jestem głosicielem prawdy duchowej, nie mogę kłamać. Boże, co robić? Odpowiedziałem – kogo konkretnie masz na myśli? Lasencja zmieszana, mówi że ją. Rozochocony mentalnie atakuję – ale kogo dokładnie? Umysł, ego, podświadomość, średnie Ja, nadświadomość, ciało? No proszę, ależ tłum się zrobił. Dziewczyna zmieszana, i mówi – nie pierdol tych swoich dyrdymałów, konkretnie! Widzę że robi się gorąco, i nagle Pan podesłał mi pomysł. Przecież wszyscy są częścią Boga, a więc moja sympatia również, a jak mogę nie kochać Boga? Powiedziałem że kocham Cię, szczerze i z całego serca. Kocham Cię Boże, chociaż nie wiem kim albo czym jesteś, ani czy w ogóle jesteś. Może masz tysiąc oczu, siedemnaście ramion, wyglądasz jak meduza? Nie wiem. I mogę wyznać jak Tom De Mello w swoim genialnym „przebudzeniu” – Boże, nie potrzebuję Cię do szczęścia. Możesz nie istnieć, a ja i tak mogę się cieszyć.
Gdy grasz w kosza z przyjaciółmi, pijecie zimne piwo, jest ciepło, wesoło szumi morze, obok są zgrabne, wesołe i rozchichotane dziewczyny – zapominasz o życiu w śmiechu, zabawie, wesołych krzykach i ferworze radości – czy myślisz wtedy o Bogu cały czas? Zapominasz o wszystkim, i przychodzi radość. Bóg nie jest Ci do niej potrzebny. I nagle sobie przypominasz w trakcie gry że przecież kochasz Boga, radość upada, zastępuje ją chłodna kalkulacja. Przestajesz być radosny, zaczynasz być religijny. Przestajesz być wolny i lekki, a stajesz się ciężki, poważny, uważający na wszystko dookoła Ciebie żeby zasłużyć na niebo i uniknąć piekła. Świat Boga miłości staje się dżunglą gdzie trzeba walczyć o masę rzeczy które są funta kłaków nie warte. Patriotyzm, posążki bogów, honor, miłośc, idee ze świętych książek które pisał pijany pastuch po swojej kolejnej alkoholowo narkotycznej wizji. Gdy Twoje ciało jest zdrowe, nie myślisz o nim. Gdy boli Cię ząb nie myślisz o nim, nie istnieje dla Ciebie. Ile razy dziś pomyślałeś o swoim zębie? No właśnie, jeśli Cię nie boli, to ani razu. Jeśli coś jest zdrowe, nie istnieje. Jeśli Boskość w Twoim sercu byłaby pełna zdrowia, nie myślałbyś o niej, po prostu cieszyłbyś się życiem. Jeśli myślisz ciągle o Bogu to coś z Tobą musi być nie tak, coś nie gra. Może Cię boli? Musisz zażyć duchowy panadol – znajdziesz go na www.ecoego.pl
Droga nietoperza....
Dwa nietoperze siedzą do góry nogami (jak to nietoperze mają w zwyczaju) i patrząc na siedzącego głową do góry nietoperza jeden z nich mówi „patrz, Dominik zemdlał”. Przestań być taki jak inni, bądź sobą. Trzymaj głowę w górze, i patrz w gwiazdy, nie w błoto na ziemi. Idź drogą nietoperza.
|
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...
Ale jest różnica pomiędzy Mikke a 34....
Ja tez nie jestem za przystojny, w su...
No nie Olek, przede wszystkim Mikke j...
To przejedź się jakąś ulica autem za ...
A ile razy Bazylu mamy Ci wszyscy pis...
Myślę że chodzi o wyjście poza emocje...
Tak bardzo "inteligenty" i wł...
Niestety, i nie kumam tego. 34 to bar...