|

Kolejna noc nieprzespana. Poprzednia to żarliwa chęć dokończenia najnowszej książki Stephena Kinga „Pod kopułą” którą uważam za bardzo dobrą, chociaż... chociaż nic nie przebije niesamowitego, lekko nierzeczywistego i bardzo swojskiego dla czytelnika świata wykreowanego w siedmiu tomach sagi o rewolwerowcu Rolandzie, czyli oczywiście „Mroczna wieża”. Bardzo często wracam myślą do tych emocji i wrażeń które towarzyszyły mi w trakcie lektury, tej jedynej w swoim rodzaju atmosfery świata pełnego tajemnic. To po prostu trzeba przeczytać.
Uwielbiam katastroficzne klimaty, także i Kinga – „Bastion”, świetna „Komórka”, czy chociażby ostatnio czytałem Pana Briana Keene o żywych trupach – zakończenie było bardzo, ale to bardzo niestandardowe, podobnie jak w „Mrocznej wieży” nigdy bym się czegoś takiego nie spodziewał, i wszystkie wyobrażenia które pamiętamy ze świetnej serii filmów o żywych trupach, możemy wsadzić sobie w.... Ale właśnie dlatego Ci faceci są na topie, ponieważ wymyślają rzeczy niedostępne innym ludziom. O Boże! Oni piszą lepiej ode mnie!
Tak, gdy czytam opasłe tomisko, jestem niewolnikiem książki, nie mogę się od niej oderwać, dociska mnie nieodparta w swym męczącym uroku ciekawość co też będzie się działo na następnej stronie, jak spoiler szybki samochód do Polskiego, dziurawego asfaltu. Chociaż porównywać mnie z moim brzuszyskiem do sportowego samochodu to bluźnierstwo (które jednak chętnie i ochoczo wybaczam), chyba że porównania dokona atrakcyjna kobieta. I na Boga! Będzie miała rację! Ale tylko ta bardzo atrakcyjna. Reasumując - atrakcyjna Pani porówna mnie do ferrari (pamiętacie mój atykuł, o nie wchodzeniu do ferrari w gumiakach?) mniej atrakcyjna Pani do trabanta, puszysta Pani do skutera, a bardzo puszysta i namiętna Pani ... do lodówki. Ot, wszystko jest względne. Teraz czytam jednocześnie cztery książki, przeważnie w toalecie, przy komputerze coś zawsze się dzieje, ktoś napisze, ktoś chce pogadać - nie mam czasu, zarobiony jestem.
Dzisiejsza noc, to oczywiście oczekiwanie na walkę Pudziana z Silvią. Zapatrzony w piwo Harnaś, słone orzeszki w puszce, mirindę i 7up (też w puszce) chupki kukurydziane o smaku orzechowym, czekałem prawie do 6 rano by obejrzeć walkę. Przyznam Państwu szczerze – byłem przekonany że Pudzian wygra, a tego co się stało nie byłem w stanie przewidzieć. Ale to norma - gdy były poprzednie walki dwóch Pań, postawiłem (w myślach, nienawidzę hazardu) oczywiście na Panią która przegrała. Pani która wygrała urodą nie grzeszyła, ale na Boga! Ja bym jej tego nie powiedział prosto w oczy. Jej przeciwniczka też w konkursach piękności by wyglądała jak tombak u jubilera, ale nie powiem, podrajcowała mnie...zgrabna, apetyczna. Co z tego skoro umie mocno w pysk dać, po co mi taka kobieta? Gdy mężczyzna czuje że jest silniejszy rozwija skrzydła swej kreatywności w rozkosznej aurze dominacji nad słabszą kobietką. A jakie ja bym skrzydła rozwinął jak bym miał taką kobietę? Kazała by mi pisać zamiast dobrych, duchowych artykułów, scenariusze telenowel i seriali - tasiemców, romanse, a w nocy zmuszała by mnie do miłości. A jakbym już nie mógł, zakładała by mi duszenie na szyję i nelsony. Wiadomo, budowa seksualna mężczyzny jest niezwykle prosta tak jak jego emocjonalność – gdy go poddusić, odzyskuje wigor w kwestiach erotycznych, co doskonale wiedział Pan David Carradine który przeholował w poszukiwaniu rozkoszy, i powiesił się gdzie został znaleziony z penisem na wierzchu (i obsranymi nogami, czego już się nie pisze, ale w czasie wieszania czy strzału w głowę zawsze następuje niekontrolowany wyciek wszelakich substancji z jelit i nie tylko)
A co by było gdybyśmy poszli z moją Kobietą (mistrzynią MMA) na romantyczny spacer i napadły by na nas rzezimieszki? Zamiast jak rycerz walczyć z nimi dla swojej kobiety, moja Kobieta sama by ich sprała by mnie bronić i chronić. Ja w tym czasie popiskiwałbym z emocji i przerażenia będąc bliskim zemdlenia, wachlując się „Panią domu”. Ale ma to swoje dobre strony, gdy zabiorą jej torebkę na ulicy to sama dogoni złodzieja i mu wleje, gdzie ja z taką nadwagą do gonienia kogokolwiek. Sprzątałbym, gotował, zajmował się domem a gdy moja Kobieta wracałaby spocona i poobijana z pracy, czekałby na nią ciepły obiadek na stole, włączony telewizor z telenowelą (i kawa z ciasteczkiem przy pilocie), a seksowny brzuchacz w stringach w ciapki w sypialni... nie, stanowczo mi ta wizja nie pasuje. Jestem samcem i dobrze mi z tym.
Tak więc gdy widzicie mnie drodzy Państwo jak obstawiam jakieś zakłady, koniecznie obstawcie coś przeciwnego, a na pewno wygracie. Ponieważ było już dość jasno, udałem się na 30 minutowy spacer, nie mogłem wysiedzieć w domu, bałem się że zasnę a mam zasadę że gdy lecą reklamy, przełączam na inny program, nie znoszę reklam a było ich wczoraj trochę i ciut ciut. Uwielbiam chodzic na spacery, w dłoni zawsze mam piłeczkę kauczokową która odbijam od chodnika, i która lubi czasem wpaść mi w trawę gdy odbije się od kantu chodnika. Na razie nie wpada we wszechwidoczne psie kupy, ale to tylko kwestia czasu – statystyka jest bezwzględna. Dla mnie na pewno. Uwielbiam spacery, z drugiej strony nadal mam rozbite kolano – mam w nim wodę, i przeciążona łękotkę co wykazało USG. Udało się załatwić rehabilitację, 10 zabiegów, laser, biodynamic, magneto. Dobre chociaż i to że lekarz robiący mi USG nie wpsomniał o roli nadwagi w przeciążeniu kolan – sam ważył grubo ponad 120kg i ledwo oddychał. Muszę oszczędzać kolano, ale ciężko mi to przychodzi gdy jest tak pięknie na dworzu, ćwierkają ptaszki, cała natura odżywa i rodzi się po zimie, kocham spacerować, inaczej rozrywa mnie energia. Ale dość o mnie, przejdźmy do Pudziana.
Pudzian jest człowiekiem sukcesu, nie ma co zaprzeczać faktom. Oprócz bycia 5 krotnym mistrzem świata strongmenów występuje w programach tanecznych, nie boi się kamery, mówienia do niej. Oprócz sukcesów w sporcie i na tanecznym wybiegu, jest człowiekiem bardzo zamożnym, pełnym ambicji i chęci osiągnięcia triumfu. Triumf nie pojawia się znikąd, rządzą nim pewne zasady i prawa. Im więcej wysiłku, czasu i energii poświęcisz by być lepszym, wygrać, tym większy strach przed porażką, i wreszcie tym większy triumf z wygranej na którą składa się ciężki trening, lęki przed porażką czy kalectwem i szereg innych negatywnych stanów umysłu powstających w zetknięciu z wielkim wyzwaniem. Sportowcy są w stanie zrobić niemal wszystko dla tych kilku chwil gdy stoją na podium, gdy wygrają, gdy ich przygotowanie i ofiarność postawi ich najwyżej, na samym szczycie. To o te chwile chodzi, i oczywiscie, pieniędze także. Ale ta chwila, ten moment zwierzęcego triumfu jest czymś co zdaje się być niebem na ziemi, wielką emocją która jest nie do zrozumienia dla przeciętnego człowieka. Gdy matka rodzi dziecko w męczarni, jej wysiłek zostaje ukoronowany i nagrodzony płaczem dziecka i ustaniem bólu. Tak samo wygrana to udany poród i powicie pięknego dziecięcia które dziewięć miesięcy nosiliśmy w sobie. A czym jest pisanie? Dobrze znam te uczucie – ciąży Ci coś w Tobie, masz wizję, pomysł, chcesz to urodzić, przesz, męczysz się, wreszcie następuje cud narodzin, nowy artykuł. Ja czuję wielką ulgę, a czytelnicy mogą czytać to co powstało we mnie, w trzewiach mojego sekretnego miejsca we mnie (lepiej nie dociekać gdzie to jest).
Pudzian podjął wyzwanie w MMA mając cały organizm i mięśnie przygotowane do dźwigania ciężarów a nie do walki. Stanął w szranki z ludźmi którzy od młodości tarzają się po macie i okładają pięściami po twarzach. Żeby osiągnąć znaczący sukces w tej dziedzinie, trzeba wiele czasu, i powtarzania latami pewnych ruchów i technik. W walce z Silvią zabrakło przede wszystkim doświadczenia, techniki, ale to jest tylko kwestia czasu. Przegrana z przeciwnikiem, tak jak błędy życiowe, dużo uczą, dają motywację i pokazują realne możliwości, zalety i wady. Pudzian ma psychikę która uwielbia wyzwania, i nie rozstanie się z tym co zadeklarował – ze zostanie mistrzem MMA. Dzisiejsza przegrana to nie żadna klęska, to kolejny szczebel do drabiny sukcesu który Pudzian na pewno osiągnie. Bolesny, ostry jak brzytwa, ale na pewno szczebel prowadzący w górę.
To co się dzieje na forach, przekracza wszelkie dopuszczalne normy małości i podłości. Wyszło z ludzi polactwo, bo inaczej tego nie można nazwać. Pełni zawiści, kompleksów ludzie którzy prorokowali że Najman zabije Pudziana, potem Kawaguchi miał to zrobić, i teraz wreszcie nadeszła ta cudowna chwila, gdy ich krakania się sprawdziły – Pudzian przegrał. Przyczyną tych wszystkich ataków jest zazdrość i zawiść, ale nie tylko. Człowiek który osądza Pudziana czuje się kimś, ma kontrolę, dobre i to gdy nie ma się kontroli nad własnym życiem. Cały czas było to samo, a to że gdyby Pudzian z Kawaguchim walczył trzy rundy to by przegrał, a gdyby nie miał butów z Najmanem to też by przegrał, ciągle gdybanie. A jak wiecie, gdyby babka miała wąsy to byłaby dziadkiem a liczy się nie gadanie ale fakty.
Pudzian jest człowiekiem który ciężko pracuje, nie ma czasu na siedzenie na forach, przy telewizorze. Jego życie to ciężka praca, w której nie raz przegrał, ale zawsze się podnosił. Tego nie znają przeciętniacy którzy żyją w piekle własnych ograniczeń gdzie brak sukcesów, zostaje więc tylko wyśmianie sukcesu innego człowieka. Świat jest takimi ludźmi wypełniony po brzegi kosmicznego pisuaru istnienia, ludźmi którzy nawet nie spróbują czegos osiągnąć w strachu przed porażką i wyśmianiem. Myślą że Pudzian ma pieniądze za nic, a to nieprawda – całe życie poświęcone dla sportu, wykorzystane talenty, zrodziły pieniądze – to oczywista oczywistość. To samo obserwuję z Tomaszem Adamkiem, tylko że Adamek przyznał że jest katolikiem co natychmiast sprawiło że znienawidziło go wielu ludzi, a wielu pokochało. Pudzian idzie drogą cesarza wizerunku publicznego Tigera Woodsa, nad którym sztab ludzi czuwa by nie powiedział czegoś czego ktokolwiek nie lubi. Im więcej ludzi Cię lubi, tym więcej zysku z reklam.
W Polsce z zasady nie lubi się ludzi sukcesu. W Polsce można to jeszcze od biedy zrozumieć, gdyż sukces w Polsce oznacza przeważnie ludzi którzy za czasów komunizmu donosili na kolegów, i stąd mieli dobry start zapewniony przez legalnych kryminalistów a teraz zostali autorytetami biznesu „od zera do milionera”. Ilu ludzi zapłaciło boleśnie zdrowiem, czy zniszczonym życiem za te sukcesy, nikt już nie powie, bo zacznie się wrzask autorytetów moralnych i staruszków że jątrzą, dzielą, skłócają. Polactwo, prawdziwy wizerunek – widząc kapusia milionera w telewizji łaszą się jak kociaki do człowieka który by im sprzedał bez problemu palac kultury kilka razy pod rząd, widząc człowieka który zapracował na sukces i zdobył go praktycznie od zera, krzyczą i nienawidzą. Pudzian wszystko osiągnął własną pracą, jest wygadany, przystojny, mistrzem świata w strongmenach, śpiewa, tańczy, jest sympatyczny a nawet bogaty czego nie mogą wybaczyć mu wszelkiej maści klepiący biedę krytycy. Porównajcie więc Silvię w sporcie Pudziana, pierwsze zawody w dźwiganiu ciężarów i ze złamanym kręgosłupem byłby odwożony na natychmiastową operację. Nawet jeśli Pudzianowi się nie uda, wielki szacunek dla niego że zaryzykował wszystko i podjął rękawicę, i jako żółtodziób (jak sam się określił) wygrał z dwoma zawodnikami. Ok, z jednym, pierwszego nie bierzemy pod uwagę jako przeciwnika. A nie jest łatwo, ludzie po siłowni w walce nie są za dobrzy. Owszem, wyglądają strasznie te bicepsy i kark, ale w agresywnej i gwałtownej wymianie ciosów na ulicy z kimś kto ćwiczy boks nie mają najmniejszych szans. Wiem z doświadczenia...
Ci którzy plują na sukces Pudziana, kodują sobie we własnej podświadomości że sukces jest ohydny, i prawdziwy sukces jest niczym. Ich podświadomość na pewno to zrealizuje, odpychając ich we wszelki możliwy sposób od doswiadczania sukcesu co stworzy wiele frustracji ludziom którzy nie rozumieją tej zależności że im więcej opluwają innych, tym bardziej wszystko im się w życiu wali. Jest jeszcze jedna przyczyna, dla której internetowi krytycy tak bardzo opluskwiają w każdy możliwy sposób Pudziana. Oni się podświadomie boją silniejszej od siebie osoby, i w ten jedyny możliwy sposób udowadniają sobie swoją męskość. Ale co to za męskość? Zza szkiełka ekranu? Pusta jest ta radość. Prawdziwa by była w realu, ale na samą myśl o takiej sytuacji internetowi krytycy dostają gwałtownych obstrukcji. Zamiast doceniać że Pudzian rozsławia Polskę w świecie, że to nasz rodak, krajan, sympatyczny facet, to mamy to co mamy. Pojawiające się „dowody” pokazujące że Pudzian nie jest w porządku są po prostu śmieszne. Jednym z nich jest fakt ze Pudzian jest pewny siebie i nie ma pokory. A jaki ma być? Gdyby nie był pewny siebie, nie wyszedłby na ring, nie wystawiłby się na przegraną. Agresja i pewność siebie to bezwzględnie wymagana cecha zawodnika. Jedni o tym mówią, inni nie, ale ta siła musi być w zawodniku – inaczej załamie się jeszcze przed walką. Pudzian wielokrotnie przyznał że jest żółtdziobem, że musi się jeszcze wiele nauczyć. Mało wam? Co ma jeszcze zrobić byście byli zadowoleni? Kajać się, przepraszać że żyje? Przepraszać ze boli was to że ma pieniądze i może mieć niemal każdą dziewczynę jakiej pragnie? Boli, prawda? I boleć nie przestanie.
Stąd mój apel do ludzi którzy swoje kompleksy mają pod kontrolą rozumu. Kibicujmy Pudzianowi. Czemu, przecież co to ma wspónego z rozwojem duchowym który ja polecam? I owszem, nie ma nic wspólnego, jednak Pudzian pokazuje dzieciakom że warto ćwiczyć. Dzięki temu młode energiczne chłopaki zamiast wyładowywać energię pięściami na przechodniach, wytracają ją w siłowni. To duża szansa dla nich żeby nie pójść do więzienia, wyjść na ludzi. Z czasem energia słabnie, pojawia się rodzina, dzieci, proza życia. Kolejny człowiek uratowany. Dla mnie Pudzian też ma wiele do zaoferowania, wzbudza we mnie podziw swoją determinacją, za co jestem bardzo wdzięczny. Dlatego warto wspierać Pudziana, bo (chcąc czy nie chcąc) robi wiele dobrego. Zawsze najwięcej dobra czynią Ci którzy w jakiś sposób inwestują w siebie a nie Ci którzy poswięcają się dla innych.
Widać że Pudzianowi doradzają mądrzy ludzie od marketingu medialnego, wypunktowanie w wywiadzie przez Pudziana że Amerykanie się śmieją z Polski, sprawia że tworzy się My i Oni. To nie do końca prawda, przeciętny Amerykanin nie wie co to jest Polska a jak któryś wykształcony wie to kojarzy mu się z kiełbasą i wódką. Ale powstaje konflikt i publika, a publika to pieniądze, i słusznie zrobił. To co mnie w tym wszystkim śmieszy, dowcipny akcent, to dwie sprawy. Pierwsza to ta że zarzucano Pudzianowi ze walczy w butach, i czemu to robi? Sugerowano że ma grzybicę, albo takie pazury ze rozetnie przeciwnika na pół. Śmieszne, ale najśmieszniejszy był jeden komentarz, bodajże na onecie, mówiący że Pudzianowi powinni dać butlę tlenową bo wyssie cały tlen z sali :) rozbawiło mnie to do łez.
Co teraz? Po wyleczeniu złamanej nogi (cholera wie czy złamana, może to tylko chwyt marketingowy) ciężkie treningi nad przestawieniem organizmu i przede wszystkim układu nerwowego z siły na wydajność/technikę. Poczekamy, zobaczymy. Ja życzę wielu sukcesów Pudzianowi i wierzę że jeszcze pokaże na co go stać, myślę że w przeciągu dwóch, trzech lat Silvia zostanie skasowany przez Pudziana, i nie tylko on.
|
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...
Ale jest różnica pomiędzy Mikke a 34....
Ja tez nie jestem za przystojny, w su...
No nie Olek, przede wszystkim Mikke j...
To przejedź się jakąś ulica autem za ...
A ile razy Bazylu mamy Ci wszyscy pis...
Myślę że chodzi o wyjście poza emocje...
Tak bardzo "inteligenty" i wł...
Niestety, i nie kumam tego. 34 to bar...