|

Młodość i starość, dwa bieguny tego samego obola. Powiedzmy o tym dzisiaj. Ponieważ jest to artykuł, a nie powieść wielkości encyklopedii, ograniczę (bez nadmiernej straty jakości – mam nadzieję) życie do czterech etapów. Tych etapów jest oczywiście znacznie więcej, ale te cztery na pewno spełnią dobrze swoją dydaktyczną rolę.
Etap pierwszy: 0 - 15 lat
Dzieciństwo, czyli okres od przyjścia nagim na świat gdzie zmordowanym rodzicom uprzyjemniamy życie wrzaskami i płaczem gdy już zasną po całym dniu harówki, albo niespodziankami - narżnięcia w pieluchę, gdy tego się najmniej spodziewają, w najciekawszych momentach. Wiecznie płaczące i pierdzące utrapienie w wieku około dwóch lat przeistacza się w słodkiego, kochanego aniołka który bezwzględnie nabija na grill niewinności nasze serca (jeszcze nie raz je przypiecze nad hormonalnym ogniem dojrzewania, co większość rodziców wspomina z gwałtownie rosnącym skokiem ciśnienia tętniczego) jest to okres kiedy na punkcie słodkiego i pięknego dziecka można zwariować, ta szaleńcza miłość i przyzwyczajenie ma nas przygotować na późniejszy okres horroru dojrzewania.
Na tym etapie dziecko uczy się życia, poznaje jego radości i niebezpieczeństwa. Do wieku około trzech lat następuje ostateczne stworzenie „rdzenia” podświadomości, główny program „akcji - reakcji” emocjonalnej zostaje ustalony, i wpływa w nieprawdopodobnie potężny sposób na nasze późniejsze życie. 95% naszych emocji i naszej osobowości to dzieciństwo do trzeciego roku życia, i tu najczęściej szuka się zawsze w terapii uzdrowienia.
Drugi etap: strzelam: 15 – 25 lat.
Szalone czasy, gdy nasza ukochana córeczka, (najdroższy kwiatuszek który tak pięknie chichotał, skakał na bosaka po trawie, tańczył i przytulał się wpatrując niewinnymi oczkami w nas mówiąc że nas kocha) przychodzi pijana, cuchnąca skunem i papierosami z dwumetrowym facetem którego twarz stawia Ci włosy na sztorc szybciej niż kolejne nieudane zakłady totolotka na które przepuściłeś całą pensję. Niemo zgadzasz się by były więzień, ukochany córeczki, przenocował u was w domu – spróbowałbyś nie...zresztą małżonka jest niezwykle podekscytowana, zadowolona, zaczęła się myć i używać perfum, nakłada różowe majtki na zakupy do marketu, więc...
Burza hormonów przetacza się po organiźmie młodego organizmu, spienione morskie bałwany kotłują się w syczącym pędem wirze zabierając cały rozsądek i wyobraźnię, będąc przyczyną wielu bójek, samobójczej rozpaczy bo ukochany piosenkarz przedawkował heroinę i umarł zadusiwszy się własnymi wymiocinami, niespełnionych miłości, chorób wenerycznych i błędów życiowych mniej lub bardziej pokutujących w przyszłości. W tym wieku organizm jest najsilniejszy, toteż genetyczny nakaz rozmnażania zbiera obfite zbiory w postaci młodych małżeństw które w dwupokojowych mieszkaniach gnieżdzą się z babcią, rodzicami, i wrzeszczącym potomkiem któremu trzeba prać obsrane tetrowe pieluchy, bo na pampersy jednorazowe nie ma pieniędzy. Zanim przyjdzie możliwość wzięcia kredytu na 45 lat na mieszkanie, człowiek przeżywa gehennę, i zaczyna nienawidzieć swojego życia, a na NK wstawia uśmiechnięte fotki szczególnie z Egiptu, tak jak 99% innych znajomych z NK.
Trzeci etap: niech będzie 25 – 50 lat.
Człowiek się usamodzielnia. Zaczyna się poszukiwanie sensu życia poniewaz wszystko w co wierzysz, przestaje istnieć, wali się jak domek z kart. Ślub i dzieci miały dać szczęście, a dają tylko rozpacz i gniew, poczucie zamknięcia w pułapce. Stajesz się uzależniony od żony, albo od męża jeśli jesteś kobietą. Wspólny kredyt i recesja na rynku wiążą mocniej niż najlepszy nawet węzeł marynarski, i nijak tego nie można rozplątać, pozostaje trwanie w znienawidzonym związku. Pojawiają się pierwsze oznaki starzenia ciała, osłabienie kondycji, pierwsze poważne załamania funkcjonowania organizmu i pobyt w szpitalu który uświadamia nam naszą realną kruchość istnienia. Często mija młodzieńczy entuzjazm, zamordowany przez prozę życia, pojawia coraz większa rozpacz i poczucie niespełnienia, porównywanie się do ludzi z NK czy FB którzy odnieśli sukces którego nam brak. Jest to czas zdrad, namiętności, szukania i precyzowania celów, które często pozostają niezidentyfikowane. Czas wielkiej namiętności i nienawiści, uświadomienia sobie że życie ma ściśle ograniczony czas, którego brak zaczynamy coraz boleśniej odczuwać. Zegar odlicza, coraz głośniej, i nic nie może zagłuszyć czarnego, bezwzględnego wahadła.
Czwarty etap, odcinek końcowy - meta: 50 – ile fabryka dała.
Jest to najsmutniejszy czas. Czas gdy wkraczamy w późną jesień naszego istnienia, kroczymy po ciągle spadających żółto czerwonych liściach, czując zimno nadchodzącej zimy która pragnie objąć nas, na zawsze. Spoglądamy z lękiem w tym kierunku, drżąc i nie rozumiejąc tego co się właśnie wydarza, tego co stało się z naszym życiem, gdzie przeminęło. Etap starości jest czasem gdy wraz z zanikającą kondycją ciała, wpadamy w różnego rodzaju psychozy które mają nas uodpornić na lęk przez zakończeniem istnienia, przed królową życia – śmiercią. Taki jest powszechny stereotyp, takie jest myślenie i schemat życia człowieka który nigdy nie wstąpił na ścieżkę ognia, ścieżkę rozwoju ducha. Ścieżka ognia, dlaczego? Wszystkie nie nasze poglądy, przekonania, głupoty w które uwierzyliśmy muszą spłonąć. Dopóki są w nas, zajmują miejsce spełnienia i szczęścia.
Są dwa lęki które prześladują w snach i na jawie człowieka w podeszłym wieku, człowieka wiedzącego że z powodu choroby czy wieku niedługo odejdzie. Jest to lęk przed brakiem siły w ciele, zniedołężnieniem, i lęk wszystkich lęków, przed śmiercią. Niemalże każdy stary człowiek z zazdrością spogląda wstecz, na lata swej młodości kiedy jego ciało było zdrowe, silne, kiedy mógł wiele dokonać. Kiedy mógł sam wejść na schody nie krzywiąc się z bólu.
I tu dochodzimy do sedna problemu. Każdy problem wydaje się inny, ale to tylko Hinduska Maja, iluzoryczna gra piekielnych cieni, zasłona którą świat opuszcza nad naszymi oczyma. Wystaczy ją zerwać jednym, zdecydowanym ruchem, by nasze oczy otworzyły się w bezbrzeżnym zdumieniu, i zrozumieniu że mieć oczy nie zawsze oznacza widzieć. Zerwijmy więc moi drodzy Państwo kotary ignorancji i głupoty, które zasłaniają wam prawdę w której blasku pragnę Państwa skąpać.
Ego. Oto prawdziwy, skryty w mroku naszych lęków i niewiedzy prawdziwy Szatan. Gdy jesteście młodzi, ego cierpi bo nie macie sukcesu, błyszczącego samochodu, domu, wykształcenia, atrakcyjnej partnerki. Gdy po wielu wyrzeczeniach i latach pracy do niego dochodzicie, jesteście nieszczęśliwi bo wprawdzie macie sukces, ale po pierwsze już was on wcale nie bawi, i okazał się nie być tym czym wydawał się w pięknych snach młodości, a po drugie ciało jest już stare, i wszystko byśmy oddali za możliwość powrotu do młodości co zaczyna stawać się naszym głównym marzeniem. Nie dostrzegamy jednak tego, że w młodości nie mieliśmy doświadczenia, wiedzy, miotaliśmy się szukając swojej drogi życia – często jej nie znajdując. Gdy jesteśmy starsi, mamy więcej doświadczenia, mądrości. Gdy patrzymy z poziomu starszego człowieka, młodość wydaje nam się rajem. Ale to tylko złudzenie, patrzymy wiedząc więcej, widząc szerzej, i takiego spojrzenia nie mieliśmy w młodości, wcale nie byliśmy szczęśliwi. Będąc młodym myślisz że szczęście i spełnienie jest przed Tobą. Gdy jesteś stary, czujesz że właśnie wtedy miałeś szczęście którego nie zauważałeś.
Gdybyś był w młodości szczęśliwy, cieszyłbyś się życiem, żył chwilą – jeśli teraz tak nie potrafisz, wtedy też tak na pewno nie umiałeś gdyż umiejętność radowania się życiem to nawyk. Szczęściarze mają mądrość najwyższą z możliwych – czują i wiedzą że to o czym zawsze marzyli nie dało szczęścia. Mogło dać trochę satysfakcji, zabawy, ale szczęścia nadal jak nie było, tak nie ma. Szczęście i zadowolenie, a przede wszystkim miłość, jest niezależne od absolutnie niczego co istnieje w tym świecie. Miłość możesz mieć w sobie będąc w pałacu, a także na śmietniku. Mogą Ci zabrać ubranie, pieniądze, a nawet moje artykuły – ale miłości, zdolności do kochanie nie ma mocy nikt Ci zabrać. Możesz czuć się szczęśliwy niezależnie od wszystkiego, to nawyk myślenia pozytywnego. To czy ktoś Cię pochwali nie powinno mieć wpływu na Twoje samopoczucie. Siła, moc, miłość, te wszystkie cudowności są w Tobie – a nie w otaczającym Cię świecie. Starość jest okresem gdy Twoje doświadczenie i madrość może zaprocentować szczęściem. Możesz być bogaty i gdy szukasz miłości na zewnątrz, jesteś żebrakiem. Możesz być menelem który całe dnie spędza na nurkowaniu w śmietnikach, a gdy masz w sobie wewnętrzne ciepło, jesteś bogaczem. Sam produkujesz swoje szczęście, to jest właśnie te fantastyczne perpetuum mobile którego bezskutecznie od lat poszukują naukowcy. Halo! Ono jest tutaj! .
Co Ci po silnym, młodym ciele, skoro nie jesteś szczęśliwy, miotasz się? Młodość to okres kiedy sapiąc z wysiłku wspinasz się na górę, walczysz z pogodą, lawinami, zawistnymi wspinaczami którzy chętnie popchną Cię w przepaść, gdyż myślą że życie to kolejny wyścig w którym muszą wygrać i miejsca na górze nie wystarczy dla każdego. Starość jest takim etapem gry życia, że znajdujesz się na szczycie. Wreszcie możesz spokojnie usiąść, zjeść regenerującą bułkę z bananem, i patrzeć na zapierający dech w piersiach krajobraz, sycić się pięknem, rozkoszować spokojem i zakończeniem wyścigu. Starość to czas mądrości, pokory, spokoju, szczęścia. Zazdrościsz młodym – czego? Wygrałeś, zdobyłeś szczyt. Twoim zadaniem na tym etapie Boskiej gry jest cieszyć się, radować. Czemu więc płaczesz? Bo umrzesz? Umierałeś nie raz, umierałeś, i inkarnowałeś się znowu. Śmierć ciała Cię nie ominie choćbyś fanatycznie uprawiał sport, jadł same kiełki przenicy i dbał o regularne wypróżnienia. Ale zaprawdę, powiadam Ci – nie umrzesz, to tylko Twoje ciało osiągnie maksimum zaprojektowanej przez Wielkiego Inżyniera wytrzymałości. Ty prawdziwy nie możesz umrzeć, jesteś wieczny, Twoja świadomość jest wieczną energią bez początku i końca. Spójrz duchowym okiem na cmentarze – tam wszędzie są żebracy którzy całe życie walczyli z nieuniknionym i przegrali. Naprężali się, napinali – młody siłacz próbujący pokonać rozszalałe, oceaniczne fale życia, przegrał, każdy przegra jeśli będzie walczył. Umierali w zgrozie i przerażeniu, z całej siły drapiąc ziemię palcami, i wpadając coraz głębiej do grobu który każdego w końcu pochłonie w swych bezimiennych trzewiach. Warto pozwolić by nurt życia porwał nas w swoje wrzeszczące kojącym szmerem fale, i poddawszy się mocy przeznaczenia znaleźć na drugim brzegu istnienia.
Ludzie to żebracy którzy walczą o miłość, którzy chcą ją tylko brać, nic nie dając w zamian. Ponieważ niemal wszyscy tak czynią, trafiają na partnerów którzy też chcą brać, i oboje się o tym ze wstrętem przekonują gdy opadną opary hormonalnego szaleństwa. Przestańcie szukać, wszystkie skarby świata są tu i teraz w Tobie – nie szukaj, zaniechaj tego. Po prostu kochaj, zwierzęta, ludzi, drzewa, mnie... jesteś Panem swojego życia – Ty decydujesz, Ty rządzisz. Ty decydujesz co odczuwać, nienawiść, miłość? A może zazdrość? Jesli nie zdecydujesz Ty, zdecydują agencje reklamowe wciskające Ci kolejne spodnie czy lodówki w których będziesz trzymał wódkę by zapomnieć swoje prawdziwe sny.
To jest Twoje dziedzictwo, spadek starości – mądrość, szczęście, godność. Prawdziwa światłość jest w Tobie, nie w nowym telewizorze, samochodzie, partnerze. To jest cel Twojego życia – odkryć światło w sobie, generator duchowej mocy i potęgi, niekończącej się siły. Jeśli ją odkryjesz, Twoje życie będzie spełnione, pełne, niezależnie od tego czy masz młode ciało, a może szczodrze pokryte przez plamy wątrobowe. Starość to nie narzekający na ból staruszkowie w przychodniach, to są nadal dzieci, tylko że w zużytych szatach ciała. Oni z tej szansy w tym życiu nie skorzystali. Gdy nie odrabiasz lekcji i zbijasz bąki w szkole, zostajesz na drugi rok. Nic złego się nie dzieje, oprócz manta od rodziców którzy mieli kupić Ci rower za dobre świadectwo, a zamiast niego został siny zadek. Ale jeśli masz możliwość przejścia do wyższej klasy, dokonaj tego. Nagroda Cię nie minie, nagroda której teraz nawet nie umiesz sobie wyobrazić.
Śmierć nie jest końcem – gdy umrzesz, poczujesz to. Wyzwolisz się z ciała do swojego prawdziwego świata, świata w którym dzisiejszy wróg i przyjaciel razem istnieją w pełnej miłości i harmonii, a jedynym sensem istnienia jest nauka i poznawanie coraz większej Chwały Bożej. Nawet w tamtym świecie Istoty które tutaj istnieją jako nasi przewodnicy duchowi, pragną się skąpać w Boskiej otchłani i promyczkach szczęścia. To cel nas wszystkich, inkarnujących na ziemi, czy gdziekolwiek indziej. Tak rozszerzyć swoją świadomość i prawdziwą Istotę by sięgnęła tej chwały która nie ma początku ani końca. Starość – to kwestia nastawienia. Jeśli społeczeństwo wierzy że starość to koniec radości i zabawy, to jest w błędzie. Starość to nastawienie umysłu. Jeśli jesteś młody metryką, a masz w sobie gniew, nienawiść, strach, już jesteś wapniakiem. Miłość, seks, taniec i radość odmładzają lepiej niż wszystkie kremy świata razem wzięte. Jesteś stary? Zrób coś szalonego, bądź crazy, odrzuć ze swojego umysłu te wyobrażenie że jesteś starym piernikiem.
Na koniec pragnę zacytować Państwu znane powiedzenie Świętego Augustyna. Zaufajcie mu moja owczarnio której nie strzygę tak jakbym chciał :)
Kochaj, czytaj ecoego.pl i rób co chcesz. Amen.
|
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...
Ale jest różnica pomiędzy Mikke a 34....
Ja tez nie jestem za przystojny, w su...
No nie Olek, przede wszystkim Mikke j...
To przejedź się jakąś ulica autem za ...
A ile razy Bazylu mamy Ci wszyscy pis...
Myślę że chodzi o wyjście poza emocje...
Tak bardzo "inteligenty" i wł...
Niestety, i nie kumam tego. 34 to bar...