|

Po szczochu wracam do samochodu, zadowolona mina mówi zresztą sama za siebie :)

Mistrz pod pociągiem. Jak widać, nic mi się nie stało. Nigdy tego nie róbcie! chciałem poczuć mocniejsze emocje, i zaprawdę powiadam wam, to koszmar siedzieć pod taką masą żelastwa. Niech was nie zwiedzie rzekomy luz - byłem napięty jak Kuguar, w każdej chwili gotowy na wyskoczenie z torów gdy skład ruszy :) nawet teraz jak na to patrzę jestem spocony z emocji. Ot, taki stary a głupi...tyle czytelników bym osierocił...a płakalibyście chociaż? :)

ecoego - ekologia i egoizm. Teraz widać ekologię, nawet koński nawóz się nie zmarnuje, a egoizm widać na co dzień w moich artykułach i zachowaniu... :) z przyjemnością rozładowałem cały wóz z gnojówki, dla przyjemności obcowania z naturą :) tych którzy się brzydza uprzejmie informuję że pyszne i zdrowe warzywa i owoce rosną właśnie na tym czymś co mam na łopacie. Smacznego.

Dom Św. pamięci Pana Prezydenta Kaczyńskiego z Małżonką.

Czyste szaleństwo, niektórzy nie muszą włazić pod pociąg by poczuć dreszczyk emocji... ech...

A to jakiś tajemniczy przystojniacha nad morzem....znacie może...??? ale przystojny! i skromny!

Szkoda że nie widzicie zdjęcia w pełnej rozdzielczości... bajka :) jak ktoś chce i ładnie mnie poprosi, wyślę.

Motor pana Piotra. szkoda że tylko jeden reflektor się palił, lepiej by wyglądały dwa zapalone moim zdaniem, powstała by piękna symetria.
--------------------------------------------------------------------------------
Jestem, jestem – wróciłem. Musiałem sobie zrobić odpoczynek od niezwykle nużącego bezrobocia, i wyjechałem z kumpelą najpierw w góry, a potem nad moje ukochane morze. Uwielbiam morze, fale i ten jednostajny, huczący szum, łoskot przewalających się bałwanów morskich, wyciszam się wtedy, czuję niezwykle przyjemnie, mocno ładuję ciało pozytywną energią, wigorem, siłą, wewnętrznym ukojeniem. Gdy niektórym staje na myśl o górach, białych, milczących i obezwładniających swoim ogromem mistycznych przestrzeniach gdzie wesoło hula wiecznie samotny wiatr, ja taką reakcję notuję gdy stoję nad brzegiem niespokojnego, rozhulanego morza pulsującego życiem, próbującego wciągnąć mnie w hipnotyczną tętnicę swej witalności, obiecującego ukojenie którego zaznać można jedynie w jego zmąconych tchnieniem Posejdona szmaragdowych głębinach.
Drogi którymi jechaliśmy w sumie przez całą Polskę, to nieopisywalny koszmar. Główne drogi łączące miasta są w najlepszym razie rozjeżdzone przez tiry, o łatach, dziurach, fałdach asfaltowego cellulitisu szkoda pisać. Podróż przez to staje się niezwykle męcząca i niebezpieczna. Pytania o to co dzieje się z podatkami na drogi włożonymi w monstrualnie drogą benzynę nie będę zadawał, wszyscy przecież o to pytają a nikt podobno nic nie wie. Moi starsi stażem czytelnicy zapewne pamiętają że wiele razy z rozmarzeniem pisałem o tym, ze chciałbym mieszkać w Gdyni albo Gdańsku, mając blisko siebie morze. O tym co pisałem miałem miałkie pojęcie, jako że pamiętałem jedynie Westerplatte na którym byłem na wycieczce w podstawówce, i wtedy bardziej mnie interesowaly koleżanki i ich dopiero co pączkujące piersi, niż martyrologia i urokliwość tego miejsca, toteż moje marzenia były potężnie nasycane pozytywnymi emocjami przez moją kreatywną wyobraźnię, która zawsze dodaje fajne klimaty... a później porażka :)
Niestety, moje marzenia obróciły się w popiół i diament gdy zobaczyłem Gdynię i Gdańsk. Ostrzegam że moja relacja jest mocno subiektywna, może dotyczyć pewnych miejsc które widziałem, nie byłem przecież wszędzie. Gdzie nie spojrzeć, obrzydliwa architektura, bloki z głębokiej komuny, nieprawdopodobny i niezrozumiały brak znaków na trasach wyjazdowych z miasta, to był dla mnie szok. Korci mnie żeby na tablicy wjazdowej do Gdyni napisać sprayem Pierdziszewo dolne, bo tylko taka nazwa tam pasuje. Zamiast znaków informacyjnych, widziałem bardzo dużo tablic reklamowych. Czyli zamiast wyjechać z Orłowa (gdzie mieliśmy kwatery) na Warszawę, błądziliśmy po popękanych, dziurawych ulicach i oglądalismy reklamy supermarketów, pasztetów drobiowych i dywanów. To przecież znacznie ważniejsze, przeczytać o dywanach i pasztetach drobiowych niż mieć informację o drodze. Budynki to ruiny, rozpadające się szopy przy drodze, domy jak po bombardowaniach, brudna cegła którą przecież wystarczy przetrzeć porządnie raz na rok żeby ładnie i estetycznie wyglądała, miałem wrażenie że jestem w Czarnobylu – koszmar, jesteśmy 150 lat za murzynami, co najmniej. Jedyne co mile wspominam z jazdy po zakorkowanych ulicach Trójmiasta, to ładne dziewczyny i fajny, bardzo sympatyczny duży sklep „Klif”, po obejrzeniu pióra wiecznego za 200 tysięcy kompletnie straciłem dobry humor – moje pióra po 300zł do pisania afirmacji uważałem za szczyt luksusu do tej pory :) Jeśli ktoś jest aktywny, chce coś osiagnąć, ma ambicje i pragnienia niech ucieka czym prędzej z Polski. Zostając tu i pracując u Niemca (który nie płaci podatków, ani za usługi Polskich firm, a sprawy w sądach trwają latami zanim cokolwiek da się załatwić, jeśli w ogóle się da gdy w międzyczasie Polski uczciwy biznesmen bankrutuje, i idzie na bruk albo się wiesza) za 1200pln nie jest się patriotą a głupcem. Gdy ktoś Ci mówi że Polacy powinni tu zostać i budować dobrobyt, zapytaj go co dokładnie ma tu robić dla tego dobrobytu – ciekawe jaką głupotę spłodzi w odpowiedzi. Coraz bardziej jestem zdania że to wszystko musi pierdolnąć, ludzie muszą się wreszcie obudzić z ręka w nocniku, musi być jakaś rewolucja, wojna, głód. Może wtedy się coś zmieni gdy ludzie wyjda na ulicę i nie pozwolą na robienie z nich niewolników we własnym kraju. Teraz póki starcza na smalec z biedronki i telewizor na raty, są szczęśliwi z rzucanych im paciorków, płacy minimalnej która nie wystarcza na podstawowe potrzeby, brak zasiłków, najdroższą elektronikę i samochody w Europie, sądy które w sumie nie wiadomo co robią, bo na pewno nie bronią ludzi, i tak dalej, i tym podobnie i etcetera.
Kwatery miłe, 40pln za osobę, według Pani właścicielki (z baaardzo dużym biustem) 200 metrów od morza, według licznika w aucie dwa kilometry - ot, reklama dzwignią handlu. To co mi sie podobało to telewizja kablowa, nie mam w domu kablówki więc liczyłem że obejrzę coś ekstra, i w wolnych chwilach ogladaliśmy z kumpelą programy o otyłych kobietach. Bardzo ciekawe – jedna Pani sama przyznała że całe życie święcie wierzyła że ma słabą przemianę materii, co jest przyczyną silnej nadwagi, a podczas badania (40 minut się leży podłączonym do urządzeń) okazało się że ma prawidłową. No cóż, to nie przemiana materii, a słodycze i fast foody. A to Ci niespodzianka! Nie tyła z powietrza tylko z jedzenia! Szok! Druga Pani, 165kg czystej masy, cukrzyca, bardzo wysoki cholesterol, ciśnienie grubo ponad normę, w programie była Pani Dr która miała kontrole nad programem chudnięcia. Duża Pani dopiero w programie dowiedziała się że mając cukrzycę trzeba brać leki, a nadwaga bierze się z jedzenia kilku kilogramów jedzenia dziennie. W miesiąc odchudzili tą tłustą świnię o 35kg. I jak tu nie wierzyć w powiedzenie że Amerykanie są głupi? Na własne życzenie tak się załatwić – nadwaga powodowała zastój krwi w nogach, dzięki czemu Duża Pani miała łydki jak słoń. Mawiają też że Duże Panie mają uśmiech na twarzy i wielkie serce – oj tak, znacznie większe, obtłuszczone tak, że nikt w sumie nie wiedział jakim cudem jeszcze biło. Jak więc sami Państwo widzicie, spędziłem czas wolny uroczo :)
W restauracji zaszalałem – jadłem halibuta ze szpinakiem i pieczywem czosnkowym, kergulenę, flondrę i dorsza. Jak wiecie, od wielu lat choruję na IBS który w skrócie (wielkim skrócie) sprawia że poza domem, w stresie, czuję jakby mi ktoś wrzucił granat do brzucha. Ani medytacja, ani trening autogenny, ani sugestia i wszelkie inne metody leczenia niekonwencjonalnego (zioła, bioenergoterapia itd) nie pomagają. Z metod leczenia konwencjonalnego pomaga jedynie xifaxan, nieprawdopodobne odkrycie sprzed dwóch miesięcy – na kilka tygodni, ale wtedy mogę w miarę normalnie funkcjonować, jednak mimo wszystko są efekty uboczne, to jest antybiotyk więc nie mogę go za często używać. Wszelkie istniejące leki na tę chorobę nie działają, oprócz wyżej wymienionego antybiotyku działają jeszcze leki psychotropowe typu effectin które wpływają na układ nerwowy i jako efekt uboczny ograniczają chorobę, ale odstawiłem je z powodu przykrych skutków ubocznych... chwalić Pana Boga, Maryję zawsze dziewicę, Ducha Świętego I Jezusa Chrystusa że opiekuje się mną Pani Dr Herman ze szpitala na Ul. Czerniakowskiej, ciepła, miła, oddana ludziom kobieta która podchodzi niezwykle profesjonalnie i ciepło do swoich pacjentów.
I oto moi kochani Państwo, na styku medycyny naturalnej i akademickiej znalazłem obrzydliwe, ale niezwykle skuteczne lekarstwo działające zawsze w 100 procentach – wódka wyborowa. Wyborowa dlatego że jako patriota wspieram w ramach moich skromnych możliwości Polski przemysł gorzelniczy, chociaż wolę kapitalistyczną Finlandię. Małe dawki przez cały dzień powodują że czuję się ok, momentalnie przestaje mnie boleć. Nie muszę się upijać, wystarczy lekki rausz, od czasu do czasu nieco głębszy, nie mam przecież w oczach komputera do odmierzania dawek, więc jest wesoło :) Całą wycieczkę byłem konkretnie naprany, by porazić lekko mój układ nerwowy, w imię jak najbardziej szeroko pojętego zdrowia.
Nad ranem obudził mnie kolega, dzwonił by dać mi znać że zaczyna się wreszcie walka Tomka Adamka z Arreolą. Przed obudzeniem śniło mi się że wygra Arreola, więc w trakcie ogladania wymiany ciosów cały czas oczekiwałem nokautu – na szczęście to nie był proroczy sen. Zasypiając miałem rogala na ustach – internetowi komentatorzy nienawidzący Adamka za to że otwarcie mówi o sympatii do Radia Maryji (uważam R.M. za coś śmiesznego, w żadnym razie groźnego, Ci którzy te radio krytykują nigdy go nie słuchali i mowią bezmyślnie to co jest trendy, a trendy jest pluć na te radio, moim zdaniem znacznie groźniejsi idioci od tych z R.M. Siedzą w radiu TOK FM) prorokowali że Arreola wybije Adamkowi boks z głowy. Najpierw do szpitala Adamka miał wysłać silny Gołota, potem Estrada miał „urwać łeb” pyszałkowi, a gdy te wieszczenia naszych prawdziwie Polskich zazdrosnych jasnowidzów się nie spełniły, ostatnia nadzieją stał się Arreola, mający wybić Adamkowi zęby i boks z głowy. Teraz gdy już wiadomo że wszystkie te majaki i zwidy można sobie włożyć spokojnie w dupę, widzę kolejne proroctwa, następny bokser (czyli Haye albo Kliczko) ma Adamka stłuc na kwaśne jabłko i dać dbry zarobek dentyście i ortopedzie. Pożyjemy zobaczymy, na pewno będzie ciężko, ale stawiam na Adamka, mimo wszystko. I to właśnie lubię, facet ma cel, dąży do niego, ciężko pracuje, i kompletnie nie przejmuje się tym co inni mają do powiedzenia.
Robi swoje. Stąd taka nienawiść ludzi, którzy w genach mają niechęć do tego że aby do czegoś dojść, trzeba wierzyć w siebie, mieć siłę przebicia, pewność siebie – oni wolą narzekających, malkontentów, nieudaczników którzy zamiast coś zrobić, jęczą i jojczą. Według naszych pierdziochów Emigrant który wyjeżdza z tego pierdziszewa, coś robi, działa żeby lepiej żyć – tchórz, sra we własne gniazdo, niszczy Polskę. Lepiej tu mieszkać jak dziad, w imię patriotyzmu który tak naprawdę jest strachem przed podjęciem ryzyka, przed zrobieniem czegoś ze swoim życiem. Adamek który wierzy w siebie, walczy dla spełnienia swoich marzeń o triumfie i pieniądzach też zły i niedobry, nie cierpi, nie narzeka, po prostu pracuje na swoje spełnienie, tak jak Pudzian. Czyli źle, jak zwykle. Tyle w teorii u internetowych mędrców, a gdy umiera ktoś z rodziny trwa walka zębami i pazurami o marne okruchy ze spadku, jak zwierzęta. I jeszcze jedno – boks to nie nawalanka, a przede wszystkim technika, praca nóg, defensywa, bo to właśnie jest zarzucane Adamkowi, że uciekał. Młócka na pięści jest na każdej potańcówce w remizie, prawdziwa technicznie walkę może zaprezentować tylko najlepszej klasy bokser. Wygrywa spryt, determinacja, doprowadzona do perfekcji technika a nie brutalna siła. Dlatego właśnie boks jest taki piękny, i zawsze polecam trenowanie boksu swoim czytelnikom w dobrym klubie, w dobrym towarzystwie – boks, najlepsza walka na ulicę. Warto mieć świadomość że można przylać, że umie się to zrobić. Czasem trzeba, niestety. Lepiej więc wygrać i stać niż leżeć na ziemi z pękniętym nosem i dać satysfakcję bandycie.
Wycieczka na Hel była niezwykle przyjemna. Słoneczna droga (słońce świeci, ale wieje przerażająco zimny wiatr) urocze scenerie na trasie, chociażby wysokie wzniesienia z drzewami czarujące głębokim brązem, zachęcające swoją magią do grzybobrania, stacja BP z trzema luksusowymi toaletami za darmo (!) plaża gdzie ludzie uprawiali skit windsurfing (nie wiem czy dobrze to napisałem) płynęli na desce ciągnięci przez małą paralotnię. Wiatr mało głowy nie urywał, ale widok był przepiękny. Na brzegu leżała martwa foka, urozmaicając wesoły i beztroski krajobraz fetorem mroku i gorzkim smakiem nieuchronności przemijania. Pod figurą najświętszej Maryi Panny żarliwie modliłem się o pieniądze i ładne dziewczyny a w supermarkecie „polo” kupiłem ćwiartkę wódki, po modlitwach znowu rozbolał mnie brzuch :)
W przydrożnej restauracji sympatyczny motocyklista który polecił nam pizzę, poprosił brzuchatego, zniechęconego kucharza o zrobienie fotek swoim telefonem by mieć pamiątkę. Ponieważ mam dobre oko do zdjęć, a niektórzy mówią że nawet talent (przez wrodzoną skromność nie potwierdzam tych opinii, ale też w żadnym razie nie zaprzeczam) nie wytrzymałem widząc foto amatora (w którego kącikach ust zalegały okruszki pieczywa) jak pstryka zdjęcia, i sam zrobiłem kilka fotek – tak moi drodzy Państwo, księża na księżyc, atleci na Atlantydę, a kucharze do garów z grochówką a nie do robienia fotek. Umieszczam jedną z nich za zgodą Pana Piotra. Myślę nieskromnie że wyszła bardzo fajnie. Nieprawdaż? prawdaż, prawdaż :)
|
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...
Ale jest różnica pomiędzy Mikke a 34....
Ja tez nie jestem za przystojny, w su...
No nie Olek, przede wszystkim Mikke j...
To przejedź się jakąś ulica autem za ...
A ile razy Bazylu mamy Ci wszyscy pis...
Myślę że chodzi o wyjście poza emocje...
Tak bardzo "inteligenty" i wł...
Niestety, i nie kumam tego. 34 to bar...