|

Patrząc z duchowym pożądaniem w naturę Buddy, widzimy osiągnięty cel, światłość, ostateczne rozwiązanie kwestii cierpienia. To tak jak z piękną aktorką, widzimy ją w telewizyjnym show specjalnie ubraną, przygotowaną przez sztab wizażystów i kosmetyczek. Ten efekt końcowy jest nam ukazywany jako ukoronowanie piękna i uroku, i takim faktycznie jest. Nie widzimy jednakże co złożyło się na ten oszałamiający efekt. Spanie, jedzenie, wypróżnianie się. Czy piękna modelka która zaspana, z twarzą napuchnięta od snu jak dog, popierdująca w trakcie wypróżniania w toalecie jest sexy? Moim zdaniem nie, po stokroć nie. A jednak bez jedzenia, spania i wypróżniania nie byłoby jej piękna. Pewne elementy codzienności są przed nami skryte, inne jawnie ukazywane. Historia Buddy w dojściu do celu kryje w sobie piękno i wielką moc ludzkiego ducha, a także wielki dramat i rozpacz ludzi zaangażowanych w jego oświecenie.
Budda zanim się oświecił, był według legendy synem króla. Miał żonę (córkę władcy sąsiedniej krainy, więc na pewno nie była tępą rozpłodową mamuśką, a od dzieciństwa trenowaną w sztuce rozmowy kobietą, z którą mężczyzna jest w stanie inteligentnie porozmawiać gdy wrócił od kochanki) synka, i żył w wielkim przepychu. Nie znał cierpienia i choroby gdyż ojciec skrzętnie przed nim to ukrywał, bojąc się spełnienia przepowiedni która głosiła że zostanie oświeconym albo wielkim władcą. Król oczywiście według swych najlepszych (ograniczonych) chęci chciał mieć syna który zostanie dziedzicem tronu i królem a nie duchowego mistrza. Gdy Budda przez „przypadek” zobaczył chorego, umierającego człowieka, nastąpiła w nim duchowa, głęboka przemiana. Tak jak każdy z nas gdy widzi ciało przykryte czarnym workiem na ulicy staje oniemiały w obliczu tajemnicy życia i śmierci, tak też młody pretendent do tronu zaznajacy jedynie rozkoszy i piękna, po uświadomieniu sobie że istnieje śmierć i starość, przeżył głęboki szok, zawaliło się jego postrzeganie świata, został przełamany jego bezpieczny, i wydawałoby się że trwały schemat myślowy.
Uświadomił sobie że wszystko w życiu jest nietrwałe, śmierć starość i choroba zmogą nawet najsilniejszych, a powiew czasu powali najpotężniejsze budowle które zbudował człowiek. Jaki jest więc sens budować, tworzyć, skoro i tak wszystko zostanie zamienione w proch? Czując że jego obecne życie w zbytkach nie ma większego sensu, zapragnął za wszelką cenę go poznać, dalsze życie w bogactwie i rozkoszy byłoby już gehenną której by nie zniósł, wegetacją bez głębszego sensu. Uciekł z wielkiego dostatku by poznać prawdę, gdyż jako jeden z najpotężniejszych i najbogatszych ludzi świata wiedział doskonale że władza i bogactwo nie zapewnią mu ratunku od cierpienia, ani od choroby i przede wszystkim od śmierci która nie ma względu ani dla biedaka, ani dla bogacza. Uciekając zostawił swoją żonę i synka, a Bogowie prawdy pomagali mu w tym usypiając strażników by mógł uciec ze strzeżonego kompleksu pałacowego.
Z całej tej historii wyłaniają się trzy nauki. Pierwsza to ta że Bogowie i siły dobra popierały zostawienie (nie zostawienie nawet, a podstępną ucieczkę) żony i synka a także starego ojca, czyli informacja która w dzisiejszym świecie wywołałaby wściekłość 99,9% mamusiek dla których jedynym sensem życia są dzieci, moda na sukces, zdjęcia na NK i rodzinne obiadki. Według ich widzenia świata Budda był niedojrzałym gówniarzem, facecikiem bez jaj, emocjonalnym kaleką i żałosnym, egoistycznym pustym gnojkiem. Wybrał siebie, a zostawił dziecko i żonę, czyli dokonał wyboru zrobienia czegoś dla siebie a nie dla innych, nie chciał poświęcić się dla spełniania pragnień mamuśki a wybrał siebie, co musi budzić szlachetne oburzenie i nienawiść otoczenia. Druga nauka jest niezwykle istotna i mówi że prawdziwie pragnąć prawdy może tylko ten kto był we wczesniejszym życiu (przed posmakowaniem pragnienia prawdy) zamożny, biedacy nie dostępują oświecenie gdyż powstrzymują ich pragnienia bogactwa i władzy. Budda jako bogacz wiedział że bogactwo nie daje spełnienia, biedak może sie tego tylko domyślać, a to istotna różnica. Bogacz nie wie jak wygląda niebo, dla biedaka niebo to wizje dużych pieniędzy, pięknych kobiet, luksususowych jachtów. Może sam nawet mówić że pieniądze nie dają szczęścia, ale ciągle o nich marzy i wyobraża sobie jak przejeżdza w najnowszym ferrari powolutku koło wszystkich ludzi wobec których czuł sie nikim, zerem. Jak taki człowiek ma się oświecić, skoro oświecenie to wyjście poza te wszystkie marzenia?
Ludzie żyją gotowymi szablonami, jakby powiedział webmaster - żyją w szablonach, schematach. Są one zależne od kultury, państwa, religii i historii. W naszej cywilizacji zachodu schemat jest następujący dla kobiety – ożenić się, mieć dzieci, fajnego meża, potem wnuki, wstawić zdjęcia z Egiptu czy Tunezji na NK, ładnie wyglądać i dużo mówić o miłości i romantyźmie, pokazać się znajomym. Schemat dla faceta to być twardym, ożenić się, spłodzić dzieci, zbudować dom, zostać tatuśkiem którego jedyną ucieczką od koszmaru życia w schemacie jest telewizor i piwko, a raz na tydzień schlanie się do utraty świadomości – by zapomnieć. Schemat ma wiele wad, ale największa to ta że w jeden sposób postępowania wkleja miliardy ludzi, a przecież każdy z nas ma inne uwarunkowania, psychiczne, genetyczne, fizyczne.
W głowach ludzi istnieje schemat, w okultyźmie został on nazwany myślokształtem. Jasnowidze potrafią go rozpoznać, jest to fala energii w której żyjemy i się poruszamy. Takich myślokształtów czyli pól energii jest tyle ile schematów, czyli bardzo dużo. Socjolog nazwie to wpływem społecznym, wychowaniem, tradycją. Jak zwał tak zwał, mniejsza z tym – ważne że to pole ma na nas ogromny wpływ. Jeśli ktoś się wychował w miejscu gdzie alkohol pity w nadmiarze jest czymś normalnym, będzie pił. Jesli wychowa się w miejscu gdzie tatuś bije mamusię po pijanemu, też będzie bił swoją żonę, a gdy się przed tym powstrzyma to poczuje do tego wielką chęć. Jeśli mamusia nie umie mówić do tatusia tylko wrzeszczy i histeryzuje, córka tak własnie będzie się komunikować z mężem. Jeśli żyjesz wśród brudasów, będziesz brudasem, jeśli wśród ludzi którzy są nieudacznikami i są biedni, i uważają że bieda jest szlachetna, będziesz też tak myślał, odrzucając od siebie możliwość bycia bogatym na wszelkie możliwe sposoby.
Schemat – wszystko co wychodzi poza niego jest obce, złe, budzi lęki – dlatego alkoholicy nie lubią trzeźwych, katolicy islamistów a islamiści żydów, i wszyscy nawzajem walczą o dominację – każdy ma inny schemat, stąd też wojny i nienawiść między ludźmi. Silniejsi chcą zmusić słabszych do uznania ich schematu, chca zniszczyć budzący lęk inny schemat życia, działania. Możesz żyć „tak jak trzeba” czyli zgodnie ze schematem w którym się wychowałeś, a możesz też poza niego wyjść. Wyjście jest niebezpieczne, budzi strach, skąd wiesz co spotkasz po drugiej stronie? Nie tylko lęk przed nowym Cię powstrzymuje – to także siła z jaką działa na Ciebie wpływ społeczeństwa (myślokształt). W danych czasach kogoś kto wychodził poza swój schemat wyklinano i obkładano tabu, przekleństwem. Teraz tego się nie robi, ale nienawiść wobec tych którzy stają sie inni jest nadal tak samo wielka. Rozwój duszy to przede wszystkim wyjście ze schematu, bez tego nie ma rozwoju, to tylko odtwarzanie z góry ustawionej roli – rozpłód, wychowanie potomstwa, śmierć. Wyjść ze schematu można samemu, na przykład pod wpływem mocnego szoku. Dla Buddy schemat był prosty – bogactwo, seks i jedzenie na każde skinienie, zdrowie, siła, zabawa. I nagle widzi umierającego w brudzie, robakach i kale starca – schemat się załamał. Zabawa ma swój kres, pojawia się entropia, starość, śmierć. W schemacie w którym żyje, nie znajdzie odpowiedzi na pytanie czemu istnieje cierpienie? Czemu istnieje śmierć i choroba? Trzeba z niego wyjść by doświadczyć prawdy, porzucić to co stare, by mieć miejsce na to co nowe. W schemacie Budda był trzymany w złotej klatce przez ojca, żonę i dziecko. Oni wszyscy pod pozorem tego że chcą dla niego dobrze, tak naprawdę chcieli trzymać go w schemacie z którego sami nie umieli wyjść.
Dlatego legenda głosi że Bogowie pomogli mu zostawić żonę, małe dziecko, i starego ojca dla którego młody Gautama był ukochanym synem. Czemu Bogowie tak uczynili? Czyżby według mamusiek byli żałosnymi, pustymi egoistami? Odpowiedź zależy od poziomu patrzenia. Z punktu widzenia świadomości mamuśki dla której biologiczne instynkty (urodzenie i wychowanie potomstwa) są najwyższym życiowym priorytetem i sensem istnienia, zachowanie Buddy było ewidentnie egoizmem. Z punktu widzenia świadomości która czuje że życie jest iluzją i żyjemy na ziemi w niekończącej się spirali wcieleń, zostawienie żony, dziecka i ojca jest koniecznością. Gdyby ich nie zostawił, byłby nieoświecony, nadal by się wcielał i cierpiał, i wszystko byłoby powtarzane od nowa, życie po życiu. Mógłby się poświęcic, oczywiście, zrezygnować z najwyższego szczęścia żeby utrzymać żonę w jej schemacie – och, jakie to piękne i romantyczne, tak by powiedziały mamuśki ze łzami w oczach. Może i byłoby to romantyczne, ale na pewno też nieprawdopodobnie głupie żeby zrezygnować z celu istnienia dla życia w bagnie chciwości, przemocy i cierpienia. Życie w zgodzie z biologicznymi instynktami ma jeden cel – dać nam w kość, byśmy zwrócili uwagę na znacznie ważniejsze rzeczy. Instynkty przynależą do świata zwierząt, a my w ewolucji jesteśmy wyżej (w co trudno uwierzyć obserwując niektórych ludzi) i możemy spojrzeć wyżej – zwierzę nie może choćby chciało, jest skazane na kopulację i zjadanie się nawzajem. Miliardy kobiet i mężczyzn też nie chce patrzeć w niebo, wybierają życie samą biologią (nazywając ją szlachetną, dobrą, uduchowioną) a ta szczęścia dać nie może, istocie stworzonej do życia w duchu i miłości, a wybierającej z własnej woli zwierzęce instynkty. Czy widziałeś kiedyś szczęsliwe zwierzę? Podniecone, pobudzone przyjemnymi bodźcami, ale szczęśliwe? To niemożliwe, nie ma takiej możliwości. Zwierzę jest skazane na biologię, człowiek za to jest rozdwojony, moze wybrać zwierzęcość albo ducha. Poziom wyżej zajmują Istoty bez ciała, skazane na życie w duchu i to one właśnie są tymi Bogami prawdy z opowieści Buddy, która z całą pewnością została wielokrotnie zmieniana i fałszowana, jednak jej główne przesłanie przetrwało. I te przesłanie zostawiał każdy wielki nauczyciel, ba! Zostawiam je Państwu nawet ja. Rozdwojenie jest naszym przekleństwem i zarazem błogosławieństwem, człowiek może wybrać na co poświęci swój czas i energię. Gdy wybierze zwierzęcość, straci szczęście, (a i owszem, będzie przekonywał jaki jest szczęśliwy, aż mu usta zsinieją od zaciskania z całej siły) Gdy wybierze ducha, będzie musiał zrezygnować z życia w schemacie i prawdopodobnie zostanie przeklęty, wygnany, uznany za dziwadło i nienormalnego przez ludzi ze swojej grupki towarzyskiej dla której klitka w bloku na kredyt i płaski telewizor są celami życiowymi. Wygra życie wieczne i szczęście, ale przegra znajomość z ludźmi którzy swoją przyjaźń i akceptację uzależniają od tego jak żyje. Moim zdaniem? Warto. Znajomych zawsze można znaleźć takich którzy dążą w tym samym kierunku co i my, którzy nas wspierają w dorastaniu duchowym a nie trzymają w bagnie niskich instynktów. Znajomych jak ubranie, można i należy zmieniać gdyż ich wpływ na nas jest bardzo duży, szczególnie gdy są to osoby z silną, mocną wolą, dominującą energetyką.
Żona i synek Buddy prawdopodobnie do dziś się wcielają, by co życie doswiadczać cierpień i frustracji, Budda jest już poza tym. Wybrał siebie, swój rozwój. Brzmi to jak egoizm, i jest nim, ale Bóg kocha egoistów, tych którzy o tym wiedzą, nie są hipokrytami udającymi świętych, znają swoją biologiczną naturę która z zasady jest egoistyczna. Naprawdę, nie ma się czego wstydzić. Jesteśmy egoistami, robimy kupę, gdy umieramy rozkładamy się przeraźliwie cuchnąc, puszczamy bąki, lubimy czasem wlać kobiecie paskiem na pupę trzymając mocno za włosy i konkretnie dać jej pod ogon - takie są fakty. Swami Rama był odpowiednikiem w naszej kulturze papieża. Facet chodzący całe życie po górach i uczący się świętej duchowej wiedzy został przeniesiony w pałace, luksusowe auta, podlizujących się ograniczonych ludzi i zabiegających o jego względy polityków. Jego mistrz powiedział mu że powinien zostawić wyznawców, ludzi którzy go ubóstwiają, dlatego że gdy się im poswieci to ich nie oświeci, a sam straci wielką szanse na oświecenie. I uciekł. Zyskał wiele dla siebie, a na puste miejsce po nim przyszedł jakiś kolejny ichni papież którego ubóstwiali i czcili. Gdyby został, straciłby oświecenie i nic nie zyskał. Wybierajac egoizm, wygrał siebie, osiągnął swój cel. A ludzie którym miał przewodzić nadal się wcielają, nic się nie zmieniło i długo nie zmieni w tym względzie.
Podobnie było z Jezusem. Rodzice chcieli dla niego dobrze, żeby się ożenił z miłą dziewczyną, ciężko pracował w zawodzie, narobił gromadki wnucząt, osiągnął w życiu sukces i stał się szanowanym członkiem społeczności. A co zrobił Jezus? Odrzucił to wszystko by głosić prawdę która wzbierała w nim od najwcześniejszych lat, wielokrotnie głosil że przyniósł miecz a nie pokój, przyniósł rozłam między ojcem a synem, matką i córką. Gdy chcesz się wyzwolić a Twoja rodzina tego nie chce, musisz wybrac, albo poświęcisz swoje szczęście i zmusisz się do takich działań żeby rodzina była zadowolona, albo będziesz szczęsliwy i wolny, a wtedy rodzina Cie znienawidzi, i wyda okrutną wojnę bez zasad i brania jeńców. Wtedy poznasz "miłość" rodziny. Ja, Państwa ulubiony internetowy prorok dobra także odrzuciłem schemat, nie pracuję, obijam się, jestem na diecie na której tyję, i robię parę innych rzeczy o których lepiej tutaj nie pisać...Wszyscy wielcy na których spojrzysz, odrzucili schemat, mieli odwagę by tego dokonać. Jedni wychodzili poza schematy, następni wpadali w jeszcze inny. Nauki Buddy i Jezusa są z całą pewnością prawdami spoza schematów, jednak sprytni następcy wtłoczyli je w kolejny schemat służący do trzymania ludzi w ciemnocie, ciemnocie której ludzkość sama pragnie. Ludzie nie chcą szczęścia, chcą pewności i bezpieczeństwa, chcą spać. Dlatego właśnie życie jest rozwojem, gdyż w tym entropicznym świecie bezpieczeństwo i pewność nie są realne. To daje motywację, która niejednego popchnęła w stronę Boskości, a wielu innych z wysokiej skały w przepaść, by za mgnienie oka zaczynać wszystko od nowa w mięsnym świecie. Radosne nauki Jezusa o zabawie, miłości i radości zostały zamienione w zboczone, pełne lęków i strachów piekielne wizje mąk, piekła, rzekomo szlachetnego cierpienia, a by je utrzymywać wiele ludzi zostało zamordowanych czy zamęczonych albo spalonych na stosie w imię Boga miłości. Przeraźliwie jasne mądrości Buddy tamtejsi kapłani zamienili w kolejne niewolnictwo, ograniczające przesądy i wierzenia. Wszędzie i zawsze było tak samo – moje nauki też zostaną wypaczone po mojej śmierci na cukrzycę, sądząc po tym co wyrabiam ze słodyczami, znowu wpadłem w cukrowy ciąg, i tak od tygodnia ciągle jestem nawalony glukozą....
Chcę, i piszę to oficjalnie, by na ceremonii pogrzebowej trumnę ze mną niosło siedem bardzo grubych kobiet. Może dla zabawy z niej wyskoczę?
|
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...
Ale jest różnica pomiędzy Mikke a 34....
Ja tez nie jestem za przystojny, w su...
No nie Olek, przede wszystkim Mikke j...
To przejedź się jakąś ulica autem za ...
A ile razy Bazylu mamy Ci wszyscy pis...
Myślę że chodzi o wyjście poza emocje...
Tak bardzo "inteligenty" i wł...
Niestety, i nie kumam tego. 34 to bar...