Szukaj

Psyche

Śmierć to czy życie...
Poza słowami...
Uduchowiony vs Materialista
Dentonirwana
Nie masz racji
Rozstaje dróg
Lęk wszystkich lęków. Starość
Mięsna rzeczywistość
Plusy ujemne
"Obrzydliwa medytacja"
Mamuśka vs Budda
Artykuł dla poważnych
Wyzwolenie
Rozkosz
Ekspresja
Uroczy psychopaci
Psychologia hau hau
Pytanie czytelniczki
Rozkosz i ból
Czemu ludzie zapominają?
Czy mówisz szybko?
Delikatność
Nadczłowiek
Oblicza śmierci
Sztuka ekspresji
Inteligentne zło
Magia dzieciństwa
Chrystus w ciele
Materialista vs brudas
Powiedz Bogu NIE
Jesteś nieszczęśliwy
Życie manifestuje Twoje myśli
Znaki życia
Poprzez słowa
Kameleon
Świat i Ty
Mściciel
Nic się nie zmienia
Presje
Szacunek do siebie
Reinkarnacja
Jezus i Budda
Najpierw JA
Pod oceanem
Życie - co to jest?
Twój strażnik
Kontrolowane otwarcie serca
Pieprzyć Afrykę
Konflikt
Asceta - rzekomy sługa Boży
Rzekoma wola Boża
Okiełznać ego
System
Duchowe drapieżniki
Odczuwanie a rzeczywistość
Życiowe ofiary
Luki w obronie JA
Kręgi piekielne
Nagi instynkt
s.i.u.r
Zło
Pokazać się
Szkoła
Pragnienie śmierci
Praca z ciałem
Modlitwa Nowej Ery
Bomba zegarowa
Główna wygrana
Modlitwa, Bóg, pieprzenie
Życie to fala
Szczęście
Autobiografia
Siła
Nieśmiałość
Na dnie
Wyrzućcie Boga na bruk
Prawda was wyzwoli
Walka emocjonalna
Dwa światy
hokus pokus
Stapianie się
Święta trójca
Sim Lock
Mam prawo
Duchowość w rytmie rap
Zło jest złe?
Kosmos
Presje i sposoby na nie
Ekspresja naturalna Sukces
Krzyk
Życie
Mam prawo
Niezależność
Mudra - sztuka harmonii
Dobro
Pieniądze to Bóg
Ziemia jest płaska
Prawo serii
Świadomość jest wieczna
Z kim przestajesz...
Gierki
Matriks
Świat Cię oszukuje
Dewakan
Sztuki walki a rozwój duchowy
NLP
Ja, twarz
Czy masz cel?
Poza uwarunkowaniem
Kompleksy
Wyjście na prostą
Schody do nieba
Co jesteś w stanie poswięcić za szczęście?
Deprywacja sensoryczna
Ot, życie
Dobrobyt
Największy problem
Rodzice
O Ego, miłości, życiu
Ty i Miłość.
Jaźń
Szepty o wyzwoleniu
Jak poradzić sobie z lękiem?
Hipokryci
Nawrócenie
Hej, obudź się! :)
Przepaść
Czy wiesz co jest po śmierci?
Fortepian Boga
O śmierci i życiu
Troszku o Bogu
Egoizm
Zodiak i nie tylko
Złota rybka - zjedz ją
Energia
Przeistoczenie
Zaakceptuj siebie?

Społeczeństwo

Zakładamy kościół
Pudzian - walka z Silvią
Czy geje są źli?
Krokodyle łzy
A tak, o pieniąchach
Czy już podziękowałeś?
Wigilia 2008
Dziwny jest ten świat
Pożyczki
Bekanie owiec
Kilkujadek pasztetownik
Kilkujadek pasztetownik 2
Życie bez prawdy nie jest życiem
Zmiana świata
Jesienna depresja
Bogowie świata - pieniądze
Bogowie świata - władza
Dyskusje teologiczne
Eutanazja
Niepełnosprawni
Dzień wszystkich świętych
Hiroszima - piekło śmierci
Małpie życie
Kara śmierci
Mordercy
Mordercy 2
Piękno i sztuka - boks
Czego szukasz?
Ciemno, ciemniej, ludzkość
Pakerzy
Siły zła
Siły zła 2
Różnice
Bajki Andersena i Amicisa
Nasza klasa.pl
Odezwa do raperów
Rewolucja
Ciężka praca
Onanizm
Pornografia
Akceptacja inności
Najpiękniejszy prezent
Motywujące wątpliwości
Wybierz
Tybet
2012 armageddon
Manipulacje
Nowa era
Wrzask
Warszawa wieś
Eksponuj swoją siłę
Wojna
Wykształciuchy
Mistrz vs kleszcz
Przełomowe technologie
Psychologia ekonomii
Inwestycje
Przestępczość
Cela śmierci
Jesienno - zimowa depresja
Samotne mamy
Ryki
Emigranci - ludzie honoru
Starzec
Pan Mariusz Pudzianowski
Zdrowie niejedno ma imię
Bohater
Profesor Religa, Pan Samson - śmierć
Egzekucja
Behemoth
Papież Benedykt i prezerwatywa
Brzydcy ludzie
Bandytierka
Samobójstwo
Homo furia. Pani Karolina
Ludzie, cud!
Czy się doceniasz?
Czy UFO coś zmieni?
Ecoego.pl - to miejsce jest Gay - friendly
Wychowanie Cz.1
Cuckgold
Podróże ku wnętrzu
Zwróć im wolność.
Firmowe małpy
Czy kochasz prawdę? wątpię :)
Jeszcze rz o Peji
Czy ludzie Cię źle traktują?
Z życia wzięte
Tygrysek
Tomasz Adamek i Pieniądze

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 28 gości 

Statystyki

Wizyt [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
483
2810
3670

-860
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
10153
21683
21444

+239
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
26345
106633
91598

+15035
Rok:
Poprzedni rok:
500002
0
+500002

Dziennie
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
2538.3
3097.6
3063.4
-559.3
+34.2
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
2927.2
3554.4
3053.3
-627.2
+501.1

Ogólnie
Wszystkich wejść   1 658 321 

Ostatnie komentarze

Mamuśka vs Budda PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 23 marca 2010 18:27




Patrząc z duchowym pożądaniem w naturę Buddy, widzimy osiągnięty cel, światłość, ostateczne rozwiązanie kwestii cierpienia. To tak jak z piękną aktorką, widzimy ją w telewizyjnym show specjalnie ubraną, przygotowaną przez sztab wizażystów i kosmetyczek. Ten efekt końcowy jest nam ukazywany jako ukoronowanie piękna i uroku, i takim faktycznie jest. Nie widzimy jednakże co złożyło się na ten oszałamiający efekt. Spanie, jedzenie, wypróżnianie się. Czy piękna modelka która zaspana, z twarzą napuchnięta od snu jak dog, popierdująca w trakcie wypróżniania w toalecie jest sexy? Moim zdaniem nie, po stokroć nie. A jednak bez jedzenia, spania i wypróżniania nie byłoby jej piękna. Pewne elementy codzienności są przed nami skryte, inne jawnie ukazywane. Historia Buddy w dojściu do celu kryje w sobie piękno i wielką moc ludzkiego ducha, a także wielki dramat i rozpacz ludzi zaangażowanych w jego oświecenie.

Budda zanim się oświecił, był według legendy synem króla. Miał żonę (córkę władcy sąsiedniej krainy, więc na pewno nie była tępą rozpłodową mamuśką, a od dzieciństwa trenowaną w sztuce rozmowy kobietą, z którą mężczyzna jest w stanie inteligentnie porozmawiać gdy wrócił od kochanki) synka, i żył w wielkim przepychu. Nie znał cierpienia i choroby gdyż ojciec skrzętnie przed nim to ukrywał, bojąc się spełnienia przepowiedni która głosiła że zostanie oświeconym albo wielkim władcą. Król oczywiście według swych najlepszych (ograniczonych) chęci chciał mieć syna który zostanie dziedzicem tronu i królem a nie duchowego mistrza. Gdy Budda przez „przypadek” zobaczył chorego, umierającego człowieka, nastąpiła w nim duchowa, głęboka przemiana. Tak jak każdy z nas gdy widzi ciało przykryte czarnym workiem na ulicy staje oniemiały w obliczu tajemnicy życia i śmierci, tak też młody pretendent do tronu zaznajacy jedynie rozkoszy i piękna, po uświadomieniu sobie że istnieje śmierć i starość, przeżył głęboki szok, zawaliło się jego postrzeganie świata, został przełamany jego bezpieczny, i wydawałoby się że trwały schemat myślowy.

Uświadomił sobie że wszystko w życiu jest nietrwałe, śmierć starość i choroba zmogą nawet najsilniejszych, a powiew czasu powali najpotężniejsze budowle które zbudował człowiek. Jaki jest więc sens budować, tworzyć, skoro i tak wszystko zostanie zamienione w proch? Czując że jego obecne życie w zbytkach nie ma większego sensu, zapragnął za wszelką cenę go poznać, dalsze życie w bogactwie i rozkoszy byłoby już gehenną której by nie zniósł, wegetacją bez głębszego sensu. Uciekł z wielkiego dostatku by poznać prawdę, gdyż jako jeden z najpotężniejszych i najbogatszych ludzi świata wiedział doskonale że władza i bogactwo nie zapewnią mu ratunku od cierpienia, ani od choroby i przede wszystkim od śmierci która nie ma względu ani dla biedaka, ani dla bogacza. Uciekając zostawił swoją żonę i synka, a Bogowie prawdy pomagali mu w tym usypiając strażników by mógł uciec ze strzeżonego kompleksu pałacowego.

Z całej tej historii wyłaniają się trzy nauki. Pierwsza to ta że Bogowie i siły dobra popierały zostawienie (nie zostawienie nawet, a podstępną ucieczkę) żony i synka a także starego ojca, czyli informacja która w dzisiejszym świecie wywołałaby wściekłość 99,9% mamusiek dla których jedynym sensem życia są dzieci, moda na sukces, zdjęcia na NK i rodzinne obiadki. Według ich widzenia świata Budda był niedojrzałym gówniarzem, facecikiem bez jaj, emocjonalnym kaleką i żałosnym, egoistycznym pustym gnojkiem. Wybrał siebie, a zostawił dziecko i żonę, czyli dokonał wyboru zrobienia czegoś dla siebie a nie dla innych, nie chciał poświęcić się dla spełniania pragnień mamuśki a wybrał siebie, co musi budzić szlachetne oburzenie i nienawiść otoczenia. Druga nauka jest niezwykle istotna i mówi że prawdziwie pragnąć prawdy może tylko ten kto był we wczesniejszym życiu (przed posmakowaniem pragnienia prawdy) zamożny, biedacy nie dostępują oświecenie gdyż powstrzymują ich pragnienia bogactwa i władzy. Budda jako bogacz wiedział że bogactwo nie daje spełnienia, biedak może sie tego tylko domyślać, a to istotna różnica. Bogacz nie wie jak wygląda niebo, dla biedaka niebo to wizje dużych pieniędzy, pięknych kobiet, luksususowych jachtów. Może sam nawet mówić że pieniądze nie dają szczęścia, ale ciągle o nich marzy i wyobraża sobie jak przejeżdza w najnowszym ferrari powolutku koło wszystkich ludzi wobec których czuł sie nikim, zerem. Jak taki człowiek ma się oświecić, skoro oświecenie to wyjście poza te wszystkie marzenia?

Ludzie żyją gotowymi szablonami, jakby powiedział webmaster - żyją w szablonach, schematach. Są one zależne od kultury, państwa, religii i historii. W naszej cywilizacji zachodu schemat jest następujący dla kobiety – ożenić się, mieć dzieci, fajnego meża, potem wnuki, wstawić zdjęcia z Egiptu czy Tunezji na NK, ładnie wyglądać i dużo mówić o miłości i romantyźmie, pokazać się znajomym. Schemat dla faceta to być twardym, ożenić się, spłodzić dzieci, zbudować dom, zostać tatuśkiem którego jedyną ucieczką od koszmaru życia w schemacie jest telewizor i piwko, a raz na tydzień schlanie się do utraty świadomości – by zapomnieć.  Schemat ma wiele wad, ale największa to ta że w jeden sposób postępowania wkleja miliardy ludzi, a przecież każdy z nas ma inne uwarunkowania, psychiczne, genetyczne, fizyczne.

W głowach ludzi istnieje schemat, w okultyźmie został on nazwany myślokształtem. Jasnowidze potrafią go rozpoznać, jest to fala energii w której żyjemy i się poruszamy. Takich myślokształtów czyli pól energii jest tyle ile schematów, czyli bardzo dużo. Socjolog nazwie to wpływem społecznym, wychowaniem, tradycją. Jak zwał tak zwał, mniejsza z tym –  ważne że to pole ma na nas ogromny wpływ. Jeśli ktoś się wychował w miejscu gdzie alkohol pity w nadmiarze jest czymś normalnym, będzie pił. Jesli wychowa się w miejscu gdzie tatuś bije mamusię po pijanemu, też będzie bił swoją żonę, a gdy się przed tym powstrzyma to poczuje do tego wielką chęć. Jeśli mamusia nie umie mówić do tatusia tylko wrzeszczy i histeryzuje, córka tak własnie będzie się komunikować z mężem. Jeśli żyjesz wśród brudasów, będziesz brudasem, jeśli wśród ludzi którzy są nieudacznikami i są biedni, i uważają że bieda jest szlachetna, będziesz też tak myślał, odrzucając od siebie możliwość bycia bogatym na wszelkie możliwe sposoby.

Schemat – wszystko co wychodzi poza niego jest obce, złe, budzi lęki – dlatego alkoholicy nie lubią trzeźwych, katolicy islamistów a islamiści żydów, i wszyscy nawzajem walczą o dominację – każdy ma inny schemat, stąd też wojny i nienawiść między ludźmi. Silniejsi chcą zmusić słabszych do uznania ich schematu, chca zniszczyć budzący lęk inny schemat życia, działania. Możesz żyć „tak jak trzeba” czyli zgodnie ze schematem w którym się wychowałeś, a możesz też poza niego wyjść. Wyjście jest niebezpieczne, budzi strach, skąd wiesz co spotkasz po drugiej stronie? Nie tylko lęk przed nowym Cię powstrzymuje – to także siła z jaką działa na Ciebie wpływ społeczeństwa (myślokształt). W danych czasach kogoś kto wychodził poza swój schemat wyklinano i obkładano tabu, przekleństwem. Teraz tego się nie robi, ale nienawiść wobec tych którzy stają sie inni jest nadal tak samo wielka. Rozwój duszy to przede wszystkim wyjście ze schematu, bez tego nie ma rozwoju, to tylko odtwarzanie z góry ustawionej roli – rozpłód, wychowanie potomstwa, śmierć. Wyjść ze schematu można samemu, na przykład pod wpływem mocnego szoku. Dla Buddy schemat był prosty – bogactwo, seks i jedzenie na każde skinienie, zdrowie, siła, zabawa. I nagle widzi umierającego w brudzie, robakach i kale starca – schemat się załamał. Zabawa ma swój kres, pojawia się entropia, starość, śmierć. W schemacie w którym żyje, nie znajdzie odpowiedzi na pytanie czemu istnieje cierpienie? Czemu istnieje śmierć i choroba? Trzeba z niego wyjść by doświadczyć prawdy, porzucić to co stare, by mieć miejsce na to co nowe. W schemacie Budda był trzymany w złotej klatce przez ojca, żonę i dziecko. Oni wszyscy pod pozorem tego że chcą dla niego dobrze, tak naprawdę chcieli trzymać go w schemacie z którego sami nie umieli wyjść.

Dlatego legenda głosi że Bogowie pomogli mu zostawić żonę, małe dziecko, i starego ojca dla którego młody Gautama był ukochanym synem. Czemu Bogowie tak uczynili? Czyżby według mamusiek byli żałosnymi, pustymi egoistami? Odpowiedź zależy od poziomu patrzenia. Z punktu widzenia świadomości mamuśki dla której biologiczne instynkty (urodzenie i wychowanie potomstwa) są najwyższym życiowym priorytetem i sensem istnienia, zachowanie Buddy było ewidentnie egoizmem. Z punktu widzenia świadomości która czuje że życie jest iluzją i żyjemy na ziemi w niekończącej się spirali wcieleń, zostawienie żony, dziecka i ojca jest koniecznością. Gdyby ich nie zostawił, byłby nieoświecony, nadal by się wcielał i cierpiał, i wszystko byłoby powtarzane od nowa, życie po życiu. Mógłby się poświęcic, oczywiście, zrezygnować z najwyższego szczęścia żeby utrzymać żonę w jej schemacie – och, jakie to piękne i romantyczne, tak by powiedziały mamuśki ze łzami w oczach. Może i byłoby to romantyczne, ale na pewno też nieprawdopodobnie głupie żeby zrezygnować z celu istnienia dla życia w bagnie chciwości, przemocy i cierpienia. Życie w zgodzie z biologicznymi instynktami ma jeden cel – dać nam w kość, byśmy zwrócili uwagę na znacznie ważniejsze rzeczy. Instynkty przynależą do świata zwierząt, a my w ewolucji jesteśmy wyżej (w co trudno uwierzyć obserwując niektórych ludzi) i możemy spojrzeć wyżej – zwierzę nie może choćby chciało, jest skazane na kopulację i zjadanie się nawzajem. Miliardy kobiet i mężczyzn też nie chce patrzeć w niebo, wybierają życie samą biologią (nazywając ją szlachetną, dobrą, uduchowioną) a ta szczęścia dać nie może, istocie stworzonej do życia w duchu i miłości, a wybierającej z własnej woli zwierzęce instynkty. Czy widziałeś kiedyś szczęsliwe zwierzę? Podniecone, pobudzone przyjemnymi bodźcami, ale szczęśliwe? To niemożliwe, nie ma takiej możliwości. Zwierzę jest skazane na biologię, człowiek za to jest rozdwojony, moze wybrać zwierzęcość albo ducha. Poziom wyżej zajmują Istoty bez ciała, skazane na życie w duchu i to one właśnie są tymi Bogami prawdy z opowieści Buddy, która z całą pewnością została wielokrotnie zmieniana i fałszowana, jednak jej główne przesłanie przetrwało. I te przesłanie zostawiał każdy wielki nauczyciel, ba! Zostawiam je Państwu nawet ja. Rozdwojenie jest naszym przekleństwem i zarazem błogosławieństwem, człowiek może wybrać na co poświęci swój czas i energię. Gdy wybierze zwierzęcość, straci szczęście, (a i owszem, będzie przekonywał jaki jest szczęśliwy, aż mu usta zsinieją od zaciskania z całej siły) Gdy wybierze ducha, będzie musiał zrezygnować z życia w schemacie i prawdopodobnie zostanie przeklęty, wygnany, uznany za dziwadło i nienormalnego przez ludzi ze swojej grupki towarzyskiej dla której klitka w bloku na kredyt i płaski telewizor są celami życiowymi. Wygra życie wieczne i szczęście, ale przegra znajomość z ludźmi którzy swoją przyjaźń i akceptację uzależniają od tego jak żyje. Moim zdaniem? Warto. Znajomych zawsze można znaleźć takich którzy dążą w tym samym kierunku co i my, którzy nas wspierają w dorastaniu duchowym a nie trzymają w bagnie niskich instynktów. Znajomych jak ubranie, można i należy zmieniać gdyż ich wpływ na nas jest bardzo duży, szczególnie gdy są to osoby z silną, mocną wolą, dominującą energetyką.

Żona i synek Buddy prawdopodobnie do dziś się wcielają, by co życie doswiadczać cierpień i frustracji, Budda jest już poza tym. Wybrał siebie, swój rozwój. Brzmi to jak egoizm, i jest nim, ale Bóg kocha egoistów, tych którzy o tym wiedzą, nie są hipokrytami udającymi świętych, znają swoją biologiczną naturę która z zasady jest egoistyczna. Naprawdę, nie ma się czego wstydzić. Jesteśmy egoistami, robimy kupę, gdy umieramy rozkładamy się przeraźliwie cuchnąc, puszczamy bąki, lubimy czasem wlać kobiecie paskiem na pupę trzymając mocno za włosy i konkretnie dać jej pod ogon - takie są fakty. Swami Rama był odpowiednikiem w naszej kulturze papieża. Facet chodzący całe życie po górach i uczący się świętej duchowej wiedzy został przeniesiony w pałace, luksusowe auta, podlizujących się ograniczonych ludzi i zabiegających o jego względy polityków. Jego mistrz powiedział mu że powinien zostawić wyznawców, ludzi którzy go ubóstwiają, dlatego że gdy się im poswieci to ich nie oświeci, a sam straci wielką szanse na oświecenie. I uciekł. Zyskał wiele dla siebie, a na puste miejsce po nim przyszedł jakiś kolejny ichni papież którego ubóstwiali i czcili. Gdyby został, straciłby oświecenie i nic nie zyskał. Wybierajac egoizm, wygrał siebie, osiągnął swój cel. A ludzie którym miał przewodzić nadal się wcielają, nic się nie zmieniło i długo nie zmieni w tym względzie.

Podobnie było z Jezusem. Rodzice chcieli dla niego dobrze, żeby się ożenił z miłą dziewczyną, ciężko pracował w zawodzie, narobił gromadki wnucząt, osiągnął w życiu sukces i stał się szanowanym członkiem społeczności. A co zrobił Jezus? Odrzucił to wszystko by głosić prawdę która wzbierała w nim od najwcześniejszych lat, wielokrotnie głosil że przyniósł miecz a nie pokój, przyniósł rozłam między ojcem a synem, matką i córką. Gdy chcesz się wyzwolić a Twoja rodzina tego nie chce, musisz wybrac, albo poświęcisz swoje szczęście i zmusisz się do takich działań żeby rodzina była zadowolona, albo będziesz szczęsliwy i wolny, a wtedy rodzina Cie znienawidzi, i wyda okrutną wojnę bez zasad i brania jeńców. Wtedy poznasz "miłość" rodziny.  Ja, Państwa ulubiony internetowy prorok dobra także odrzuciłem schemat, nie pracuję, obijam się, jestem na diecie na której tyję, i robię parę innych rzeczy o których lepiej tutaj nie pisać...Wszyscy wielcy na których spojrzysz, odrzucili schemat, mieli odwagę by tego dokonać. Jedni wychodzili poza schematy, następni wpadali w jeszcze inny. Nauki Buddy i Jezusa są z całą pewnością prawdami spoza schematów, jednak sprytni następcy wtłoczyli je w kolejny schemat służący do trzymania ludzi w ciemnocie, ciemnocie której ludzkość sama pragnie. Ludzie nie chcą szczęścia, chcą pewności i bezpieczeństwa, chcą spać. Dlatego właśnie życie jest rozwojem, gdyż w tym entropicznym świecie bezpieczeństwo i pewność nie są realne. To daje motywację, która niejednego popchnęła w stronę Boskości, a wielu innych z wysokiej skały w przepaść, by za mgnienie oka zaczynać wszystko od nowa w mięsnym świecie. Radosne nauki Jezusa o zabawie, miłości i radości zostały zamienione w zboczone, pełne lęków i strachów piekielne wizje mąk, piekła, rzekomo szlachetnego cierpienia, a by je utrzymywać wiele ludzi zostało zamordowanych czy zamęczonych albo spalonych na stosie w imię Boga miłości. Przeraźliwie jasne mądrości Buddy tamtejsi kapłani zamienili w kolejne niewolnictwo, ograniczające przesądy i wierzenia. Wszędzie i zawsze było tak samo – moje nauki też zostaną wypaczone po mojej śmierci na cukrzycę, sądząc po tym co wyrabiam ze słodyczami, znowu wpadłem w cukrowy ciąg, i tak od tygodnia ciągle jestem nawalony glukozą....

Chcę, i piszę to oficjalnie, by na ceremonii pogrzebowej trumnę ze mną niosło siedem bardzo grubych kobiet. Może dla zabawy z niej wyskoczę?


 

Komentarze (47)
  • Marek
    Naprawdę nie ma żadnego złotego środka? Czy nie można przeżyć życia żeby
    skorzystać z dwóch teoretycznie rozłącznych wyborów? Myślę że może jakoś można
    :) Przynajmniej mam taką nadziję. Wiadomo, może nie skorzysta się z ziemskiego
    życia jak Budda, ale jakąś korzyść może uda się wynieść.
  • Mistrz
    Niestety, albo masz ego i przez nie żyjesz, doświadczając cierpienia, albo go
    nie masz. Nie da się mieć trochę ego i trochę Boskiej radości, aczkolwiek można
    mieć tzw. przebłyski prawdy, i ogólnie jest bardziej lekko i przyjemnie, ale
    nadal jest to cierpienie. Z punktu widzenia człowieka normalnego, zmiana duchowa
    mimo że jest nadal ego jest czymś wspaniałym, jest leciutko, miło, słodko, ale
    po pewnym czasie życia w tym stanie widzi się znacznie więcej, a tego nie
    odczuwa - i jest cierpienie, i dążenie.

    Korzyść oczywiscie można wynieść, trzeba nawet :) Marku, jesteś Tym Markiem z
    Niemiec czy innym? chce jechać z koleżanką do niemiec po samochód i potrzebuję
    trochę informacji.
  • Marek
    Skupiam się więc na tych korzyściach :D



    Nie, nie jestem tym Markiem z Niemiec. A co się tyczy jechania po samochód do
    Niemiec, to rozważ jeszcze jechanie po samochód na Litwę. Samochody w Niemczech
    są drogie. A nie jest tak, że są tam tylko dobre samochody. Na Litwie jest
    taniej niż w Niemczech podobno, a samochody takie same.
  • Mistrz Mniam Mniam
    Nalezy zawsze skupiać się na korzyściach, starać się chociaż :)

    Myślałem o aucie na lato, jakimś za grosze albo żeby za darmo oddali. Skoro na
    allegro handlarz sprzedaje auto sprawne za 200 euro, a przecież są koszty
    transportu, tablic, ubezpieczenia itd i jeszcze musi zarobić, to bankowo musiał
    wziąć za darmo samochód który niemcowi nie opłacało się nawet sprzedawać a szrot
    kosztuje, jakas 12 letnia corsa czy hyundai. Z tą Litwą muszę sprawdzić,
    przyznam ze pierwszy raz o tym słyszę.



    Marku z niemiec, proszę o odzew, miałem kasację gg jakiś czas temu więc nie mam
    Twojego gg.
  • malgorzata
    a jak oswiecony pokocha sie z oswiecona to bedzie bosko czy niewolniczo i
    schematycznie:-) pozdrawiam
  • Mistrz Mniam Mniam
    Jak oświeceni się bzykają, to w drugiej częsci globu jest tornago i huragan :)
  • burza
    nuda.
    a 7 bab cie nie uniesie nawet bardzo grubych, sam jesteś gruby weź się zastanów,
    7 to za mało.
  • Mistrz
    E tam gruby, 94kg to taki w sam raz Miś :)
  • Piotr
    Pisałeś, że nie pijesz alkoholu i nie palisz papierosów. Wychodzi z Ciebie inną
    drogą - słodyczami. Tak między nami chętnie bym przeczytał jakie masz zdanie na
    temat marijuany ;] o ile masz w tym jakieś doświadczenie. To ewidentnie zahacza
    o rozwój duchowy (każdy kto spróbował kiedykolwiek, coś o tym wie). Chyba, że
    jesteś pod kontrolą to wtedy usta na kłódkę.
  • Mistrz
    Tak, dokładnie :) jednak słodycze nie zniszczą mnie tak jak papierosy bo na tych
    daleko bym nie zajechał, przy rozedmie i astmie byłbym już pewnie
    hospitalizowany. Marycha to syf który ZABIJA duchowość. Ciało ma mechanizmy
    dania Ci rozkoszy, i można je wyłuskac medytacją, albo marychą, z tym że maryche
    masz od razu a medytacje trzeba trenowac latami. Jednak marycha daje otępienie
    przyjemne a medytacja daje nieprawdopodobną głębie błogości, nieporównywalną z
    jakimkolwiek narkotykiem. Jeśli chodzi o rozwój świadomości, absolutnie jestem
    na nie jeśli chodzi o marychę. Swoją drogą cukier to też narkotyk i sie nim
    człowiek po prostu nawala :)
  • C format  - Do Piotra
    Piotr.
    Ziółka to palili nawet W Jogini, ale to były specjalnie zbierane przez ich
    Mistrzów "ziółka". Dzięki takiemu paleniu, to się otwierało bardzo
    opornym adeptom pewne blokady, których nie mogli pokonać. Ale to musiało być pod
    kontrolą Mistrza (!)i stosowane było tylko w wyjątkowych przypadkach.
    Inaczej to się jedynie otworzysz na świat astralny i o prawdziwym duchowym
    rozwoju możesz zapomnieć raczej.
    Medytacja daje o wiele "większego kopa" niż palenie czegokolwiek.
    Mówię oczywiście o MEDYTACJI, a nie o siedzeniu od czasu do czasu i rozmyślaniu
    o pipce :)*

    *-miałem na myśli "fifce" a wyszło "cipce".
  • Mistrz
    Fajny nick, od razu mi na nerwy zadziałał :) Swami rama opisywał zioła które
    palił, uznał że to kompletna rozpierducha medytującego jest i nie ma nic
    wspólnego z rozwojem duchowym, tylko blokuje wrażliwość uniemożliwiając wysokie,
    Boskie stany świadomości. Tak na logikę - skoro możesz w medytacji naturalnie
    doznac rozkoszy i błogości, po co ładować truzicnę i potem rzygać i srać na
    gigantycznym kacu?

    Medytacja to coś czemu się trzeba poświęcić. Ci co nie mają motywacji do
    siedzenia w bezruchu pół godziny dziennie tak naprawde mimo paplania o rozwoju
    nie chcą go. Gdy chcesz oświecenia, oddasz za nie wszystko co masz, czas,
    energię, pieniądze. Bo to wszystko jest pikuś przy Boskiej błogości. Ci którzy
    nie maja cierpliwości jarają gandzię i łudza się że nie śpią jak inne ludzkie
    automaty - śpią, tylko bardziej kolorowym, odjechanym snem.

    Jeśli ktos jara niech jara, jelsi ktos lubi się konkretnie nawalic od czasu do
    czasu to spoko, ale nie wmawiajmy sobie ze to jest duchowe, na pewno nie jest.
    Tak samo jak nie jest ok że żrę słodycze.

    Ja myślę ciągle o pipkach, wiosna idzie :)
  • brutal.blog.onet.pl
    To ty masz kaca po marihuanie?



    Generalnie jest tak, że jak się zapali okazyjnie i ma się świadomość, że
    marihuana nie ma nic wspólnego z duchowością to jest ok, ale znam ludzi, którzy
    palą codziennie i myślą, że są lepsi niż inni, bardziej uduchowieni itd. Każde
    uzależnienie jest złe. Zresztą jak ktoś chce palić codziennie to niech się
    zastanowi czy nie ma krokodyla :)
  • Mistrz
    Ja znam paru nałogowych marihuanistów, są ospali, apatyczni, spowolnione reakcje
    - oczywiście uważają ze poznali prawdę. Masakra.
  • Tomasz J.
    Tekst o Buddzie bardzo prawdziwy!

    Od razu przypomniał mi słynnego Sokratesa, który mistykiem nie był, lecz
    filozofem, jak wiemy. Jego niemniej słynna żona, Ksantypa, przez cały czas
    wspólnego pożycia rozbiła mu na głowie niejedną grecką wazę - ze złości, że jej
    chłop woli dyskusje filozoficzne na rynku ateńskim, niż siedzenie w domu z
    "wybranką swego serca" Tak więc, w przeciwieństwie do Buddy, Sokrates
    zapewne inkarnuje się nadal... :wink:
  • Mistrz
    Myślę Tomku że Sokrates był niezwykłą istotą, jego czyny swiadczą o tym że był
    poza hipnozą społeczeństwa, nie wpadł w sen i automatyzm, stąd też go
    nienawidzili "porzadni i normalni" obywatele. Przypomina mi Osho,
    duchowo są wielcy, ale taki cichy Swami Rama był od nich jednak sporo wyżej
    duchowo.

    Ja to widze tak - mamy osły, czyli społeczeństwo żyjące według schematów,
    tradycji, "tak jak trzeba", im wystarczy rzucić marchewkę i sa
    zadowoleni, potem są ludzie którzy widzą bezsens tego tworu zwanego
    społeczeństwem i są tym przerażeni, albo rozbawieni, i czują potrzebe mówienia o
    tym, zostają nauczycielami, filozofami, i ta grupa nie osiągnie oświecenia. Do
    tej grupy, przyznam nieskromnie, należę ja, i wkurwia mnie jak widze osłów, jak
    widze te mechanizmy, te hipnozy, jak widzę jak ludzkość gna ku zatraceniu, i
    chciałbym to zmienić w ramach moich możliwości - i nie zmienię, skoro Osho
    mający znacznie więcej talentów ode mnie, Jezus, Budda, nic nie zmienili, to co
    ja mogę? a jednak próbuję, to moja pasja. I co mam z tego? z tych lat zdobywania
    wiedzy, dość dobrego pióra? przeważnie pełno wyzwisk i bluzgów na meilu od ludzi
    którzy przeczytawszy coś mojego mnie nienawidzą, albo szaleńcy którzy piszą do
    mnie z nierealnymi sprawami, i żądają bym ich słuchał, czytał, a mi się rzygać
    chce jak widze kolejny meil w którym ludzie mi się żalą na swój los. Zdrowi,
    mający perspektywy, pełni życia, i narzekają kiedy ja jestem praktycznie
    inwalidą co mi zabrało pracę, związek, i jakiekolwiek szanse na godne życie, a
    mimo tego tryskam radością życia. Jak mam zrozumieć ludzi którzy mają wszystko
    to czego ja nie mam, i płaczą na swój los? a jak informuję o tym że moja wiedza
    kosztuje, to już się zaczyna że żebram, że wyłudzam, że jestem sku.. i hu.. i
    etcetera :)

    Znacznie wyższy, kolejny etap to człowiek który widzi ten burdel u ludzi, i
    akceptuje to że ludzie tak chcą żyć, że to ich wybór. Ja to intelektualnie
    rozumiem, wiele razy o tym pisałem - ale emocjonalnie jestem tym często rozbity,
    przerażony. Bo to poza medytacją jest nie do zrozumienia w zaden sposób. Tylko
    że ja poza medytacją jestem normalnym człowiekiem, a w medytacji nie umiem
    przebywac cały czas. Ot, jak mnie wzięło na pisanie w komciach w nocy,
    odstawiłem słodycze, mam objawy odstawienne, jestem na mocnym głodzie :)
  • Mistrz
    A co do inkarnacji Sokratesa, zapomniałem się do tego ustosunkować - pytanie
    brzmi czy w ciągu ileś tam wcieleń od inkarnacji Sokratesa do naszych czasów
    jego dusza odpuściła sobie wkurwianie i budzenie ludzi ze snu. Jesli nie to
    nadal jest przyczyna wielu migren u "normalnych" ludzi, jeśli tak to
    szaleje gdzie indziej.

    Jednak jeśli chodzi o dusze, inkarnacja może być w różnych czasach, wiec nie
    2410 lat mniej wiecej mineło od tamtego życia, a mogło znacznie mniej lub
    znacznie więcej. Ja mam mocne przeczucie że facet jednak poszedł krok dalej, a
    jego żonka nadal się próbuje odnaleźć. Ale i na nią przyjdzie czas, jak na nas
    wszystkich :)
  • Tomasz J.
    Też mnie zastanawia, kim Sokrates jest dzisiaj... I też - podobnie, jak Ty -
    odnoszę wrażenie, że dał sobie chyba spokój z "misją budzenia ludzi ze
    snu". Oby tak było, gdyż jego postać zawsze budziła moją sympatię... Drugą
    postacią, która tę sympatię budziła, był słynny cynik Diogenes. A ten to ...
    trochę mi Ciebie przypomina! :) W dobrym tego słowa znaczeniu, oczywiście...
    :wink:
  • Mistrz
    Może jest jako chmura gazowa gdzieś w jakiejś odległej galaktyce :) Diogenes
    wyznawał ubóstwo, a ja wyznaję wolność od żądz czyli pochwalam bogactwo, ale bez
    nadmiernej żądzy i chciwości. No i jak własnie czytam na wikipedii, porwali go
    piraci i sprzedali jako niewolnika, mam nadzieję że nigdy nie zostanę porwany,
    zreszta kto by kupił takiego misiaczka który bez słodyczy wpada w szał :)
  • Imperator  - re:
    Mistrz napisał:
    Tak na logikę - skoro możesz w medytacji naturalnie doznac rozkoszy i błogości,
    po co ładować truzicnę i potem rzygać i srać na gigantycznym kacu?

    Oczywiście, że to nielogiczne. Ale cóż zrobić - alkoholową duszę mam i czasem
    wypiję o jedną banię za dużo i na drugi dzień nie w formie jestem. ;)
    Jednak pracuję nad tym i unikam okazji. ;P

  • Mistrz
    To nic złego czasem sobie dac konkretnie w wątrobę, jednak wyznaje filozofię
    żeby pić na dobry humor, a nie do upodlenia się. No własnie, ten jeden kielonek
    czyni wielką różnicę na drugi dzien :) z uśmiechem wspominam jak w grzesznej
    młodości wróciłem rano z imprezy i zwymiotowałem na nowe głosniki, całą membrane
    zahaftowałem, a mama się szykowała do pracy i pyta z przedpokoju czy chcę
    kanapki a ja krzyczę że tak, a w tym czasie klęczę i wymiotuję charcząc cichutko
    żeby mama nie usłyszała :) ech, to były szalone czasy...
  • Piotr
    Jeśli po maryśce masz: "potem rzygać i srać na
    gigantycznym kacu?" to współczucia co wam dodawali do staffu.
    Dobrze napisałeś, tzn. myślę to samo o przyczynach i skutkach duchowych palenia.

    Poza tym polecam książkę autora Thich Nhat Hanh pt. "Zrozumieć nasz
    umysł".
    "Ego jest ślepe, więc gdzie Cię ślepy zaprowadzi?"
    pozdro! :)
  • Mistrz
    Zwykła marycha mnie muliła, hasz był ok, a skun też w miare ok ale miałem
    straszne jazdy po nim, wiadomo, dosypywali co nieco, ale głównie to najmilej
    wspominam hasz w kostce. Raz było bardzo fajnie u kolegi, słuchaliśmy metalu,
    leżeliśmy, i zacząłem dla jaj poklepywać psa kumpla i ciagnąć go za ogon, a jak
    zapalili światło to okazało się że to moja koleżanka a ogon to ręka i było
    zajebiście, beka na maksa :)

    O jezu, a co to za koleś, ależ nazwisko :)
  • brutal.blog.onet.pl
    Haha ale jaja. Ja haszu nigdy nie próbowałem i jakoś nie mam zamiaru. Znam
    zioma, który się od tego uzależnił i to zostawia trwały ślad w psychice nawet
    jak tego nie bierze.
  • Mistrz
    To może od tego haszu mam haluna że jestem duchowym mistrzem? :) a może leżę
    naspawany u zioma i to wszystko mi się tylko wydaje? taki blogowy matrix? :)
  • Piotr
    Thich Nhat Hanh to mnich buddyjski. Koleś pokroju Osho
  • Mistrz
    To muszę poczytać w wolnej chwili kolesia.
  • Vortimi
    O co chodzi z tym, że dusza może inkarnować się w innych czasach? Czyli jak
    umrę, to mogę zreinkarnować się np. w średniowieczu? To by potwierdziło pewną
    moją teorię.
  • Mistrz
    Według mojej wiedzy możesz, dlatego że dla nas czas płynie liniowo, a w swiecie
    duchowym wszystkie czasy i przestrzeń SIĘ DZIEJE w bezczasowości i bez
    przestrzeni. Jak najbardziej tak właśnie się dzieje, i mylą się Ci którzy
    przypisują reinkarnację i licza że sie nie zgadza liczba dusz i ludzi na ziemi,
    gdyż inkarnowanie jest w różnych czasach, miejscach, przestrzeniach, wymiarach.
    Tak jak usłyszałem w medytacji - jest nieskończona liczba istnień we
    wszechświecie, nie ma jej końca, są różne stany świadomości, formy przejawiania
    się, i te miejsca odwiedzamy jeśli mamy taką potrzebę. Jesli poczujesz
    wspaniałość Boskiej rzeczywistości, poczujesz też zgrozę gdy spojrzysz na
    mamuśki i tatuśków dla których istnieje tylko żarcie, kopulacja i wydalanie :)

    Nie rozumiem tego jak to działa i nawet nie próbuję, skoro nie rozumiem
    zachowania naszych słodkich Pań, to nie śmiem pojmowac jak działa wszechswiat :)
    ba! ja nawet nie wiem jak działa mój telewizor :)
  • Vortimi
    Tak myślałam i przeczuwałam od dawna. Kiedyś czytałam, że w świecie duchowym
    wszystko dzieje się jednocześnie, wszystkie rzeczy, które były, są i będą. Ale
    to trochę przerażające, jak się pomyśli, że można zreinkarnować się na przykład
    jako Żyd w obozie...
  • brutal.blog.onet.pl
    Najgorsze jest to, że teraz są dobre czasy, a kiedyś było przerąbane. Mnie się
    nie chce inkarnować w przeszłości w jeszcze większym ciemnogrodzie i smrodzie :)
    Jak jest tak jak Marek piszesz to może ja kiedyś będę Buddą albo Jezusem? :lol:


    Ale rzeczywiście ja też miałem podobne przemyślenia dotyczące czasu. Wyjaśnia to
    też pytanie skąd się wziął Bóg, kto go stworzył? Musiał być zawsze i po prostu
    jest poza czasem.
  • Mistrz
    Zależy jak się odradzasz, z jakim ciałem, w jakim otoczeniu, w jakiej aurze
    otoczenia, chociaż na samą myśl o poziomie stomatologii w średniowieczu dreszcze
    mam straszne :) mozesz sie odrodzic szczesliwy w syfie i brudzie, a mozesz w
    bogatej rodzinie z krokodylami sie odrodzic i mimo ze na zewnatrz wszystko jest
    ok, byc bardzo nieszczesliwy.

    Nie mam zadnej teorii na temat Boga, przerasta mnie to dokumentnie :)
  • brutal.blog.onet.pl
    Stomatologia to jeszcze nic. Miasta w smrodzie, ludzie się nie myli, dziewczyny
    nie goliły cipek i nawet pod pachami. Fuj... :lol:
  • Mistrz
    Ale wszyscy wtedy cuchnęli więc nikt na to nie zwracał uwagę, patrzysz z punktu
    widzenia cżłowieka który ma wannę, i kibel. Wtedy srali za stodołą a w mieście
    na ulicę wyrzucali srakena i szczocha...ale taka była norma... w sumie owłosiona
    cipka to nie hardkor, byle była ciasna i bez syfilisu, a stomatologia to jednak
    wiesz, do bólu się nie przyzwyczaisz, popsute zęby, ale im musiało cuchnąć z
    buzi...całowac już bym się w średniowieczu nie mógł :)
  • Mistrz
    Nie jednocześnie, bo to pojęcie zakłada istnienie czasu a w świecie duchowym
    istnieje tylko powiększanie się Twojej świadomości, by ogarnąć coraz większą
    wspaniałość i chwałę dzieła stworzenia. Z tego też powodu jesli się wcielisz
    jako Żyd w obozie jest to złe dla Zyda, ale dla duszy która urodziła się jako
    ten Żyd jest to nauka. Np. jeśli robisz komuś świństwa, to znajdą się tacy co za
    jakiś czas zrobią Ci to chetnie. Ot, karma :)
  • Mistrz
    A ja wczoraj pojechałem kupić sobie nowy worek bokserski do reala, i kupiłem
    takie ciacho ciężkie, ten mój stary jest całkiem podziabany już, zszywałem go
    kilkadziesiąt razy i puszcza już to wszystko. Ale płacę za worek przy kasie, i
    woła mnie pani, podchodzę a ona mi daje zwitek banknotów, chyba wyleciało mi z
    kieszeni - 50 złotych :) no są jeszcze uczciwi ludzie na tym świecie, nie
    wszyscy jeszcze się za parę złotych skurwili :) a teraz jadę po słodycze do
    sklepu...jestem w strasznym ciągu, trzęsę się...muszę coś zjeść...a od jutra
    dietka :)
  • Moniczka
    Maruś to daj mi ten stary worek,ile tam Twojego potu i dna musi być,starczy na
    pięcioraczki :lol: i żadnej dietki!!masz kochane brzusio :D
  • Mistrz
    Sprzedam Ci go za 5000 zeta koteczku :)
  • Mistrz
    A co do dietki to wpadłem w ciąg słodyczowy, jestem teraz kompletnie naćpany
    batonami i jest mi baaardzo dobrzeeee :)
  • Vortimi
    Czyli na innym poziomie czasoprzestrzeni ludzie umierają od barbarzyńskich hord,
    a Sokrates sobie gada na ateńskim rynku?
  • Mistrz
    Tak, ale to nie wszystko, to jest pikus dopiero co piszesz :) wyobraź sobie
    nieskończoną ilość możliwości i czasów, czyli każda możliwość istnieje w każdej
    najdrobniejszej opcji. To się w pale nie mieści, ale taki jest własnie Bóg - nie
    stary dziadyga który wpada w szał bo ktoś nie chodzi do kościoła i nakłada
    prezerwatywę, tylko absolut, którego choćby częściowe zrozumienie przekracza
    biologiczne możliwości mózgu. Hitler wygrał wojnę? Polska wygrała z Hilerem?
    Stalin opanował świat i komunizm ogarnął wszystkie kontynenty? wszystko JEST.
  • Vortimi
    Czy od karmy zależy, w której opcji ktoś się narodzi? Np. jak ktoś narozrabia,
    to istnieje w świecie, w którym Hitler wygrał wojnę? Nie no, to się w pale nie
    mieści, aż mnie głowa rozbolała.
  • Mistrz
    Urodzenie się w czasach Hitlera nic nie mówi o karmie, byli Zydzi którzy mieli
    sie dobrze a nazista mógł mieć źle (ile milionów chłopaków kalekami zostało na
    froncie) nie liczy się okres wcielenia, ale to jaki ma się umysl i jakie
    okolicznosci odrodzenia.
  • Vortimi
    Czyli równoległe wszechświaty naprawdę istnieją. Filmy science-fiction to
    najlepsze źródło prawdy o rzeczywistości.
  • Mistrz
    Gdzieś w środku wiemy że to wszystko co istnieje ma w sobie pierwiastek
    niezwykłej wspaniałosci. W końcu pochodzimy z tej wspaniałości, tylko
    uwierzylismy ze jesteśmy mięsem :)
  • Vortimi
    A czy można urodzić się tą samą osobą, tylko w innych okolicznościach?
  • Mistrz
    Skoro wszystkie opcje sa możliwe, ta pewnie też. Jednak nie ma to kompletnie
    żadnego znaczenia, liczy się tylko świadomość która ogarnia coraz większą
    wspaniałość Boga. Jeśli będziesz mieć świadomość mamuśki dla której rozpłód i
    seriale są jedynym sensem istnienia, nie ma znaczenia w jakim czasie czy
    rzeczywistości będziesz istnieć. Możesz być nawet galaretką cytrynową -
    kosmitką, bez znaczenia. Świadomość jest wąska.

    A wąskie to dobre są jedynie cipki :)
Napisz komentarz
Your Contact Details:
Komentarz:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img]   
:D:):(:0:shock::confused:8):lol::x:P:oops::cry:
:evil::twisted::roll::wink::!::?::idea::arrow:
 

Dla moich Czytelniczek :)

Sponsorzy ecoego.pl

Sponsorzy

Ankieta

Co w kobiecie jest najfajniejszego?
 

Ona i On

Miłość. Czyżby?
Dewiacje...
Sex, dziewictwo, religia
Moja rada dla młodych mężczyzn
Jak być bogatym
Płodność
Jak uwieść kobietę?
Czy boisz się zmiany?
Rozstanie-antidotum TOP 5
Jak zrozumieć kobietę?
O kobietach i mężczyznach
Kobieta, to brzmi dumnie
Kobiece sztuki walki
Porno roku 2008
Nowocześni męzczyźni
Czy sex jest zły?
Prawdziwa rozkosz
Singielki, bounty
Poczucie bezpieczeństwa
Zemsta mistrza
Mięsień łonowo guziczny
To wszystko nie jest takie proste
Konsekwencje zdrady
Genetyka
Jestem Twoja
Rzekome drobiazgi
Czystość przedślubna
Duchowa męskość
Kobiety jędze
Piękno to kwestia gustu
Kobiety to zło?
Sprawdź misia
Mareczek vs Przystojniacha
Cesarskie cięcie
Sex, emocje, miłość
Dla moich ukochanych czytelniczek
Czy Bóg pomści Twoją krzywdę?
Czemu faceci chodzą na dziwki?
Jak zdobyć uwielbienie kobiety?
Zdobądź kobietę
Koncentracja siły
Czemu on mi to zrobił?
Jak zadać trudne pytanie kobiecie?
4 najwięksi kochankowie świata
Młode i tępe mamusie
Tylko krowa nie zmienia zdania
Mężczyźni kochają zołzy
Do facetów, wiecznych cipci
Cierpiące matki Polki
Gra w kotka i myszkę
Rafy w związku
Czemu On nie dzwoni?
Romantyczny mężczyzna z klasą
Operacja cycków
Walentynki 2008
Związki - problemy
Tylko dla facetów
Na fali miłości
Porno wizja
Dzień kobiet
Panowie, po prostu żenada
Mistrz tańczy
Image
Czat love
Falstart
Opowieść z morałem
Program dla zakochanych
Ogień miłości
Komplement
Słownik kobieco - męski
Nowoczesny związek
Era kobiet
Niesprawiedliwość męska
Synkowie mamusi
Zdrada ojca
Ona zdradziła
Uzależnienie od wampira emocjonalnego
Strategie wampira emocjonalnego
Agresywne matule
Strategie oszustw erotycznych
Bo zupa była za słona
Przystojny facet - magia spojrzenia
Genetyczna dżungla
Dobre rady, czy aby na pewno?
Niepełnowartościowe kobiety?
Zdrada, przemoc, kłamstwa
Szczęście w związku
Sex randki
Miłość
Mezalians
Powodzenia, pozdrawiam
Penis, duży czy mały?
Praca z ciałem
Rak piersi Walentynki w dobie kryzysu
Wymagania wobec Pań
Koszy Ci u mnie dostatek
Romantyczne uniesienia
Takie tam ple ple
Dzień babci 2009
Węch w służbie miłości
Czy mężczyzna potrafi być wierny?
Technologia antykobieca
Meandry namiętności
Zbliża się wiosna
Analny dekalog
Dekalog oralnego niepokoju
Zwiazki
Imperium Clitoris
Czarna love
Arktyczne łzy seksapilu
Kobiece pragnienia
Sztuka uwodzenia
Dojrzałe kobiety
Sypiając z wrogiem
Ty, rozstanie, i Miłość.
Instrukcja obsługi kobiety
Jak wybrać żonę, i matkę swoich dzieci?
Dziewicze przeistoczenie
Kobiece ego
O Paniach bez pasji
Seksowni męzczyźni
Czy kochasz kobiety? czy kochasz Boga?
Czy umiesz rozmawiać z ludźmi?

Zdrowie

IBS
Płukanie nosa
Candidia
Jesienno - zimowa depresja

Książki

Książki

Dział romansu

W niewoli uczuć
Valid XHTML & CSS