|

Zwrot „zaakceptuj siebie” robi furorę, szczególnie w światku pseudo psychologicznym, i ploteczkach kobiecych przy serniczku i kawce. Jednak powtarzanie bez zrozumienia tej bardzo mądrej wskazówki robi z Ciebie w moich zielonych, emanujących (moim zdaniem) mądrością, przepastnych głębiach oczu, osła.
Zaakceptuj siebie – co to tak naprawdę oznacza? Czy jeśli ktoś ma 20kg nadwagi przez co jego zdrowie stoi pod poważnym znakiem zapytania, czy ma pokochać siebie takim jakim jest? Ale wtedy nie będzie chciał się zmienić, i prędzej czy później trafi do szpitala albo zwyczajnie umrze z komplikacji zdrowotnych związanych z nadwagą, więc? Zaakceptowanie siebie nie zastąpi po zawale stentów które przesuwa się przez tętnicę przedramienia do zatoru w tętnicach serca, a potem uciska kończynę górną bardzo mocno zaciśniętym opatrunkiem uciskowym na kilka godzin, tak że cała dłoń sinieje i czernieje, a akceptujący siebie smakosz fast fooda widzi jak jego dłoń powiększa się w obrzęku dwukrotnie, jeśli w ogóle cokolwiek widzi przez mgłę omdlenia, własne jęki i szlochy z bólu.
A co z palaczem, który całe życie bezskutecznie walczy z nałogiem, i w końcu w tym śmiałym stwierdzeniu „zaakceptuj siebie” znajduje rozkoszdającą odpowiedź na jego najgłębsze duchowe rozterki, co sprawia że wreszcie może zaciągnąć się głębokim, aromatycznym dymkiem bez wyrzutów sumienia? Czy akceptacja siebie z nałogiem sprawi że gdy wytną mu krtań i wstawią rurkę przez którą będzie musiał nauczyć się na na nowo mówić przeponą, będzie zadowolony w szpitalu? Co z alkoholikami tłukącymi żonę i dzieci po pijanemu, narkomanami okradającymi rodzinę i prostytuującymi się na dworcu żeby mieć na działkę, miłośnikami szybkiego jedzenia na mieście którym od nadwagi i osłabienia zdrowia pękają żylaki nóg, i w wyniku śmieciowego jedzenia i obżarstwa jelito grube ulega zrakowaceniu, wynikiem czego naszego przykładowego wielbiciela jedzenia żeby uratować, trzeba operacyjnie wyłonić z jego jamy brzusznej sztuczny odbyt znajdujący się na skórze brzucha, gdzie leży też przyczepiony pojemnik na ekskrementy. Sex analny zyska wtedy całkiem nowy, absolutnie perwersyjny wymiar...
Akceptacja siebie nie odetka zapchanych cholesterolem tętnic, nie zmniejszy stanu zapalnego w płucach od palenia, nie naprawi marskości wątroby od picia wódeczki z kolegami czy z psem albo do lustra, nie sprawi że bolesne, częste dializy gdzie jesteś uzależniony od wielkiej maszyny 4 – 8h w czasie zabiegu znikną. Można powiedzieć że polepszy nastrój – ale tylko powiedzieć. Jesteśmy zawsze rozerwani w sobie na kilka Ja, jedno krytykuje, inne pochwala, trzecie paple bez sensu cały czas, i tego konfliktu który w sobie nosimy – jedną formułką nie da się uleczyć. Gdyby to było takie proste, kiepko by było ze mną jako nauczycielem życia. Dzięki Bogu że istnieje głupota i zło, mam dzięki temu na chleb i marchewki (jestem aktualnie na diecie marchewkowej).
Zwrot ten jest dobry jedynie gdy fałszywie kogoś pocieszamy – zaakceptuj siebie. Żresz bez umiaru, zaakceptuj siebie, lubisz coś ukraść, zaakceptuj siebie, lubisz się schlać jak świnia, zaakceptuj siebie. Sami nie wiemy jak to uczynić, ale dajemy takie dobre rady, nie jedyne zresztą. Kulawi dają rady jak iść, ślepi jak patrzeć a głusi jak słyszeć. O co więc chodzi w tym stwierdzeniu?
Zaakceptuj siebie. Najpierw musimy ustalić kogo masz zaakceptować, co to znaczy siebie? Siebie czyli ciało, mięso? Twoje ciało da się zjeść, dokładnie tak jak mięso zwierzaczków. Są tacy w dżungli (a i na pewno paru takich w Polsce by się znalazło) co zjedli by Cię ze smakiem do ostatniej kosteczki. Siebie, ciało, czyli co dokładnie - rękę, nogę, korpus, trzewia, genitalia? A może głowę? Po amputacji kończyn przestajesz być sobą? Bez ręki zmieniasz się? Bez nogi? Nie próbuj! Uwierz mi na słowo. Nie zmieniasz się po amputacji, a wiec nie jesteś kończynami. Na razie medycyna jest za słabo rozwinięta by przenieść mózg do innego ciała, ale jest to jak najbardziej teoretycznie możliwe, więc gdy założymy że przeniosą Twój mózg do innego ciała, to czy Ty byłeś tym ciałem? Nie, tamto ciało będzie sobie leżało pod urządzeniami podtrzymującymi życie, albo wyrzucą je do spalarni, martwe mięso. Więc kim jesteś, mózgiem? Skoro jesteś mózgiem, to czemu żyje człowiek z połową mózgu? Jest taki facet, nazywany jest w publikacjach medycznych Rogerem, ma delikatnie uszkodzoną pamięć po infekcji opryszczki za to pamięc krótkotrwała jest znakomita, jest całkowicie sprawny, normalny, znacznie bardziej zadowolony z życia niż przed zachorowaniem, maszyneria działa jak trzeba. Jak wspomniałem albo i nie, IQ ma wyższe niż przeciętne. Ale to nic, są przypadki że ludzie w głowie mają małą wartswę komórek mózgowych i wodę, i funkcjonują, często intelektualnie znacznie powyżej przeciętnej (link do tych przypadków zamieszczę w komentarzu). Strasznie mnie korci żeby napisać o ludziach z wodą zamiast mózgu w czaszcze ze pewnie głosowali na PO, ale przecież są to ludzie inteligentni co wykazały testy, więc taki argument nie ma racji bytu. No dobrze, a jeśli wierzysz ze jesteś mózgiem, to czemu obrażasz się jak ktoś skrytykuje Cię że masz cellulitis na tyłku? Albo Twoje ubranie? Skoro ciało to nie Ty, skąd uraza, nienawiść? Ubraniem też nie jesteś, więc?
A może jesteś pamięcią, rzewnymi wspomnieniami uczuć przeszłości? Na pewno znasz taki stan gdy budzisz się rano, zaspany, i nie pamiętasz nic oprócz tego że jest Ci teraz dobrze i sennie. Czy to byłeś Ty czy nie Ty? Ty, jak najbardziej - a więc pamięć to nie Ty. Więc kim, do cholery, jesteś? Nie wiesz tego, a im bardziej będziesz się zastanawiać, tym bardziej poczujesz pustkę. Nic nie wiesz, kompletnie nic, wszytkie definicje, teorie, wszystko to jest nic niewarte gdy trzeźwym, świadomym spojrzeniem ogarniesz swoje życie. Możesz mnie teraz zarzucić automatycznym mówieniem formułek, ale to będzie tylko odtworzenie nagranej taśmy, nie będzie w tym Ciebie.
Troszeczkę mnie poniosło, jak zwykle gdy piszę o teorii Ja, i idę poza wcześniej sobie wyznaczony kurs danego artykułu. Wróćmy więc do akceptacji siebie, i weźmy dla przykładu mnie, Państwa ulubionego kronikarza wieczności którą mam tu przed Państwem zaszczyt prezentować. Mam wystający, modny brzuszek – a chciałbym mieć filmowy, gwiazdroski kaloryfer z mięśni. Pierwsze co mi przychodzi na myśl to reakcja emocjonalna, nie lubię tego brzucha, nienawidzę padalca. Ale czemu go nie lubię, co on mi zrobił? Co on jest winny? Dlaczego mam nie lubić mojego brzucha? Dzięki niemu żyję, brzuszek trawi jedzonko i daje mi siłę bym zaspokajał Państwa wysokich lotów gusta literackie co niniejszym ze skromną radością czynię, Ja, Markiem w tym życiu nazwany, uniżony sługa Boga i czytelników na tym łez padole. No dobrze, dobrze, raz trawi raz nie, ale przynajmniej mam dzięki temu czas w toalecie poczytać, przemyśleć swoje życie, tam nikt mi nie przeszkadza, nie niepokoi. Czuję w tym palec Boży, Boskie per rectum prowadzące mnie precz sprzed grzesznego oblicza namiętności której moja słaba dusza jest złakniona, na wyboistą, ostrymi kamieniami najeżoną ścieżkę cnoty na którą swymi słowami wciągam mych wrzeszczących i wściekle protestujących czytelników, dymiących pod czujnym Światłości wszechwidzącym zielonym okiem, i czosnkiem.
Prawidłowa reakcja, to – kocham siebie z tym brzuszkiem, akceptuję to że urósł bo lubię sobie podjeść i byłem przekarmiany jak świnia w młodosci przez dziadków, którzy w pucołowatym grubasku widzieli zdrowego i ukochanego wnusia. Akceptuję to że brzuch ten powstał z mojej woli, z mojej decyzji, akceptuję że podjąłem takie decyzje i kocham siebie z tym brzuszkiem, jednak akceptuję też fakt że fajniej i seksowniej jest mieć kaloryfer na brzuszku, i chętnie nad tym popracuję dietą i ćwiczeniami. Jak więc widać, zdrowe i sensowne podejście to akceptacja tego że kiedyś podjąłem złe decyzje i mimo tego zaakceptowanie tego, wybaczenie sobie i szacunek do siebie, oraz zmiana tego co chcemy zmienić. Zmiana której podstawa jest miłość do siebie, a nie nienawiść. Gdy zmienimy brzuch kierując się nienawiścią, brzuch się zmieni ale nienawiść zostanie w nas. Co Ci po ładnym brzuchu, skoro zamiast cieszyć się życiem jesteś znerwicowany, rozbity, wściekły? Czy to nie za wysoka cena za płaski brzuch?
Gdy ktoś boi się ludzi, jedną z reakcji podświadomości jest tycie, by stać się odrażającym i tym sposobem odpychać od siebie adoratorów. Podświadomość boi się związków bo była odrzucona i bardzo cierpiała, świadomość jednak chce związku. Efektem takiego konfliktu jest zawsze wygrana podświadomości – chcieć sobie można, jednak nic z tego nie wynika. Jak więc można nienawidzieć tłuszcz na brzuchu? Przecież to jest nasza ochrona przed cierpieniem, ulokował się tam by nas ochraniać, jest za nami, nie przeciwko nam. Trzeba więc spojrzeć prawdzie w oczy i zaakceptować tłuszcz na brzuchu, zadku, udach, zrozumieć jego prawdziwą przyczynę. I na tej podstawie dopiero dokonywać zmiany która jest konieczna dla zdrowia, ładnego wyglądu, lepszego samopoczucia.
|
W Polsce nie ma autostrad?A4,A2,A1
spekulacje zero dowodow kazdy moze ...
to wszystko Brutalu aka Idioto?
Dobrze, że ty masz zajebiste argument...
akurat to ze slupki PO ida w gore to ...
PiS jest tylko mkedialnie sklucony z ...
wiec postepujesz wbrew temu co sam na...
tak jak myslalem zero argumentow Brut...
Gdyby to miała być piękna kobieta to ...
Nieźle się pastwicie nad tym Sławkiem...
Tak, wystąpienią Niesiołowskiego czy ...
Ta babka Krzywonos mówiła w wywiadzie...
Kaczor dzieli ludzi, ale np Palikot j...
SZUKAM MĘZATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
SZUKAM MĘŻATKI KARMIĄCEJ PIERSIĄ
Mistrzu , dobrze piszesz.
Ja się podpisuję, Mistrz.
czemu sie nikt pod tym tekstem nie po...
Np. stąd: link:http://www.youtube.co...
DaNkE sHe LoL hIhIhI PoZdRóWeCzKa
Proszę
To znaczy się komplementujesz mnie cz...
A strzeliłęm se dziś arta jednego Edy...
Ja się nad tym zastanawiam cały czas,...
Ano mam, jestem aktualnie w ciagu sło...
Oczywiście ze posiłkuję się informacj...
Skąd pewność że pani Krzywonos kłamie...
posiłkujesz się tym co już zostało wy...
fajny tekst pozdro
Dziękuję Marek,notka wspaniała i wiel...
Artykułu nie da się ocenić, bo jest p...
W dalszym ciągu masz nadwagę
Życie to cel sam w sobie. Nie ma osta...
Brutal a co sądzisz o Bronisławie Ger...
Maruś kiedy nowy artykuł
Niestety, wyglądu nie bedziesz mieć z...
Bazylu? znowu ? jezu czlowieku Daniel...
wole podziw z powodu wygladu niz boga...
Sory ziom ale Mikkego to ja widzialem...