Szukaj

Psyche

Śmierć to czy życie...
Poza słowami...
Uduchowiony vs Materialista
Dentonirwana
Nie masz racji
Rozstaje dróg
Lęk wszystkich lęków. Starość
Mięsna rzeczywistość
Plusy ujemne
"Obrzydliwa medytacja"
Mamuśka vs Budda
Artykuł dla poważnych
Wyzwolenie
Rozkosz
Ekspresja
Uroczy psychopaci
Psychologia hau hau
Pytanie czytelniczki
Rozkosz i ból
Czemu ludzie zapominają?
Czy mówisz szybko?
Delikatność
Nadczłowiek
Oblicza śmierci
Sztuka ekspresji
Inteligentne zło
Magia dzieciństwa
Chrystus w ciele
Materialista vs brudas
Powiedz Bogu NIE
Jesteś nieszczęśliwy
Życie manifestuje Twoje myśli
Znaki życia
Poprzez słowa
Kameleon
Świat i Ty
Mściciel
Nic się nie zmienia
Presje
Szacunek do siebie
Reinkarnacja
Jezus i Budda
Najpierw JA
Pod oceanem
Życie - co to jest?
Twój strażnik
Kontrolowane otwarcie serca
Pieprzyć Afrykę
Konflikt
Asceta - rzekomy sługa Boży
Rzekoma wola Boża
Okiełznać ego
System
Duchowe drapieżniki
Odczuwanie a rzeczywistość
Życiowe ofiary
Luki w obronie JA
Kręgi piekielne
Nagi instynkt
s.i.u.r
Zło
Pokazać się
Szkoła
Pragnienie śmierci
Praca z ciałem
Modlitwa Nowej Ery
Bomba zegarowa
Główna wygrana
Modlitwa, Bóg, pieprzenie
Życie to fala
Szczęście
Autobiografia
Siła
Nieśmiałość
Na dnie
Wyrzućcie Boga na bruk
Prawda was wyzwoli
Walka emocjonalna
Dwa światy
hokus pokus
Stapianie się
Święta trójca
Sim Lock
Mam prawo
Duchowość w rytmie rap
Zło jest złe?
Kosmos
Presje i sposoby na nie
Ekspresja naturalna Sukces
Krzyk
Życie
Mam prawo
Niezależność
Mudra - sztuka harmonii
Dobro
Pieniądze to Bóg
Ziemia jest płaska
Prawo serii
Świadomość jest wieczna
Z kim przestajesz...
Gierki
Matriks
Świat Cię oszukuje
Dewakan
Sztuki walki a rozwój duchowy
NLP
Ja, twarz
Czy masz cel?
Poza uwarunkowaniem
Kompleksy
Wyjście na prostą
Schody do nieba
Co jesteś w stanie poswięcić za szczęście?
Deprywacja sensoryczna
Ot, życie
Dobrobyt
Największy problem
Rodzice
O Ego, miłości, życiu
Ty i Miłość.
Jaźń
Szepty o wyzwoleniu
Jak poradzić sobie z lękiem?
Hipokryci
Nawrócenie
Hej, obudź się! :)
Przepaść
Czy wiesz co jest po śmierci?
Fortepian Boga
O śmierci i życiu
Troszku o Bogu
Egoizm
Zodiak i nie tylko
Złota rybka - zjedz ją
Energia
Przeistoczenie
Zaakceptuj siebie?

Społeczeństwo

Zakładamy kościół
Pudzian - walka z Silvią
Czy geje są źli?
Krokodyle łzy
A tak, o pieniąchach
Czy już podziękowałeś?
Wigilia 2008
Dziwny jest ten świat
Pożyczki
Bekanie owiec
Kilkujadek pasztetownik
Kilkujadek pasztetownik 2
Życie bez prawdy nie jest życiem
Zmiana świata
Jesienna depresja
Bogowie świata - pieniądze
Bogowie świata - władza
Dyskusje teologiczne
Eutanazja
Niepełnosprawni
Dzień wszystkich świętych
Hiroszima - piekło śmierci
Małpie życie
Kara śmierci
Mordercy
Mordercy 2
Piękno i sztuka - boks
Czego szukasz?
Ciemno, ciemniej, ludzkość
Pakerzy
Siły zła
Siły zła 2
Różnice
Bajki Andersena i Amicisa
Nasza klasa.pl
Odezwa do raperów
Rewolucja
Ciężka praca
Onanizm
Pornografia
Akceptacja inności
Najpiękniejszy prezent
Motywujące wątpliwości
Wybierz
Tybet
2012 armageddon
Manipulacje
Nowa era
Wrzask
Warszawa wieś
Eksponuj swoją siłę
Wojna
Wykształciuchy
Mistrz vs kleszcz
Przełomowe technologie
Psychologia ekonomii
Inwestycje
Przestępczość
Cela śmierci
Jesienno - zimowa depresja
Samotne mamy
Ryki
Emigranci - ludzie honoru
Starzec
Pan Mariusz Pudzianowski
Zdrowie niejedno ma imię
Bohater
Profesor Religa, Pan Samson - śmierć
Egzekucja
Behemoth
Papież Benedykt i prezerwatywa
Brzydcy ludzie
Bandytierka
Samobójstwo
Homo furia. Pani Karolina
Ludzie, cud!
Czy się doceniasz?
Czy UFO coś zmieni?
Ecoego.pl - to miejsce jest Gay - friendly
Wychowanie Cz.1
Cuckgold
Podróże ku wnętrzu
Zwróć im wolność.
Firmowe małpy
Czy kochasz prawdę? wątpię :)
Jeszcze rz o Peji
Czy ludzie Cię źle traktują?
Z życia wzięte
Tygrysek
Tomasz Adamek i Pieniądze

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 31 gości 

Statystyki

Wizyt [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
2654
2810
3670

-860
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
12324
21683
21444

+239
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
28516
106633
91598

+15035
Rok:
Poprzedni rok:
500002
0
+500002

Dziennie
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
3081
3097.6
3063.4
-16.6
+34.2
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
3168.4
3554.4
3053.3
-386
+501.1

Ogólnie
Wszystkich wejść   1 660 492 

Ostatnie komentarze

Śmiertelny komć PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 05 lutego 2010 10:08

 

 

Przedwczoraj wieczorem, w ramach walki z otyłością brzuszną i nie tylko (chociaz dziewczyny lubią fajnych chłopaków z brzuszkami, od razu widać ze to facet jest a nie jakas podróbka :) ) udałem się na spacer, trwający ok. 25 minut. Ponieważ miałem mieć następnego dnia sporo spraw do załatwienia, odśnieżyłem i oskrobałem zamarznięty samochód co zajęło mi też plus minus 20 minut.



Gdy wróciłem do domu, poczułem ucisk tam gdzie mam serduszko (chociaż znajdzie się kilka Pań twierdzących że mam tam wszystko ale nie serduszko :) ) i był to ucisk bólowy który jak zauważyłem, miewałem ostatnio dość często w trakcie wysiłku. Mam swój dzienny plan treningowy, czyli 306 pompek (robię po 51 w serii) worek bokserski i inne ciekawostki, zostało mi jeszcze do zrobienia 102 pompki żeby być wolnym tego dnia. Miałem jeszcze pranie zrobić, jednak nagle zaczęło mnie mocno boleć, ucisk się powiększył, ból zaczał mocno promieniować w lewą rękę. No dobra, myślę sobie że może jakiś nerwoból i idę do łazienki żeby poprać – zacząło mocno boleć, odpoczałem i ból się zmniejszył, ale jednak zrobiłem to. Ból po praniu zaczął być bardzo bolesny, powiększający się od wysiłku. Tu juz sie trochę przestraszyłem, kładę się. Wstałem jednak i zrobiłem test, przylałem pare razy w worek  i mało nie upadłem – taki ból przeszył zdradziecko moją pierś. Był jak blyskawica, jak piorun rozdzierający dziewiczy nieboskłon. Leżę i coraz bardziej boli. Co jest do diabła!? Nie duszę się, czuję się ogólnie bardzo ok, stan psychiczny jak zwykle rewelacja, chce się żyć. Jestem dotleniony, krótki test, wyobrażam sobie nagą kobietę – układ działa, i to jak działa.



Leżę – każdy ruch powoduje silny ból promieniujący do ręki, trochę w doł, i uderzający lekko w poczucie mdłości. Próbuję wstać z łóżka – nie mogę. Ale jaja, objawy zawału. Ale nie ma duszności, lęku, pocenia się, arytmii i kilku innych. W końcu leżę bez ruchu cały czas, ból na stałym, silnym poziomie, nie rośnie. Zebrałem się w sobie i jednym zrywem wyskoczyłem z łóżka, i aż krzyknąłem gdy kłujący ból przebiegł przez moją pompkę tłocząco – ssącą, podszedłem na spokojnie do drzwi, otworzyłem zamek żeby w razie jak nie będę mógł wstać i zadzwonię na pogotowie żeby weszli do mnie bez scen z wyważaniem drzwi, wziąłem z biurka długopis i blok, i do łóżka bo już mnie wykrzywiało z bólu. Poleżałem aż ból minie i wróci do normalnego stanu.



Zacząłem spisywać moją ostatnią wolę. Nie, nie dramatyzuję. Ból taki że nie można się ruszać, promieniujący w klatce piersiowej, refluksu nie mam, może być nerwoból albo zapalenie któregoś z nerwów w żebrach i szereg innych rzeczy – ale kłucie narastające przy ogólnym wysiłku? U mnie w rodzinie ze strony taty nie było ani jednego przypadku zawału, genetyczne obciążenia to tendencja do cukrzycy, i bilirubinoza, oraz ibs który miały dwie moje babcie i mama, ale krążenie zawsze było super ze strony ojca, ze strony mamy babcia świętej pamięci miała niestety zawał i udar, ale ona jadła głównie tłuste rzeczy i miała prawie 70 lat. Może odziedziczyłem coś gdzieś? Może któraś z babć czy prababć uległa przy swoim aktywnym współudziale listonoszowi z chorobami serca? Wszystkie dzieci sa nasze, jak mawia mądre przysłowie. Zawsze czułem że mam w sobie geny Napoleona.. :)




Spisałem kilka prostych zaleceń dla rodziców, listę najbliższych przyjaciół do których mają zadzwonić i powiadomić o mojej śmierci, zadbałem by to co pisałem nie poszło na marne, a zostało wydane. Cóż więcej zrobić? Dzwonić do znajomych nie będę, po co mi te piski i szlochy w słuchawkę. Odłożyłem blok na stolik obok łóżka, i zacząłem ćwiczyć wejście w stan bardo, to najważniejsza sprawa, umrzeć świadomym, przejść w bardo w stanie swiadomości, jako jaźń a nie ego które umrze wraz z ciałem. Byłem niezwykle podekscytowany, podniecony, byłem gotowy na kolejną podróż, na otwarcie się wrót do ostatecznej tajemnicy. Ale leżę, i zamiast spokojnie umierać prześladuje mnie natarczywa myśl, ze gdy dostanę ataku to popuszczę w spodnie. Jedna opcja to ta że stracę przytomność i nie dam rady zadzwonić po pogotowie, i znajdzie mnie mama rano już zimnego, obsrane ciało które zacznie się już rozkładać, z szacunku dla matki nie chciałem tego. Druga opcja to ta że przyjadą ciężko pracujący ludzie z karetki, i będą mi musieli tyłek myć, i tak mają bardzo ciężką pracę, nie chcę im dokuczyć w ten sposób. Jakoś doczłapałem do toalety, i zrobiłem co trzeba. Ładnie się ubrałem, i padłem na fotel, włączyłem komputer i usunąłem wszystkie linki do różnych stron porno, i historię strony z ciasteczkami, nie daj Boże by rodzice porządkując mój komputer po mim zgonie widzieli rzeczy jakie lubiłem oglądać.. rozmawiałem też na gg z Olkiem, Imperatorem, Arturem, Beatą i Anią, spytałem jakie chcą ode mnie prezenty póki jeszcze pompka działa. Nic nie chcieli :)



Nie chodzi wcale o to że chcę by moje ciało było ładne, ciało nie jest mną, moja prawdziwa Istota to ani ciało, ani umysł, ani ego – to coś zupełnie innego, coś co uda się w dalszą wędrówkę gdy ciało umrze i się rozłoży. Chcę by Ci co mnie znajdą nie widzieli zwłok w porwanym, spoconym od ćwiczeń podkoszulku. Niech znajdą ładnie ubranego trupa, ktory nie zesra się w gacie w trakcie zawału. Jak dopadnie mnie zawał to i tak będę wykrzywiony z bólu i wykręcony od niego, więc przytojniaczkiem nie będę. Jak żyć, to godnie, nie skurwić się, jak umierać to z jakąś klasą. Gdy dostałem się do łóżka (przeszywający ból, aż krzyknąłem - mimowolnie) medytowałem i... zasnąłem. Obudziłem się nadal z bólem serca, ale już mogłem się bez syczenia z bólu przejść do toalety. Pojechałem do lekarza, dobrze trafiłem i po paru godzinach mi zrobili ekg (w normie) ciśnienie 130, osłuchiwanie dokładne nic nie wykazało. Dostałem ibuprom, ale nic nie pomógł. Co ciekawe, w dniu w którym to się zaczeło zapisałem sen (zapisuję od wielu lat codziennie wszystkie swoje sny, i emocje w ciągu dnia przeżyte) w którym moja bardzo kochana ciocia już nieżyjąca niestety, rozmawiała ze mną o spotkaniu. Jedyne co mnie boli to to, że jak już mam umrzeć niech wyjmą ze mnie flaki i je dadzą potrzebującym, po co ma iść do piachu i się marnować. Zgodę na wyjęcie wszystkiego co się da napisałem, ładnie podpisałem, położyłem elegancko na biurku.



Podobnie miałem pótora roku temu,m gdy miaem sen o niechybnej smierci, i tylko cud uratował mnie od totalnego rozbicia się w samochodzie. Do dziś mi włosy dęba stają jak widze tą scenę gdy wyjeżdzam z pobocza, i o parę cm mija mnie rozpędzona ciężarówka (albo duży dostawczak) z naprzeciwka która akurat kogoś wyprzedzała. Nawet flaki by po mnie nie zostały po takim zderzeniu. Jeżdzę zawsze bardzo ostrożnie, tej ciężarówki nie widziałem, noga „sama” wcisnęła hamulec a dopiero potem zobaczyłem mrożącą krew w żyłach scenę. Czy była to reakcja podświadoma, czy lekcja dla mnie? Nie wiem. Raczej lekcja. Im więcej medytuję tym mniej rzeczy wiem i juz nic w sumie nie rozumiem. Te wszystkie rzeczy które wiedziałem nie były moje, to byly czyjeś teorie, wierzenia, poglądy. Niebo i piekło, reinkarnacja, dusze, to są tylko czyjeś doświadczenia, nie moje. A gdzie w tym ja? Czy to ważne że nie rozumiem tego wszystkiego? Ważne że życie mnie zachwyca, nurtuje, cieszy. Smutni są Ci którzy wszystko wiedzą, bo tak naprawdę nic nie wiedzą a ulegają jedynie sztuczkom umysłu. Patrzę na liść, i jak to możliwe ze on istnieje? Jak powstał, jakim cudem? Wszystko jest tajemnicą.




Na razie leżę, chociaż wczoraj nie wytrzymałem i wyszedłem z domu, zrobiłem też 50 pompek, był ból wysiłkowy, a teraz od rana znowu gniecie mnie i podchodzi ból pod gardło. Muszę czekać, telefon mam pod ręką, w razie czego dzwonię na pogotowie. Wykluczenie zawału to próba wysiłkowa, echo serca, kontrast, analiza krwi, ale kto mi zrobi takie badania? Myślę że to jakiś nerwoból. Ale nie wiem, po prostu nie wiem. Takie rzeczy zdarzają się czasami gdy pracuje się nad swoimi wzorcami, ale czy to ważne tak naprawdę? Jesli umrę to w porządku, jeśli będę żył to jeszcze sporo jest do napisania, wiele do zrobienia i wiele dziewczyn też jest wiele... :)

Gdybym jednak kojfnął, albo znalazł się w szpitalu, dostaniecie informację od kolegi który ma tu dostęp. Nie sądzę by miało to miejsce, ale na pewno będziecie wiedzieli. Umrę z jajami, by to co pisałem nie poszło na marne. Moja ewentualna śmierć dopisze ostatniego komcia w mojej życiowej wędrówce. I tyle.


 Na zdjęciu moje aktualne ciałko. Wpisywać się co kto z niego chce. Komu, komu, bo ide do DOMU :)

Komentarze (89)
  • brutal.blog.onet.pl
    Mogłeś Sławkowi ten aparat zapisać w testamencie :lol:
  • Mistrz
    A nie pomyślałem nawet o tym ogrze :)
  • Małgosia
    Marku podnieś słuchawkę telefoniczną i wykręć numer pogotowia
    ratunkowego...zgłoś ostry ból w klatce piersiowej..to jedyne wyjście z tej
    sytuacji...w moich odczuciach jesteś po lub w trakcie ostrej niewydolności
    wieńcowej...dłużna jestem Tobie modlitwę
  • Mistrz  - Moje EKG
    Zobaczcie jak bije moje serduszko, w rytmie cza cza :)

    http://i50.tinypic.com/iz8end.jpg

    http://i48.tinypic.com/ru90dd.jpg

    http://i49.tinypic.com/2j26f49.jpg

    http://i45.tinypic.com/10mre36.jpg

    http://i45.tinypic.com/kbyr07.jpg

    http://i45.tinypic.com/wkk7k6.jpg
  • MIKRO
    dzwoń do pogotowia człowieku!!!
  • andy  - czasowniki niemieckie
    ostatnio zachciało mi się ponownie uczyć niemieckich czasowników. Nie, żebym
    lubił Niemiecki język, bo jakoś.. nie bardzo. Chrzęści coś mocno w pamięci
    emocjonalnej.

    ale taki mi utkwił czasownik:

    aussteigen - wysiadać

    jak już koniec Marku, to miłej podróży.
    Warto wiedzieć, że swoje walizki powieziesz dalej, jeśli je weźmiesz ze sobą, a
    nie zapiszesz, że mają pójść do innych ludzi. Tak to jeszcze można czekać w
    zaświatach na cząstki siebie. Ale to też pewnie jakieś doświadczenie. Jeśli Bóg
    nie zabrania tego [a kościół zachwala], to czemu nie. Na degradację Duszy to
    raczej nie wygląda. Po prostu będziesz miał inne doświadczenia niż dotychczas.

    A tak w ogóle, to będziemy mieć piękną wiosnę :)
  • Mistrz
    A mnie od niemieckiego odpycha, mocno, chociaz to piękny język...
  • Andy
    Mnie też odpycha.
    Poza tym, gdzie ty widzisz piękny język w tym niemieckim?? :roll:
  • Mistrz
    Uwielbiam słuchać niemieckiego, ale bez zrozumienia :) jest silny, zdecydowany,
    stanowczy. Włoski też jest piękny.
  • potach12
    Mój szef jest Włochem i jakoś na myśl o nauce tego języka włoskiego mam odruch
    wymiotny, chociaż gdyby mnie uczyła jego córka to by inaczej sprawa wyglądała
    :D:D Jednak pozostanę przy Angielskim :)
  • Mistrz
    Ja bardzo w sumie lubie słuchac języki, jestem wrażliwy na ładny głos, to takie
    moje hobby, słuchanie głosów :) czyli jak rozumiem, ładna dziewczyna? :)
  • potach12
    Ładna ale wyprowadziła się do Nowego Jorku, każdy w pracy marzył ją wziąć od
    tyłu ;). Fajny typ kobiety, tylko Ja mam jeszcze zbyt niską samoocenę by z
    takimi kobietami rozmawiać na głębsze tematy :confused:
  • Mistrz
    To mieć taką za ładną to niedobrze, ciągle stres czy ją ktoś wydupczył czy nie.
    Brzydkiej tez szkoda brać, bo przyjemności ze zblizenia nie ma, a i tak ktoś
    może się połakomić, chociaż wtedy nie żal w sumie :)

    Piszesz afki? zapisałeś sie na boks? czy nadal w sferze marzeń wszystko jest? :)
  • potach12
    Afirmuje od 2 tygodni, 10 min dziennie, staram się nie uciekać myślami tylko
    skupić się na Afirmacji. A boks? Problem w tym że większość klubów jest czynna
    pod wieczór (sprawdzałem w internecie), a jak Ci wiadomo restauracje otwarte są
    do późnego wieczora. Ale robie w domu jak na razie pompki, chodzę na
    basen,planuje pobiegać w tą niedziele :). Mam jeszcze nasrane w głowie jeśli
    chodzi o przeszłe zdarzenia.

    Nie wiem dlaczego ale mam słabość do niskich brunetek oczywiście z pięknymi
    oczkami :D Raz widziałem taki "ideał" w autobusie, ale siedziała z
    murzynem więc spasowałem :( może następnym razem :D
  • Mistrz
    Dobrze, ok, zwiekszaj czas pisania. Pompki i koniecznie skakanka, kup worek i
    lej w niego jak klub odpada. Musisz wycwiczyć pierdolnięcie mocne, to musi być
    nieświadoma reakcja. Po prostu walisz jak w worek.

    No nie, jak siedziała z murzynem to odpada :) rozciągnięta pewnie na maxa :))))
  • potach12
    Może to był jej brat :D HaHa Nigdy nic nie wiadomo :D
  • Mistrz
    Brat murzyn, laska biała, pewnie jeszcze ma siostre chinke zydowskiego
    pochodzenia i tate z mongolii, super rodzinka, dziękuj Bogu że uderzyłeś w
    konkury do panny :)
  • potach12
    Po prostu wyobraźnia mnie poniosła :D
  • Iza
    Czemu masz wyłączoną komórkę???!!!????
  • Mistrz
    Bo wszyscy do mnie dzwonią czemu nie dzwonię po pogotowie :)
  • Imperator
    A mi się wydaje, że Marek jeszcze nie skończył swojej roli na tym świecie, w tym
    ciele. :)

    Udałbyś się do lekarza, człowieku! Nam tu mówisz, że umierasz, testament
    spisujesz, a lekarza nie chcesz zawiadomić?
    A może nie chce Ci się już żyć? Gdzie Twój instynkt samozachowawczy?
  • Monika
    a mi się wydaje że Mistrzunio mdleje na samą myśl o igle w żyle i dlatego nie
    wzywa pogotowia :P
  • aga
    tajemnica poliszynela:marek schizuje przy mierzeniu ciśnienia i pobieraniu krwi
    :P nic ci nie będzie przystojniaczku nie dramatyzuj :P
  • Mistrz
    Jaka tąm tajemnica, pisałem o tym w dziale "lęki mistrza" :)
  • Mistrz
    No i dobrze Ci się wydaje :)
  • Mistrz
    Nie będę panikował ziom, a jak to zwykły nerwoból? jak osłabnę mocno i będę miał
    objawy niedokrwienia to zadzwonię, spokojna głowa :)
  • Hunter
    Pisz co z twoim stanem, tak się składa że jestem młodszy a też umieram na serce.
    Umrę na zawał. Więc to jest dość interesujące dla mnie poczytać kolegę po fachu.
  • Mistrz
    Stan dobry, bylem dziś w bibliotecę popatrzec na moją muzę :)
  • Mistrz
    Hunter, jak to umierasz na serce? no nie psuj atmosfery, jestem gwiazdą
    wieczoru, wszyscy się o mnie fajnie martwią a Ty co mi robisz? :) a poważnie, co
    Ci jest chłopaku? pisz, może coś pomożemy.
  • Elijah
    Pogadaj z Andrzejem (namiar na niego dalem Ci niedawno) - powie Ci co to jest!
    Pozdrawiam z kawiarenki internetowej, trzymaj sie dzielnie i jeszcze nie umieraj
    ;)
  • Mistrz
    Trzymam się dzielnie, i oglądam film erotyczny na polsacie :)
  • Karina
    Nie myślałeś żeby zrobić bardziej szczegółowe badania...ja sobie nie wyobrażam
    że miałabym już nie czytać Twoich artykułów-dopiero zaczęlam z nimi moją
    przygode:).. a tak na marginesie podobno każdy ma taką energie, moc w sobie że
    może przezwyciężyc każdą chorobę
    p.s. ... fajniutkie zdjątko
    p.s. kiedys napisales ze nie ze wszystkim zgadzasz sie z Osho i ze jest trochę
    odlecialy i ze brakuje mu realności... masz na mysli cos konkretnego czy w
    ogóle?..mnie się wydaje ze 98% tego co głosił można odnieść do naszych realiów..
    i ostatni P.S:)...czy czytaleś jakąkolwiek ksiazke typu Moc przyciągania,
    Sekret, Mozesz jesli myslisz ze mozesz, itp?...
  • Mistrz
    Myślałem, ale jak mają mnie nakłuwać to.. to wyzdrowieć wolę już :)

    Moc każdy taką ma, ale pytanie brzmi inaczej - czy wyzdrowienie jest aż tak
    ważne? z punktu widzenia ducha który istnieje wiecznie bez czasu, nie ma to
    żadnego znaczenia, liczy się tylko lekcja. Ok, a dla Ciebie ma znaczenie? jakie?
    czemu cierpisz ze ktoś umiera? analizuj to, obserwuj, dojdziesz do szokujących
    wniosków, jeśli tylko będziesz wobec siebie uczciwa - czujesz się bezradna w
    obliczu śmierci, i ta bezradność jest szokiem dla ego. Ego wszystko sobie
    tłumaczy, wierzy że istnieje, tworzy społeczność, religie, władzę, rytuały, a
    jest tylko iluzją, i śmierć to dobitnie pokazuje.

    Twoje przybicie gdy ktoś umiera, to ból ego. Ty nie umierasz, Ty prawdziwa
    podróżujesz bez czasu, w wieczności, umiera i znika Twoje ego. Uwierzyłaś że
    jesteś ciałem, a nie jesteś nim, stąd cierpienie. Ciało to aktualny, kochany
    pojazd, ale będzie zezłomowany.

    Spójrz na wierzących w jakąś religię - jak szlochają gdy ktoś umiera, czemu się
    nie cieszą? Przecież idzie do nieba/reinkarnuje, to czym sie martwić? idzie
    odpocząć po życiu. Co w tym strasznego?

    Płaczą nad sobą, nie nad trupem. Nad swoim przemijaniem, nad swoją kruchością.
    Gdy ktoś umiera, widać jakie kruche są wszystkie rzeczy w które wierzymy, do
    których dążymy. Wszystkie są bez sensu, wszystko to tylko zabawki za które się
    zabijamy.

    A więc można się wyleczyć, ale jeszcze jest karma. Ktoś kto krzywdził, innych
    albo siebie (to bez różnicy) idzie złą drogą i choroba mu pokazuje że idzie złą
    drogą. Wyleczenie więc zrobi mu krzywdę, i to była moja pierwsza lekcja przy
    modlitwie o uzdrowienie którą wykonywałem. Prawa opisane w sekrecie działają,
    mam dzięki nim swoje mieszkanie kupione za własne pieniądze. W Polsce działają
    znacznie słabiej niż na zachodzie, i istnieje silna bariera do której można się
    dostać z dostatkiem, a jest to bariera zamożności ogólnej rodziców i autorytetów
    z dzieciństwa. Przeskoczenie nad nią wymaga niezwykłego wysiłku.

    Osho był geniuszem - ale za długo mieszkał zamknięty w ashramie. Nie jest
    realny, gdyz wychowanie dzieci w komunie nie jest realne. Jest dobre, ale
    nierealne. To tak jakbym powiedział "kochajcie się" mam racje? jasne że
    mam. Tylko co z tego, skoro ludzie którzy mi uwierzą chwyca miecz by zarżnąć
    tych co nie kochają. Osho miał w sobie też wiele gniewu, prowokował niezwykle
    silnie. Pytanie tylko po co? Ci co mieli intencje do nauki, zmienili się, Ci co
    mieli zakute łby nic się nie zmienili.

    A zdjęcie? na basenie pstryknąłem jakiś czas temu :) robiłem wygibasy i śmieszne
    miny (moim zdaniem śmieszne :) ) do lustra, aż zauwazyłem że kamera na mnie
    "patrzy" :)
  • potach12
    A tak na serio, czy jakbyś umierał teraz, umarłbyś jako spełniony człowiek? Z
    Uśmiechem na twarzy? :)
  • Mistrz
    Pomijając niezdrowe podniecenie śmiercią i podróżą która mnie czeka co jest
    doznaniem którego nie jestem w stanie opisać, jest czystą rozkoszą i błogością
    niedostępną do przeżycia z racji ograniczenia biologicznego mózgu (pamiętam to z
    wcześniejszych żyć co mnie czeka) to umrę niespełniony. Nie zrozumiałem natury
    gniewu i strachu, wiele rzeczy nie zmieniłem w sobie - zwróć uwagę że nie pisze
    o tym co zdobyłem, kupiłem itd, te rzeczy się nie liczą po smierci, liczy się
    tylko zmiana w Tobie, to czego się nauczyłeś.

    A więc wiele rzeczy nie zmieniłem, ale mimo wszystko uważam że sporo jednak
    zrobiłem, jak na jedno życie. Na pewno te życie nie będzie stracone. O
    oświeceniu i braku inkarnowania się mogę zapomnieć, ale też niespecjalnie mi na
    tym zależy, to nie moja bajka na tym etapie. Ale dopóki zyję, wszystko może się
    zdarzyć. Mogę wzrosnąć, mogę też upaść i skończyć jako obsrany menel na dworcu.
    Straszne? zależy z jakiego punktu widzenia spojrzeć :)
  • Mistrz
    Co do tego uśmiechu - śmierć z powodu zawału czy udaru jest bolesna, człowiek
    się dusi a to budzi silny lęk, wymiotuje się, ma się dreszcze - trudno się
    uśmiechać w takiej chwili i myśleć pozytywnie, instynkt każe żyć. To jak z
    kobietami, widzę małolatkę w mini, i mam ochotę na małe fiku miku z nią, chociaż
    mój umysł wzdraga się przed tym, gdyż panna jest bardziej pusta niż mój portfel
    i przebywanie z nią jest dla mnie nudne. Lubię miec o czym pogadać, ale
    przeważnie inteligentne kobiety są pasztetami i mnie nie kręcą, a i tak po
    ślubie zmieniają się w otyłe mamuśki.

    Gdybym umierał z przyłożonym pistoletem do głowy, uśmiechnął bym się na myśl o
    podróży i wolności. Spełniony jestem na 33,3% :)
  • potach12
    Oczywiście z tym uśmiechem to przesadziłem. Bardzo ciekawa odpowiedź ;)
  • Mistrz
    Nie przesadziłeś, dobre pytanie :)
  • Mistrz
    Dzis trochę poskakałem bo juz nie mogłem znieść bezruchu, i gniecie mnie w
    klacie cały czas nawet jak siedzę, ale co gorsza od wczoraj widzę że jestem na
    twarzy czerwony jak burak, szkoda że nie mam sprzętu do mierzenia ciśnienia.
    Takze ogólnie się czuję psychicznie bardzo dobrze, ale słaby jestem jakiś.
    Pałera nie mam.
  • Anonimowy
    Nie spodziewałam się aż tak obszernej odpowiedzi :)... Piszesz o wychowaniu
    dzieci w komunie..więc chyba coś przeoczyłam w naukach Osho a przeczytalam już
    naprawde sporo..w kwestii wychowania dzieci nie bardzo wyobrażam sobie aby miały
    być wychowywane przez wspólnote a nie rodziców..tak jak to widziałby Osho.
    Powodem dla którego spytałam Cie o te książki typu Sekret była nie tyle
    ciekawość czy wg Ciebie prawa tam opisane działają tylko ...hmm jak to ująć..nie
    masz wrażenia że treści podawane w tych książkach troszke się kłócą z tym co
    pisze de Mello czy Osho? wg tych mistyków trzeba się skupiać na tu i teraz i
    poddać się lekko nurtowi życia, obserwować swoje myśli, dojść do stanu pustki
    aby w ogóle pozbyć się myśli...a w Sekrecie i innych pozycjach tego typu piszą
    żeby projektować i kontrolować to o czym się myśli, swoje wyobrażenia, wczuwać
    się w pozytywne emocje itd...czyli jedno drugiemu przeczy albo ja już mam za
    duży mentlik w głowie:)
  • Mistrz
    Osho pisał o tym w jednej ze swoich książek. Miał oczywiście rację, tylko co z
    tego skoro jest to nierealne.

    Wiele o tym myślałem o czym piszesz. Zauwaz że jest jakby nauka pozytywnego
    myślenia, ścieżka samooceny którą forsuję i która się w tym zawiera a którą
    wyolbrzymiłem, wyłuskałem i wyróżniłem bo tak uważam że to powinno się odbywać,
    i ścieżka ogólnie pojętej wschodniej duchowości. Myslenie pozytywne to zachód,
    mistycyzm to wschód. Ja od Osho bardziej uwielbiam Swami Ramę, poczytaj
    "życie wśród Himalajskich Mistrzów", i człowiek ten nie nauczał
    samooceny wysokiej, jednak od urodzenia pełen był poczucia godności i niezwykłej
    moralności. Ale inni tego nie mają, rodzą się jak małpy.

    Medytacja którą zalecali wschodni mistrzowie i niestety też Osho bez wysokiej
    samooceny kończy się tragicznie, praktyki oddechowe i energetyczne bez
    wybaczania jeszcze gorzej. Ktoś kto siebie nienawidzi podświadomie, ma wykonywac
    medytację śmierci? wizualizować że nie istnieje, że nie ma go? to doprowadzi go
    do szaleństwa, za to człowieka z wysoką samoocena doprowadzi do oświecenia.

    Reasumując uważam że obie ścieżki się uzupełniają - celem jest wyjście poza ego,
    i jedna ścieżka wschodnia je obserwuje i uświadamia sobie swoję odrębność od
    ciała i umysłu, a ścieżka zachodnia kocha je az ego znika. Obie ścieżki prowadzą
    do dobra, jednak dla człowieka zachodu polecam najpierw samoocenę i wybaczanie,
    a dopiero potem medytacje kosmicznej pustki. Bez wysokiej samooceny, medytacja
    na pustkę tworzy obłęd, w najlepszym wypadku zamienia człowieka w roślinę, bo
    inaczej takiego stworka nie można nazwać.

    Ja zaczynałem własnie od technik wschodu, mając zerową samoocenę. Co mi to dało?
    wychodziłem z ciała, miałem prorocze wizje, uzdrawiałem dłońmi a jednocześnie
    byłem wrakiem pełnym strachów, fobii, lęków i zahamowań. Gdy zacząłem pracować
    nad samooceną fenomeny parapsychiczne znikły, a ja poczułem że żyję, że jestem
    kimś. Została tylko moc modlitwy.

    Tak to widze moje dziecko :)
  • brutal.blog.onet.pl
    W sumie takie uzdrawianie dłońmi i prorocze wizje to zajebista sprawa :) A ile
    można na tym zarobić to już nie mówię.
  • Mistrz
    Tak naprawdę Olek to jest bardzo brzydka sprawa. Co Ci po kilku przebłyskach
    przyszłości? ciągle śniłem jakieś wydarzenia które nie były ważne, wszystkie
    smierci w rodzinie oraz rzeczy których wtedy nie rozumiałem a teraz wiem o co
    chodziło. Tak samo z uzdrawianiem, działa ale osoba uzdrowiona nie była
    szczęśliwa. Nic te moce mi nie dały, ścieżka rozwijania tych mocy czyli siddhi
    to jest ścieżka głupca.

    Celem jest nie utożsamienia się z ciałem i ego, uświadomienie sobie swojej
    prawdziwej istoty i odrzucenie tego całego programowania które przylgnęło do nas
    w trakcie wychowania. To daje szczeście i niezwykłą wolność, wszystko poza tym
    jest koszmarem i piekłem. Jeden jest w piekle poobwieszany złotem, inny gównem,
    ale to nadal jest piekło. Po co te moce? ludzie myślą że wtedy będą poważani,
    szanowani, bogaci. Mają je czasami, i nadal się źle czują ze soba, poniewaz
    przyczyną nieszczęścia jest ego a nie to że ich nie szanuje ktoś. Uznali że są
    ciałem albo umysłem, i to jest porażka. Cuda są fajne ale w cyrku, nie to się
    liczy.

    Moce duchowe są ok jeśli człowiek czuje że nie jest ego ani umysłem. Wtedy są
    dodatkiem, a nie treścią życia. W moim stanie świadomości takie moce byłyby
    silną przeszkodą, zniszczyłyby mnie, niestety.
  • brutal.blog.onet.pl
    Masz rację, ale nie dało się jakoś zatrzymać tych mocy mając wyższą samoocenę?

    Trochę mi się to wydaje dziwne, że to zniknęło wraz z podniesieniem samooceny. A
    kasa z tego może być naprawdę wielka, bo sława itd jest nic nie warta.
  • Mistrz
    Na pewno by się dało, ale na tym poziomie na którym ja jestem byłoby to
    niebezpieczne dla mnie. Co mi z kasy i poczucia że wiem więcej niż niektórzy
    ludzie skoro wpadłbym w szambo? ludzie z tymi zdolnościami wcale nie są bogaci,
    bogactwo zależy od świadomości bogactwa a nie od umiejętności, czesto geniusze
    są doceniani miliardami po śmierci a za zycia byli menelami finansowymi.

    Moce znikają z prostego powodu - one sa dlatego że się bałem wszystkiego, więc
    podświadomość dawała mi różne informacje na temat świata, pokazywała zagrożenia
    i jednocześnie zakrywała dobre strony życia. Koszmar a nie życie. Gdy zacząłem
    podwyższać samoocenę i się uziemiać, czułem się psychicznie znacznie lepiej,
    wiec po co mi ten psychiczny radar? po co mi wiedza że ktoś tam teraz kogos
    morduje, czy gwałci albo podkłada świnię? co mi to da tak naprawdę? nie chodzi o
    kasę, chodzi o mnie. Nie dość że nie da mi to nic wartościowego, to jeszcze mnie
    obciąży lękami.

    Znam człowieka który latami medytował by nauczyć sie czytania w myślach ludzi,
    medytował więcej ode mnie, i miał tą zdolność, najpierw zaszokował znajomych i
    ich stracił (bali się go) a potem go wzięli do Tworek bo nie umiał nad tym
    zapanować i miał chaos w głowie, wiec musieli go usypiać prochami.

    A czy myślisz że Ci znajomi się zmienili widząc ewidentny cud? facet im mówił co
    myśleli na bieżąco - nie zmienili się, po prostu uznali że to jakaś sztuczka a
    koleś jest oszołomem. I oto efekt ćwiczenia siddhi wiele lat, kompletna rujnacja
    życia.

    Siddhi są ok, ale gdy kochasz siebie. W innym wypadku są samobójstwem, dzięki
    Bogu że nie jest łatwo je uzyskac. Ludzie chca od razu wszystko, a tu trzeba
    latami medytować, 5, 6h dziennie.
  • Karina
    zapomniałam nicka wpisac:)
  • Karina
    czyli takie jest Twoje spojrzenie na te sprawy...
    Troche rozproszyłeś mi mentlik w głowie..ale sama musze dojść do pewnych
    wniosków i długa droga jeszcze przede mna:) a "Zycie wśród himalajskich
    Mistrzów napewno przeczytam Mistrzuniu:)
  • Mistrz
    To jest moje spojrzenie, ale moje co nie oznacza ze musi być Twoim :)
  • Ewa
    oj.. Marek...Marek:) do mnie nie zadzwoniłeś a ja potrafię ruszać serca :)... to
    co opisałeś sama przezyłam ale pewnie powody były inne.... i udałam się wtedy do
    lekarza, który potwierdził, że wszystko ok... zapytałam kiedy mam sie bać i
    wzywać pogotowie :)... potem byłam spokojna cokolwiek sie działo to nie było
    objawów na które miałam dzwonić... czyli testamentu jeszcze nie spisałam... to
    dszisiaj śpij spokojnie..paaa dobranoc:)
  • Mistrz
    Jakbym umarł dostałabyś wiadomość Ewcia, byłaś na mojej liście :) a dzwonić, po
    co? nakrzyczałabyś na mnie że mam iść na pogotowie :) niestety mam kontakt z
    lekarzami których znam prywatnie, to moi czytelnicy, i objawy niestety moga
    wskazywać na serce, ale trzeba by zrobić szczególowe badania, a na samą myśl o
    nich czuję że umieram, nie trzeba zawału :)
  • Andy
    A Ty nie przechodziłeś ostatnio jakiegoć procesu uczuciowego?
    Dusza potrafi tak boleć [w rozumieniu bólu serca], kiedyś byłem w takim stanie,
    jak miałem niespełnioną miłość, serducho bolało chyba z dwa miesiące [nie cały
    czas, ale mocno mnie to zaniepokoiło]
  • Mistrz
    Jesli jakiś przechodziłem, to nie uświadamiam go sobie. Chociaż może...
    uświadomienie sobie, ale takie naprawdę głębokie, że nie chcę mieć kobiety, że
    zamykam się na doznawanie kobiecości. Im więcej badam własne ego, tym mniej
    wierze w możliwość kooperacji z kobietą, widzę za to czystą biologię, i siły
    które działają tylko w jednym celu, żebym zapładniał. Z drugiej strony sam z
    racji charakteru swojego nie nadaję sie do związku. Krótko mówiąc mam nasrane w
    tym temacie, i niedobrze mi się robi na myśl o zaufaniu kobiecie, otworzeniu
    się. Moze serce zareagowało w ten sposób?
  • potach12
    Więc może podświadomie nie lubisz kobiet? Może najlepsze wyjście jest poszukać
    kobiety z wysoką samooceną :)
  • Mistrz
    Ja się przede wszystkim kobiet boję. To jak mam lubić kogoś kogo się boję?
    kobieta może mnie zniszczyć tak, jak żaden facet tego nie zrobi. Otwierasz się,
    ufasz i klops. Ale to nie wina kobiety a mojego wnętrza, jak można osądzac
    kobietę za swoje słabości?

    Zobacz na prawie wszystkie sławne małżeństwa, po roku, dwóch rozwód i żona
    bierze połowę majątku. To co, te facet nie wiedział że babka która nie ma nic
    żeniąc się z bogaczem leci na jego osobowość? czemu nie naciska na intercyzę? a
    potem płacz że zabrała. To pokazuje nasza słabość. Zakochanie się, to otworzenie
    twierdzy. I teraz jesteś zdany na czyjąś łaskę czy niełaskę. Jak bedzie mieć
    kobieta dobry humor bedzie ok, jak zły, bedziesz cierpieć. Fajnie? dla mnie to
    straszne być na czyjejś łasce.
  • potach12
    Oczywiście pozostaje jeszcze płatny seks i masturbacja :D
  • Mistrz
    :) ale człowiek czasem ma ochotę się przytulić, dać klapsa, wychowac sobie
    własną kobietkę. Tego renia grabowska nie da :)
  • potach12
    "Masturbacja jest jak czytanie streszczeń. Niby efekt ten sam ale tracimy
    niezapomniane wrażenia" - tyle na ten temat!
  • Mistrz
    No i podobno się od niej ślepnie :)
  • Mistrz
    A płacić za sex? można, ale w sumie co to za przyjemność jeździć na pannie i
    czuć że się do tego zmusza albo robi dla kasy? o jej wstręcie czy obrzydzeniu do
    kolejnego faceta nie wspomnę. Jak już się kochać, to żeby i kobitka miała
    przyjemność.

  • potach12
    Kolega z pracy powiedział że trzeba być bardzo sfrustrowanym i zdesperowanym by
    płacić za seks. I chyba muszę się z nim zgodzić choć sam powoli robię się
    zdesperowany He He.
  • Mistrz
    Niektórzy chca sexu, i nie odpowiada im to że żeby go mieć na stałe musza się
    zenić i płodzić dzieci których nie chcą a i tak pozniej sexu nie bedzie bo żona
    sie msci za niska pensje tak na mezu i non stop darcie mordy na przemian z
    cichymi dniami. Wtedy uczciwe jest chodzenie do prostytutki.

    Jak chcesz to idź, ale nie za często, w momencie orgazmu podswiadomosc jest
    otwarta na sugestie, a jak dziewczyna ma negatywną energię to załapiesz
    duchowego "wirusa" czyli jakiś negatywny program.
  • brutal.blog.onet.pl
    A kto mówi o zaufaniu kobiecie? Ja nikomu nie ufam w 100%, nawet sobie, więc
    kobiecie też nie, a mimo to uważam, że do związku się nadaję.

    A Ty czemu się nie nadajesz? Przecież wiesz z jakimi wzorcami trzeba pracować
    itd, a to już dużo. Chyba, że chodzi Ci o to, że siedzisz cały czas w domu, ale
    wtedy możesz sobie znaleźć laskę, która też lubi siedzieć w domu i będziecie
    cały czas uprawiać sex, z krótkimi przerwami na gotowanie, sranie i pisanie
    artykułów :lol:
  • Mistrz
    Chodzi o to, że gdy stworzysz sobie w głowie mając kobietę wizję życia z nia, a
    wizja kobiety jest inna albo jest przerwana przez przystojniaka, to strata tej
    swojej wizji cholernie boli. Przezyjesz to zrozumiesz :)
  • Beata
    Kiedy coś napiszesz?jak się czujesz?
  • Mistrz
    Wczoraj zacząłem pisać, ale jestem jak śnięta ryba, wszystko jest jak zza okna,
    wygłuszone. Pompka gniecie cały czas. Jutro rano idę do pulmonologa więc może
    dostane skierowanie do kardiologa, żeby mi przynajmniej echo i krew na markery
    zawałowe zrobili. Kontrastu nie dam sobie zrobić - po moim trupie.

    Co ciekawe po próbie wysiłkowej pompka nie boli, puls w normie, dziś z moim
    przyjacielem lekarzem na skype zrobiłem test, 50 szybkich przysiadów i tętno
    100, szybko zeszło do 65 - 70 żadnych bóli wysiłkowych, duszności, nic. Ale
    jestem zmęczony, czuje że jakby co to w ryja bym dał, ale taki senny jestem.
    Wychodzą ze mnie negatywne myśli, dawno zapiekła wściekłość, obserwuję co się
    wyrabia u Marka i coś się jednak dzieje. Wypieki na twarzy dziwne, senność.
  • potach12
    Kiedyś pisałeś że napiszesz artykuł o wyborach w życiu, czyżby wena się
    zmieniła?
  • Mistrz
    Zmienia mi się co chwila :) nie pamiętam, a co dokładnie miałem napisać? teraz o
    ecoego chciałem napisać, 1/4 juz napisałem :)
  • potach12
    Była gadka że napiszesz o nudzie (?) albo o lenistwie, potem zaproponowałeś że
    napiszesz o wyborach w życiu. (tak to pamiętam :))
  • Mistrz
    O nudzie pamiętam :) problem w tym że mam jakiś pomysł i jak nie napisze bazując
    na nim to zapominam o tym. Teraz męczę taki jeden tekst, ale nie mam na niego
    czasu, mam sporo zajęć. Niestety u mnie pisaniem sterują emocje, a nie żelazna
    logika :(
  • Marta
    czemu dowiaduję się z bloga że jesteś chory?czemu mnie nie
    poinformowałeś?chętnie przywiozę ci pomidorówkę :D jak dieta,ile schudłeś? :D
    :P
  • Mistrz
    No a co mam wysyłac smsy wszystkim znajomym "hej, chyba mam zawął
    serca"? :) dieta ok, jutro abo pojutrze zaczynam, dziś trochę zaszalałem w
    sklepie, pizza, batony, pepsi, jak mam umrzeć to sobie trochę się zabawię po
    mojemu dance in candidia :)
  • malgorzata z miotla
    to raczej nerwoból ale żeby wykluczyć "raczej koniecznie zapytaj się
    lekarza,niech Cie obejrzy,

    są takie zawały przechodzone że człowiek nawet nie wiedział go miał,
    idż koniecznie do lekarza,poza tym dopóki będziesz myślał że może to zawał to
    nerwoból w takich warunkach jak ma się uspokoić?,
    a tak dowiesz się że stresy jakieś i spokojnie poczekasz aż przejdzie,bez myśli
    już katastroficznych,
    tylko ekg zrobią,posłuchają co w klacie,nie będą nic kłuć,
    są tu znajomi bliscy Marka?no to wyciągnijcie go do tego lekarza i zaraz będzie
    lepiej
  • Mistrz
    Tak naprawdę z tych wszystkich badąń kontrast jest najlepszy, ale ja na samą
    myśl o nim mam ochote fiknąć. Nie zrobia mi tego na zywca, akurat znam dokładnie
    relacje z tego zabiegu i od strony lekarza który to robił, i od strony pacjentów
    a jeszcze przy okazji mam stresiaka przy wszystkim co się dzieje przy żyle.

    Jutro idę rano do pulmonologa, zagadam. Może to od leków na astmę, a może się
    przećwiczyłęm i nerwy miedzyżebrowe? kark też mnie boli dziwnie tak.

  • malgorzata z miotla
    tak naprawdę jak już czas na umarcie to nic już nie da się zrobić:-)czarny
    humor,
    idż idż ,
    ja też bałam się przy takich objawach, że to zawał,nie można było nawet unieść
    się z łóżka bo tak bolało,ani głębiej odetchnąć ani się pochylić i ręka też
    bolała, a niedobrze to było codziennie,i badania itd i zmęczenie i coraz to nowe
    wynalazki ciała na odreagowywanie,
    a to wszystko był cholerny stres, za dużo pracy, przyduszanie samego
    siebie,nieodpowiedni ludzie za blisko,uleganie czemuś tam wbrew sobie,
    wyeliminowane stresy,tzw wolność we wszystkim, i żadnych śladów czegokolwiek
  • Mistrz
    Czyli odleciałaś na mentalnej miotle w przestrzeń bezstresową :)
  • malgorzata z miotla
    mhm ,siedzę na wzgórzu mentalno-materialnym dla czarownic i nie dochodzą tu
    żadne impulsy z planety :D
    tak to tylko na trochę,a na codzień trochę stresu i adrenaliny jak
    najbardziej:-),szkodliwy jest ten stres długotrwały wpędzający w smutek czu
    beznadzieję
  • Mona
    Po odpisywaniu widzę że jeszcze żyjesz :lol: jak zdrówko?
  • Mistrz
    Dzięki za troskę. Dziś byłem u Pani pulmonolog na wizycie, pociąłem się z inna
    lekarką która była wulgarna i przepisałem do innej, więc trochę się bałem iść, i
    po prostu rewelacja - badania, poziom obchodzenia się z pacjentem, nie dość że
    pełny profesjonalizm to jeszcze w dodatku piękna, seksowna, elegancka kobieta,
    aż żałowałem że się skończyła wizyta, tak mi było tam dobrze :) no i chyba
    pierwszy raz w życiu żałowałem że nie było bardziej szczegółowych badań :)

    A co do serca - wczoraj miałem sesję z mierzeniem tętna i wysiłkiem, i doszlismy
    z kolegą lekarzem do wniosku że zawał jest niemożliwy bo pomijając wszelkie
    objawy kondycja mi nie zanikła a przy zawale zdychałbym po 50 szybkich
    przysiadach, a tu tętno szybko się uspokoiło i nic się nie stało. Czyli nie
    serce, ale skąd miałem to wiedzieć skoro klata mi daje objawy zawału?

    Nerwoból - skacze z kijkiem za plecami i książką na głowie jak się uczę
    angielskiego, albo coś od pompek nadwyrężyłęm, albo od worka a najbardziej
    realna przyczyna to te odśniezanie gwałtowne lewą ręka szyby - coś musiałem
    urazić. Jak sobie uświadomiłem że to nie serce od razu minęła mi niemoc i
    osłabienie - ależ jest moc sugestii. Jeszcze wiele się musze nauczyć o
    podświadomości swojej.

    Teraz pompeczki, ale dziś tylko 200 trochę worka i poskikam troszkę. Wracam do
    życia :)
  • Imperator
    200 pompek! :shock: Marek, motywujesz mnie. Na tę zimę tak sflaczałem, że
    jacieżniepier... Wiosna przyjdzie, rower, góry, no i łapy też chyba w końcu
    zacznę ćwiczyć i brzuch. W końcu sporo sił w człowieku bierze się z mięśni
    brzucha. :/
  • Mistrz
    No to musisz kolego wziąść się za siebie :) codziennie pompki, przysiady,
    skakanka, i za miesiac nie zmieścisz się w drzwiach :)
  • Imperator
    Nie zmieszczę się, bo będę gruby, czy przypakowany? :)
Napisz komentarz
Your Contact Details:
Komentarz:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img]   
:D:):(:0:shock::confused:8):lol::x:P:oops::cry:
:evil::twisted::roll::wink::!::?::idea::arrow:
 

Dla moich Czytelniczek :)

Sponsorzy ecoego.pl

Sponsorzy

Ankieta

Co w kobiecie jest najfajniejszego?
 

Ona i On

Miłość. Czyżby?
Dewiacje...
Sex, dziewictwo, religia
Moja rada dla młodych mężczyzn
Jak być bogatym
Płodność
Jak uwieść kobietę?
Czy boisz się zmiany?
Rozstanie-antidotum TOP 5
Jak zrozumieć kobietę?
O kobietach i mężczyznach
Kobieta, to brzmi dumnie
Kobiece sztuki walki
Porno roku 2008
Nowocześni męzczyźni
Czy sex jest zły?
Prawdziwa rozkosz
Singielki, bounty
Poczucie bezpieczeństwa
Zemsta mistrza
Mięsień łonowo guziczny
To wszystko nie jest takie proste
Konsekwencje zdrady
Genetyka
Jestem Twoja
Rzekome drobiazgi
Czystość przedślubna
Duchowa męskość
Kobiety jędze
Piękno to kwestia gustu
Kobiety to zło?
Sprawdź misia
Mareczek vs Przystojniacha
Cesarskie cięcie
Sex, emocje, miłość
Dla moich ukochanych czytelniczek
Czy Bóg pomści Twoją krzywdę?
Czemu faceci chodzą na dziwki?
Jak zdobyć uwielbienie kobiety?
Zdobądź kobietę
Koncentracja siły
Czemu on mi to zrobił?
Jak zadać trudne pytanie kobiecie?
4 najwięksi kochankowie świata
Młode i tępe mamusie
Tylko krowa nie zmienia zdania
Mężczyźni kochają zołzy
Do facetów, wiecznych cipci
Cierpiące matki Polki
Gra w kotka i myszkę
Rafy w związku
Czemu On nie dzwoni?
Romantyczny mężczyzna z klasą
Operacja cycków
Walentynki 2008
Związki - problemy
Tylko dla facetów
Na fali miłości
Porno wizja
Dzień kobiet
Panowie, po prostu żenada
Mistrz tańczy
Image
Czat love
Falstart
Opowieść z morałem
Program dla zakochanych
Ogień miłości
Komplement
Słownik kobieco - męski
Nowoczesny związek
Era kobiet
Niesprawiedliwość męska
Synkowie mamusi
Zdrada ojca
Ona zdradziła
Uzależnienie od wampira emocjonalnego
Strategie wampira emocjonalnego
Agresywne matule
Strategie oszustw erotycznych
Bo zupa była za słona
Przystojny facet - magia spojrzenia
Genetyczna dżungla
Dobre rady, czy aby na pewno?
Niepełnowartościowe kobiety?
Zdrada, przemoc, kłamstwa
Szczęście w związku
Sex randki
Miłość
Mezalians
Powodzenia, pozdrawiam
Penis, duży czy mały?
Praca z ciałem
Rak piersi Walentynki w dobie kryzysu
Wymagania wobec Pań
Koszy Ci u mnie dostatek
Romantyczne uniesienia
Takie tam ple ple
Dzień babci 2009
Węch w służbie miłości
Czy mężczyzna potrafi być wierny?
Technologia antykobieca
Meandry namiętności
Zbliża się wiosna
Analny dekalog
Dekalog oralnego niepokoju
Zwiazki
Imperium Clitoris
Czarna love
Arktyczne łzy seksapilu
Kobiece pragnienia
Sztuka uwodzenia
Dojrzałe kobiety
Sypiając z wrogiem
Ty, rozstanie, i Miłość.
Instrukcja obsługi kobiety
Jak wybrać żonę, i matkę swoich dzieci?
Dziewicze przeistoczenie
Kobiece ego
O Paniach bez pasji
Seksowni męzczyźni
Czy kochasz kobiety? czy kochasz Boga?
Czy umiesz rozmawiać z ludźmi?

Zdrowie

IBS
Płukanie nosa
Candidia
Jesienno - zimowa depresja

Książki

Książki

Dział romansu

W niewoli uczuć
Valid XHTML & CSS