Szukaj

Psyche

Śmierć to czy życie...
Poza słowami...
Uduchowiony vs Materialista
Dentonirwana
Nie masz racji
Rozstaje dróg
Lęk wszystkich lęków. Starość
Mięsna rzeczywistość
Plusy ujemne
"Obrzydliwa medytacja"
Mamuśka vs Budda
Artykuł dla poważnych
Wyzwolenie
Rozkosz
Ekspresja
Uroczy psychopaci
Psychologia hau hau
Pytanie czytelniczki
Rozkosz i ból
Czemu ludzie zapominają?
Czy mówisz szybko?
Delikatność
Nadczłowiek
Oblicza śmierci
Sztuka ekspresji
Inteligentne zło
Magia dzieciństwa
Chrystus w ciele
Materialista vs brudas
Powiedz Bogu NIE
Jesteś nieszczęśliwy
Życie manifestuje Twoje myśli
Znaki życia
Poprzez słowa
Kameleon
Świat i Ty
Mściciel
Nic się nie zmienia
Presje
Szacunek do siebie
Reinkarnacja
Jezus i Budda
Najpierw JA
Pod oceanem
Życie - co to jest?
Twój strażnik
Kontrolowane otwarcie serca
Pieprzyć Afrykę
Konflikt
Asceta - rzekomy sługa Boży
Rzekoma wola Boża
Okiełznać ego
System
Duchowe drapieżniki
Odczuwanie a rzeczywistość
Życiowe ofiary
Luki w obronie JA
Kręgi piekielne
Nagi instynkt
s.i.u.r
Zło
Pokazać się
Szkoła
Pragnienie śmierci
Praca z ciałem
Modlitwa Nowej Ery
Bomba zegarowa
Główna wygrana
Modlitwa, Bóg, pieprzenie
Życie to fala
Szczęście
Autobiografia
Siła
Nieśmiałość
Na dnie
Wyrzućcie Boga na bruk
Prawda was wyzwoli
Walka emocjonalna
Dwa światy
hokus pokus
Stapianie się
Święta trójca
Sim Lock
Mam prawo
Duchowość w rytmie rap
Zło jest złe?
Kosmos
Presje i sposoby na nie
Ekspresja naturalna Sukces
Krzyk
Życie
Mam prawo
Niezależność
Mudra - sztuka harmonii
Dobro
Pieniądze to Bóg
Ziemia jest płaska
Prawo serii
Świadomość jest wieczna
Z kim przestajesz...
Gierki
Matriks
Świat Cię oszukuje
Dewakan
Sztuki walki a rozwój duchowy
NLP
Ja, twarz
Czy masz cel?
Poza uwarunkowaniem
Kompleksy
Wyjście na prostą
Schody do nieba
Co jesteś w stanie poswięcić za szczęście?
Deprywacja sensoryczna
Ot, życie
Dobrobyt
Największy problem
Rodzice
O Ego, miłości, życiu
Ty i Miłość.
Jaźń
Szepty o wyzwoleniu
Jak poradzić sobie z lękiem?
Hipokryci
Nawrócenie
Hej, obudź się! :)
Przepaść
Czy wiesz co jest po śmierci?
Fortepian Boga
O śmierci i życiu
Troszku o Bogu
Egoizm
Zodiak i nie tylko
Złota rybka - zjedz ją
Energia
Przeistoczenie
Zaakceptuj siebie?

Społeczeństwo

Zakładamy kościół
Pudzian - walka z Silvią
Czy geje są źli?
Krokodyle łzy
A tak, o pieniąchach
Czy już podziękowałeś?
Wigilia 2008
Dziwny jest ten świat
Pożyczki
Bekanie owiec
Kilkujadek pasztetownik
Kilkujadek pasztetownik 2
Życie bez prawdy nie jest życiem
Zmiana świata
Jesienna depresja
Bogowie świata - pieniądze
Bogowie świata - władza
Dyskusje teologiczne
Eutanazja
Niepełnosprawni
Dzień wszystkich świętych
Hiroszima - piekło śmierci
Małpie życie
Kara śmierci
Mordercy
Mordercy 2
Piękno i sztuka - boks
Czego szukasz?
Ciemno, ciemniej, ludzkość
Pakerzy
Siły zła
Siły zła 2
Różnice
Bajki Andersena i Amicisa
Nasza klasa.pl
Odezwa do raperów
Rewolucja
Ciężka praca
Onanizm
Pornografia
Akceptacja inności
Najpiękniejszy prezent
Motywujące wątpliwości
Wybierz
Tybet
2012 armageddon
Manipulacje
Nowa era
Wrzask
Warszawa wieś
Eksponuj swoją siłę
Wojna
Wykształciuchy
Mistrz vs kleszcz
Przełomowe technologie
Psychologia ekonomii
Inwestycje
Przestępczość
Cela śmierci
Jesienno - zimowa depresja
Samotne mamy
Ryki
Emigranci - ludzie honoru
Starzec
Pan Mariusz Pudzianowski
Zdrowie niejedno ma imię
Bohater
Profesor Religa, Pan Samson - śmierć
Egzekucja
Behemoth
Papież Benedykt i prezerwatywa
Brzydcy ludzie
Bandytierka
Samobójstwo
Homo furia. Pani Karolina
Ludzie, cud!
Czy się doceniasz?
Czy UFO coś zmieni?
Ecoego.pl - to miejsce jest Gay - friendly
Wychowanie Cz.1
Cuckgold
Podróże ku wnętrzu
Zwróć im wolność.
Firmowe małpy
Czy kochasz prawdę? wątpię :)
Jeszcze rz o Peji
Czy ludzie Cię źle traktują?
Z życia wzięte
Tygrysek
Tomasz Adamek i Pieniądze

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 33 gości 

Statystyki

Wizyt [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
2622
2810
3670

-860
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
12292
21683
21444

+239
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
28484
106633
91598

+15035
Rok:
Poprzedni rok:
500002
0
+500002

Dziennie
Tydzień:
Poprzedni tydzień:
Dwa tygodnie temu:
3073
3097.6
3063.4
-24.6
+34.2
Miesiąc:
Poprzedni miesiąc:
Dwa miesiące temu:
3164.9
3554.4
3053.3
-389.5
+501.1

Ogólnie
Wszystkich wejść   1 660 460 

Ostatnie komentarze

Reinkarnacja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 20 lutego 2009 13:43
Ludzie wierzą w różne rzeczy - dziś napiszę o reinkarnacji. Zwolennicy tej idei twierdzą, ze gdy umieramy spedzamy jakiś czas w stanie bardo, w swiecie astralnym, w chwale Bożej, w duchowej szkole (niepotrzebne skreślić) a następnie wcielamy się w inne ciało i zaczynamy nasze życie od nowa, z wykasowaną pamiecią poprzedniego wcielenia, chociaż coraz więcej osób doznało ze tą pamięć można przywrócić. Zauważcie, jak można wierzyć w jedno życie skoro jeden się rodzi w biedzie, z chorym ciałem, a inni jak np. Brad Pitt, mają piękne ciała, możliwosci, duże penisy :)) i jak można osądzać ich? ten drugi nawet nie miał możliwości zgrzeszyć, bo i kiedy jak wszystko miał podane na tacy?

Ludzie swoimi uczynkami tworzą sobie karmę, czyli taką kosmiczną pamięć ich postępków dobrych i złych, i ta karma ma wpłym na to jak się odradzają w następnym życiu. Jeśli zabijałeś, urodzisz sie, bedziesz żył i nagle zostaniesz zabity, albo/i ktoś zabije Ci bliską osobę żebyś poczuł z drugiej strony jak to jest. Jeśli ratowałeś ludzi, uratują i Ciebie. Jeśli meczyłeś, torturowałeś i dręczyłeś, urodzisz się w rodzinie gdzie np. będziesz gwałcony jako dziecko. Doswiadczasz tego co robiłeś, dokładnie tego samego, bo jaka to byłaby kara gdybyś był katowany ale miałbyś świadomość za co - uczciwiej jest jak rodzisz się jako dziecko, tracisz pamięc poprzedniego wcielenia, jesteś niewinny i wtedy doznajesz tego co sam czyniłeś innym. Ta sama rozpacz, to samo stracone życie. Gdy gardzisz innymi, obrażasz ich i meczysz, wczesniej czy później spotka Cię to samo.
A wiec odpuszczenie grzechów w konfesjonale nic nie daje, jeśli kogoś skrzywdzisz, musisz odpłącić tej osobie, albo gdy nie mozesz jakimś innym ludziom - wtedy zmazujesz pamięć grzechu, dopiero wtedy.

To nie kara, to nauka. Niektórzy po wielu wcieleniach kiedy krzywdzili i ich krzywdzono rozumieją że jedyną prawdą i sensem życia jest miłość i radość a nie plodzenie dzieci i ganianie za nowymi pralkami. Dostrzegają że zycie to kołowrotek, ciągle to samo, i czują pragnienie by sie z niego wyrwać. Cierpienie w życiu jest tylko lekcją, oznacza dwie rzeczy, Twoją karmę, i to jak żyjesz. Można mieć złą karmę i oddać sie czynieniu dobra i karma zła zostanie rozpuszczona, ale zmiana musi wypłynąć z serca, jeśli zrobisz coś na pokaz nic to nie da. Mozna mieć dobrą karmę, ale zachowywać się podle i upaść. Dobra lub zła karma, to ułatwienia, bądź utrudnienia i da się je przezwycieżyć. Jak? te sposoby zna każda wielka religia tylko że ich nie stosuje. Wybaczenie wrogom oraz sobie - najważniejsze. Później, uczciwość, bycie miłym, dobrym, dawanie ludziom wiary w siebie, i bardzo wazne, pokochanie siebie, docenienie. Było jak było, trzeba żyć dalej. Zawsze można zacząć od początku. Osiągnięcie pokoju na swiecie jest niemożliwe, ponieważ karma złych ludzi, musi się jakoś zrealizować. Ci głupcy, co dręczyli innych ludzi, muszą spróbować tematu z drugiej strony. A wiec mamy Afrykę, gwałcone mordowane dzieci, śmierć w torturach i z głodu, a takze choroby - zauważcie że co wymyślą lek na chorobę, zaraz pojawia się inna, jeszcze gorsza - i tak jest ciągle. Jaki z tego wniosek?

ludzie rzekomo szlachetni, którzy chcą zmieniać swiat na lepszy są naiwniakami którzy nie rozumieją ważnej rzeczy - że zmiany zaczyna się od siebie. Jak dasz głodnym chleb jak sam jesteś głodny? jak dasz miłość, jak jedyna miłość jaką znasz to bzykanie łatwych panienek? jak dasz radość i siłę, skoro znasz tylko lęk przed każdym kolejnym dniem? będziesz tylko kolejnym głupcem, który gada i gada, i nic z tego nie wynika. Stań się radosny, wolny, bogaty, szczęśliwy i wolny od lęku, i milcz a ludzie widzac Ciebie poczują inspirację samą Twoją obecnością. I wtedy sami sie zmienią. Możesz się biczować jak biedni pokutnicy, i cóż oni osiągnęli takiego swoim masochizmem? zmienili swiat na lepsze? tym ze wyli wz bolu? jaki dawali przyklad? dawali innym ludziom milość, radość, czy też poczucie ze życie to koszmar? a wiec jedyna strategia gdy pragniesz zbawiać swiat, to zbaw najpierw siebie, bo Ty jesteś jedyną istota która ma na Ciebie wpływ. Ja rozumiem że najprzyjemniej jest zmieniać innych, a nie siebie, ale to nic nie da. Ten ktorego chcesz zmienić wg. swojego widzimisie, też chce Ciebie zmienić, bo oboje nie chcecie zmienić siebie, i w ten sposób oboje się lapiecie za łby w brutalnej walce o zmienienie kogoś innego :))

Często się smieję, gdy oglądam filmy sensacyjne i widzę złych ludzi, którzy wygrywają - to jest możliwe tylko na filmie. Gdy człowiek umiera wchodzi w stan bardo, czyli mówiąc po Polsku w swoją podświadomość i wszystkie jego lęki i złe uczynki go osaczają. Wiele ludzi którzy byli w stanie smierci klinicznej opisywali ten stan. Nieskończona rozpacz i lęk, potworne tortury które zadaje mafiozowi nie Bóg albo szatan, ale on sam, to co wyhodował w sobie w czasie zycia. Stąd powstało powiedzenie, że nienawiść zjada człowieka, raz ze w trakcie życia niszczy jego zdrowie i zabiera radość życia, a po smierci dosłownie zjada poteżnego mafioza, i niestey nie może on liczyć na wsparcie ziomali, bo ziomale mają też podobne problemy :))Natomiast Ci którzy żyli dobrze, spotykają w bardo swoje dobre uczynki, i są to niezwykłe doznania. Ludzie którzy przeżyli to chociaż raz, kompletnie przestają się bać smierci, stają się nieustraszeni. Rozkosz i swiatłość którego doznali, jest tak wielka rozkoszą i ukojeniem, że nie jest w zaden sposób opisywalna słowami. Człowiek znajacy prawa reinkarnacji nie moze być patriotą. Każde życie spedza w innym kraju, bądź na terenie tego kraju który po 300 latach jest już innym krajem. Prawdziwy dom, przystań jest w swiecie duchowym, nie tutaj. Nie jest patriotą, ale zawsze ejst uczciwym dobrym człowiekiem a to znaczy wiecej niz miłosć do wybranego kraju, a do reszty obojętność lub pogarda. Tu jestesmy tylko goscmi na chwilę - oznacza to że mamy żyć radosnie, szczęśliwie,i w bogactwie tak aby uhonorować Boga który dał nam życie. Po to je nam dał, byśmy się bawili, a nie biczowali. Kochanie sie z kobietą jest Boskie, dobry samochód i ładna willa jest Boska, pieniadze też są Boskim darem. Żyj i ciesz się, wybaczaj zawsze chętnie bo i Tobie się zdarza popełniac błędy jak innym, dawaj innym ludziom wiarę w siebie, myśl o sobie tylko dobrze, zapomnij o świątyniach, gestach, swiętych obrazkach łańcuszkach, rózańcach - oto co nam daje idea reinkarnacji - wolność.


Ludzie dziela sie na przebudzonych, (parę procent) czyli tych co myśla powaznie o życiu, o tym ze muszą stąd kiedyś odejść, i tych co śpią, co marzą tylko i wyłącznie o nowej lodówce i o spłodzeniu dzieci. I zeby było jasne, Ci przebudzeni też o tym myślą, ale wiedzą ze lodówka i dzieci to nie jest wszystko, że nie da im spełnienia która może im dać cos innego. Oto subtelna różnica oddzielajaca duchowość od biologii. Czasem Ci duchowi upadają, i jest to bolesny upadek. Miałem koleżankę, rozmowa z nią to była czysta inspiracja, była niezwykle rozwinięta duchowo a zarazem swietnie dawała sobie radę w życiu, własna firma, sporo przyjaciół, niezłe życie które sama sobie stworzyła. Była dla mnie jak siostra, nigdy nie skalałbym takiej czystości i mądrości, mimo że była bardzo atrakcyjna. Na jej drodze jednakze stanął bardzo przystojny facet, który zaliczał wszystko co nieuciekało na drzewo. To była dla niej jakaś lekcja, moze karma, nie wiem. Rozkochał ją w sobie, wykorzystał a potem rzucił i kompletnie o niej zapomniał. Dziewczyna nie potrafiła sobie dac z tym rady, zaakceptować tej lekcji. Robiłem wszystko co w mojej mocy ale nie dałem rady, uraza wzięła w niej górę i zastosowała parę sztuczek, powiedzmy magicznych. facet wrócił do niej w tydzień na kolanach, bo nie miał innego wyjścia. Poniewaz nie pasują do siebie kompletnie, a są zwiazani wielkimi emocjami to meczą się koszmarnie ze sobą. Ona się mści codzień na nim, on nie może odejść bo jest zwiazany z nią jej energia umysłu którą ona wiedziała jak wyzwolić. Nie zal mi jego, trafił na kogoś kto zna prawa umysłu i został zmiażdzony bo mimo pięknego ciała i jurnego fiuta, duchowo jest robaczkiem przy niej - natomiast dziewczyna pozwoliła by złość i uraza ją opanowały, i ona też przegrała. Kiedy opuszcza nas kochana osoba, bardzo często nas korci by wykorzystać siłę umysłu do powrotu tamtej osoby, i to jest możliwe. Tamta osoba poczuje po prostu ze musi wrócić, i tak to działa. Natomiast prawda jest taka, ze jesli ktos od nas odchodzi, to po to by zrobić miejsce dla kogoś znacznie lepszego dla nas. Nieważne w jaki sposób odchodzi partner - prawidłowa postawa to taka "Dzięki za wszystko co doznałem przy Tobie, życze powodzenia i szczęścia w życiu, i otwieram się na znacznie lepsza dla mnie osobę" - i faktycznie, mija jakiś czas, i jeśli nie pogrążymy sie w rozpaczy to nagle "przypadkiem" poznajemy lepsza osobę, przy której jest nam znacznie przyjemniej :))
Komentarze (21)
  • Imperator
    Za to podziękowanie zazwyczaj można usłyszeć "ty mnie wcale nie
    kochałeś". :)
    Zostawiasz kobietę, a ona dzwoni za tydzień, dwa i mówi, że kogoś poznała,
    fajnie się jej z nim dogaduje, itp. Czasem nie mówi od razu ale coś wspomni i
    zapiera się, że nie powie więcej, bo nie chce zranić. Jakież zdziwienie jest na
    takiej twarzyczce, jak słyszy, że NIE MA SZANS, by mnie zranić, najmniejszych,
    jak opowie, jaki to ten nowy miś wspaniały. I potem następuje konsternacja i...
    "ty mnie nigdy nie kochałeś tak naprawdę".
    A ja się zapytam - dlaczego dowodem miłości ma być skutecznie wywołane
    cierpienie, żal, rozpacz, zazdrość?
  • Mistrz
    Tak,to jest wyjątkowo perfidne, jakbyś zaczął łkać i płakać do słuchawki to
    uśmiechnięta ex zakończyła by szczęśliwa rozmowę, a że nie cierpisz, to ona
    cierpi :D czasami jak sobie przypomnę jeszcze inne ciekawe mechanizmy u Pań,
    to rzygać mi się chce na myśl o związku...
  • Agnis
    Nie rozumiem tej występującej w twoim tekście relacji bardo = podświadomość.
    Bardo kojarzy mi się bardziej ze stanem przejściowym, ze stanem doświadczalnym,
    podświadomość zaś to dla mnie jedno z "narzędzi" karmy.
  • Mistrz
    Bardo to stan astralny, czyli podświadomość, która też zawiera w sobie nakazy
    karmy, czyli pewne wzorce które warunkują nas, a naszym zadaniem jest się z nich
    wydobyć.
  • Agnis
    Stan astralny jest również stanem przejściowym :) a na serio, spodziewałam się
    przeczytać twoja definicję bardo lub podświadomości a nie powtórzenie innymi
    słowami treści zdania do którego się odniosłam.
  • Mistrz
    Przykro mi że nie spełniłem Twoich oczekiwań :cheer:
  • Agnis
    tak to już jest z tymi oczekiwaniami wcześniej nie wypowiedzianymi :)
  • Imperator
    A co się dzieje z rzeźnikami, którzy katowali gąski wkładając im rurę w przełyk?
    Co ze zbrodniarzami, którzy dla jakiejś chorej satysfakcji zadawali cierpienia
    zwierzętom? Czy wstąpią jeszcze raz w ciało, ale zwierzęce, czy może w ludzkie
    ale urodzą się w Afryce albo Korei Płn.?

    Takie naiwne pytanie dwulatka. ;p
  • Mistrz
    Bardzo dobre pytanie, wiele razy sobie je zadawałem. Podejrzewam że nie da się
    wejść w niższy byt od siebie, ale placówki wychowawcze w Afryce, Korei i innych
    "uzdrowiskach" czekają. Ale to nie tak do konca jest. Wazna jest
    intencja. Jesli zabijasz gęś z nienawiścią masz przejebane tak jakbyś zabił
    człowieka. Jeśli zabijasz jako pracę, masz kiepsko ale to nie to samo. Są też
    ludzie ktorzy mają intencję zeby bezboleśnie i fachowo zabic zwierze ktore i tak
    ktos by zabił, i oni troszkę tylko zabrudza sobie karmę, ale znacznie mniej niz
    paniusia w biurze co obgaduje znajomych. Dziwne, nie? ale prawdziwe.
  • malgorzata z miotla
    a jak widzisz teorie darwina?ze byly malpki a potem koniec malpki i od razu
    czlowiek?i z kogo urodzil sie pierwszy czlowiek?z tej malpki?a moze mial cialo
    malpy a juz dusze czlowieka?to jedno z tych moich pytan:-)od razu bylismy
    wyzszym bytem?cielesnie?
  • malgorzata z miotla
    to ja sie zapytam jak Mistrza oswieci:-)ale ja bede miec wtedy pytan..trzeba
    bedzie moj ip zablokowac,zartuje,bede bardzo grzeczna
  • Andy koło ulicy Wandy [trzeba
    Cytat:
    Często się smieję, gdy oglądam filmy sensacyjne i widzę złych ludzi, którzy
    wygrywają - to jest możliwe tylko na filmie.


    Moim zdaniem to nie tylko w filmach, ale także w realu się często zdarza.
    Natomiast ludzie obserwują tylko to, co się wydarza w obecnym wcieleniu, nie
    mając świadomości, że coś JESZCZE się z gostkiem stanie.. i że będzie miał po
    tym życiu jakąś przyszłość.

    I następnie podejmowany jest słuszny wniosek, że nie ma sprawiedliwości na
    świecie. [słuszny z punktu widzenia aktualnego postrzegania]. OCZYWIŚCIE sprawy
    duchowe są tak poukładane, że nie możemy nikogo "na siłę" przekonać do
    reinkarnacji, nie ma takich dowodów fizycznych. A nawet jak nieco jest, to nie
    są bezwzględne i łatwo je inaczej zinterpretować, i tak się czyni.

    Jednakowoż jak osobiście zrozumiałem prawa reinkarnacyjne i jak osobiście
    odpamiętałem sobie w sesjach swoje przypadki z poprzednich wcieleń, to zacząłem
    rozumieć, jak to jest razem poskładane i że jednak się jakoś kupy trzyma,
    chociaż moja obecna osobowość nigdy wcześniej nie żyła a i umrze wraz z ciałem.
    To jednak zarówno "dziedziczy" coś wcześniejszego, jak i daje spuściznę
    dla czegoś późniejszego, duchowego. Kwestia jest taka, żeby zauważyć, że nie
    jest się samemu osobowością li tylko.

    Łącze do tekstu, który może nieco wyjaśniać w tej materii:
    http://swiatducha.wordpress.com/2008/10/15/prze...

    O koncepcjach karmy - a jest ich dość sporo piszę tu:
    http://swiatducha.wordpress.com/2009/09/07/konc...
  • marcysia
    Czy to znaczy, że dostajemy w kolejnym wcieleniu to na co zasłużyliśmy w
    poprzednim życiu? A jak to się ma do cech charakteru, przecież to wiadomo, że
    jak ktoś jest dobry, to nie dlatego, że jest świadomy, że miłość i radość jest
    sensem życia, tylko takie już ma usposobienie. Mój brat np. wyjątkowo naiwny i
    przy tym dobry człowiek, (przy okazji świetny przykład braku logiki u mężczyzny
    ;) ) Nawet sobie nie wyobrażacie ile razy on już został przez tzw
    "kumpli" wydymany, a on dalej daje się wykorzystywać na prawo i lewo,
    ciągną z niego kasę na wszystkie sposoby. To jest zwykła naiwność, a może
    wyglądać jak dobroć, bo nikomu nie odmówi pomocy, on zwyczajnie nie potrafi
    odmawiać. I co, był zły w poprzednim wcieleniu i teraz dostał ptasi móżdżek za
    to?? Wiem, to przykre, że tak mówię o bracie, ale moja mam już nie jedną noc
    przepłakała nad jego naiwnością i brakiem asertywności, bo jest zwyczajnie
    krzywdzony przez innych i to na własne życzenie.

    Rozumiem, że uczynkami zapełniamy karmę i później wg tej karmy otrzymujemy
    kolejne życie, pełne nieszczęść lub wręcz przeciwnie. A jak to jest z cechami
    charakteru czy intelektem, to też jest wynikiem naszej działalności?
  • Mistrz
    Według tego co wiem, to sami wybieramy dokładnie takie życie jakie mamy, by
    doświadczyć i nauczyć się czegoś nowego, oraz przy okazji musimy spłacić karmę,
    czyli rachunek dobra i zła i umawiamy się z innymi duszami na odegranie pewnych
    ról w życiu na tej planecie. Dość dobrze pisuje to książka Newtona, chociaż ja
    pamiętam to nieco inaczej.

    Brat - przede wszystkim szkodzisz bratu myśląc tak o nim, wysyłasz do niego
    myśli że jest durniem i słabiakiem, stosujesz klasyczną czarną magię, nie
    wiedziałaś o tym, prawda? Twój brat jest z Tobą połączony mocno, a Ty mu
    dowalasz, przy okazji ta słabość którą widzisz u brata staje się Twoim
    doświadczeniem, bo Ty o niej myslisz, poświęcasz jej energię.

    Po drugie nie szanujesz brata - pozwól mu żyć jak chce, i doświadczać tego co
    sam sobie wykreował.

    Twoja rola jako siostry, to zaakceptowanie tego że Twój brat prawdziwy, to dusza
    z iskrą Bożą która jest siłą, dobrem, mocą, potęgą, miłością, tylko tak patrz na
    brata i w ten sposób dasz mu wolność, siłę i szacunek.

    Charakter i intelekt wybieramy sobie tak, by spełnił nasze nadrzędne cele w
    aktualnej inkarnacji.
  • poszukujący
    Zanim przejdę do reinkarnacji pozwolę sobie przedstawić własne wyobrażenia na
    temat nauk duchowych, w których ta koncepcja występuje. Otóż, z tego co wiem,
    reinkarnacja jest elementem dwóch ważnych nurtów w duchowości: panteizmu oraz
    gnostycyzmu. Ten pierwszy naucza, że wszystko, co istnieje powstało w wyniku
    emanacji Boga, czy też Absolutu lub boskiej energii. Mówiąc prościej Bóg użył
    samego siebie jako tworzywa dla świata. Rozumiem przez to, że materia ma takie
    same właściwości jak Bóg czy Energia (np. grawitacja, elektromagnetyzm), z tą
    różnicą, że jest bardziej zagęszczona. Doszedłem do tego wniosku, ponieważ
    panteiści zawsze mówią o emanacji, nigdy o transformacji czy kreacji. Panteizm
    jest monistyczny. Wynika z tego, że cały wszechświat, a także wszechświaty
    równoległe – o ile istnieją – muszą rządzić się tymi samymi prawami fizyki i być
    zbudowane z tych samych pierwiastków, ponieważ pochodzą z tego samego źródła –
    Boga, Absolutu. Jest to zresztą zgodne z ustaleniami materialistycznej nauki.
    Oznacza to, że Ziemia jest reprezentatywnym miejscem dla wszechświata czy
    mulitświata. Dlaczego o tym wspomniałem? Ponieważ chciałbym uniknąć w dyskusji o
    reinkarnacji odwoływania się do możliwości wcieleń na innych planetach lub w
    innych wszechświatach. Zakładam, że nawet jeśli jest możliwa taka
    międzyplanetarna wędrówka duszy, nie zmienia to charakteru procesu
    reinkarnacji.

    Druga nauka, o której wspomniałem, gnostycyzm jest w przeciwieństwie do
    panteizmu wyraźnie dualistyczna. Istnieje w niej podział rzeczywistości na
    pierwiastek duchowy, utożsamiany z dobrem i pierwiastek materialny, utożsamiany
    ze złem. Ponieważ w gnostycyzmie rzeczywistość dzieli się na tylko dwa
    pierwiastki, słuszne wydaje się potraktowanie całej materii jako jednolitej we
    właściwościach i podobnie jak w przypadku panteizmu – uznanie Ziemi za
    reprezentatywną dla całego wszechświata. W ten sposób doszedłem do tego, że
    również na gruncie gnostycyzmu nie ma znaczenia czy reinkarnacja zachodzi tylko
    w obrębie Ziemi, czy też szerzej.

    Przystępując do reinkarnacji zacznę od spraw, że tak powiem technicznych. Rozwój
    duchowy polega na wcielaniu się duszy w szereg obiektów: minerał, roślinę, owada
    czy jakiegoś bezkręgowca, zwierzę kręgowe i w końcu w różnych ludzi. Problem
    polega na tym, że im niższy poziom rozwoju duchowego, tym więcej
    przedstawicieli. Każdy organizm musi posiadać duszę, przy czym jedna dusza
    przypada na jeden organizm. Nie może jeden organizm posiadać kilku dusz, ani
    jedna dusza wielu organizmów. Dla przykładu 70% żywych organizmów na Ziemi
    (reprezentatywnej dla materialnego wszechświata) stanowią owady. Rozmnażają się
    one w dużych liczbach. U zwierząt z tej grupy występuje ponadto bardzo szybka
    wymiana pokoleń – mucha domowa żyje maksymalnie 76 dni, niektóre motyle żyją po
    przepoczwarzeniu tylko jeden dzień, w ciągu którego się rozmnażają. Jak te
    wszystkie dusze, które opuszczają ciała owadów mogą później znaleźć wcielenie
    wśród zwierząt kręgowych, a tym bardziej wśród ludzi, a tym bardziej wśród
    przedstawicieli elity zaawansowanej w rozwoju duchowym, np. warny braminów, jak
    uczy hinduizm? Jeżeli zgodnie z doktryną reinkarnacji każda dusza musi
    ostatecznie zjednoczyć się z Bogiem po przejściu tych wszystkich etapów, to jest
    to logicznie niemożliwe.

    Inna sprawa to zapotrzebowanie na dusze o odpowiednim stopniu rozwoju. Nowo
    powstała dusza, która wyemanowała z Boga, nie może wcielić się od razu w
    człowieka. Zauważyłem, że etapy wcieleń odpowiadają etapom ewolucji
    biologicznej. I teraz, dla przykładu, mamy podgromadę ssaków, jaką są stekowce.
    Są to ewolucyjnie najstarsze ssaki, bezpośredni następcy gadów. Stanowią grupę
    mniej liczną niż gromada gadów i podgromada łożyskowców – ssaków młodszych
    ewolucyjnie. Problem jest taki: rodzi się organizm, a odpowiedniej duszy brak.
    Czy dusza może wcielić się w łożyskowca bez uprzedniego inkarnowania w stekowca?
    Inny przykład: szympansy są mniej liczne niż homo sapiens. Zasygnalizowany
    przeze mnie problem jest jakby odwrotnością tego pierwszego.

    Czy możliwe jest, że dusze łączą się ze sobą, tak jak z Bogiem pod koniec
    swojego rozwoju i rozdzielają się, jak w momencie oddzielenia od Boga? To
    rozwiązałoby powyższe problemy.

    Zastanawia mnie też wcielenie duszy w minerał. W przypadku żywego organizmu
    łatwo określić, kiedy dusza wchodzi i wychodzi. Wchodzi w momencie oddzielenia
    się nowego organizmu od macierzystego, a wychodzi, gdy organizm przestaje
    metabolizować. Minerały nie mają metabolizmu, wobec tego kiedy dusza wchodzi w
    kamień i go opuszcza?

    I jeszcze jedno. Czy ostatnim wcieleniem duszy jest istota ewolucyjnie możliwie
    najdoskonalsza, czy też najdoskonalsza w danym momencie? Przykładowo: czy w erze
    mezozoicznej dusza kończyła wędrówkę powiedzmy na tyranozaurze, czy czekała na
    postęp w ewolucji, żeby się wcielić w człowieka? Gdyby koniec był na tej
    możliwie najdoskonalszej, to pojawia się problem podobny do wspomnianego na
    samym początku: starsza ewolucyjnie grupa organizmów to więcej pokoleń i tym
    samym więcej dusz, które nie znalazłyby miejsca w generacjach tych istot
    najdoskonalszych, gdyż muszą one być młode ewolucyjnie i tym samym z mniejszą
    liczbą pokoleń. Gdyby koniec był na istocie najdoskonalszej w danym momencie, to
    byłoby to niezgodne ze sprawiedliwością, na którą powołują się zwolennicy
    reinkarnacji. Często słyszę, że gdyby było tylko jedno życie, to
    niesprawiedliwym jest fakt, że jedni są bogaci, drudzy biedni, jedni są zdrowi,
    drudzy chorzy. A czy sprawiedliwe byłoby, gdyby dusza, która powstała lub
    rozpoczęła reinkarnację we wczesnym prekambrze kończyła wędrówkę na bakterii, a
    dusza, która zaczyna działać w czwartorzędzie musiałaby się męczyć inkarnując w
    przedstawicieli wszystkich etapów ewolucji?

    Inna kwestia z rodzaju tych „technicznych” to śmierć w tym samym momencie. Dwa
    organizmy (lub więcej) posiadają dusze o takiej samej karmie. Oba umierają i
    różnica czasu między zgonem jednego i drugiego wynosi zero z nieskończoną liczbą
    zer po przecinku. Następnie na świat przychodzi tylko jeden organizm nadający
    się do wcielenia dla duszy o danej karmie. Która z nich inkarnuje? Czy będzie to
    zwykły entliczek-pentliczek? To byłoby sprzeczne z prawem karmy, według którego
    istnieje akcja i reakcja, skutek i przyczyna. Podobnie wygląda sprawa z
    narodzinami w tym samym momencie. Na świat przychodzą dwa organizmy (lub więcej)
    nadające się do wcielenia dla dusz o określonej karmie. Różnica czasu między ich
    narodzinami wynosi zero z nieskończoną liczbą zer po przecinku. Która dusza
    gdzie się wcieli?

    Teraz przejdę do prawa karmy. Zgodnie z nim, jeżeli spotyka nas w życiu jakaś
    krzywda ze strony ludzi, jest to tłumaczone jako skutek naszych złych uczynków w
    poprzednim wcieleniu lub wcieleniach. Ale ci, którzy nas krzywdzą również
    podlegają prawu karmy i w następnych wcieleniach spotka ich to samo. To jest
    błędne koło. To mi się kojarzy z sytuacją, w której kat jest karany za
    wymierzanie sprawiedliwości. Poza tym, dla rozwoju duchowego konieczne jest
    abyśmy byli dobrzy. Dobro, jakiego doświadczamy ze strony innych ludzi, jest
    według prawa karmy skutkiem dobrych uczynków, których dokonaliśmy w poprzednich
    wcieleniach. Gdyby wszyscy ludzie byli dobrzy, to jak mogłaby się zrealizować
    karma kogoś, kto musi doświadczyć konkretnie krzywdy ze strony człowieka? I
    dlaczego rozwijające duchowo jest tylko realizowanie karmy nagradzającej, a nie
    karzącej?

    Inną sprawą są proporcje między ludźmi dobrymi i złymi oraz szczęśliwymi i
    ...
  • poszukujący
    Inną sprawą są proporcje między ludźmi dobrymi i złymi oraz szczęśliwymi i
    nieszczęśliwymi. Prawo karmy mówi, że skutkiem dobrych uczynków w tym życiu jest
    szczęście w następnym wcieleniu, a skutkiem złych uczynków w tym życiu jest
    cierpienie w następnym wcieleniu. Jeżeli to prawo działa, to dlaczego na świecie
    jest tak niewielu ludzi bogatych i zarazem cieszących się dobrym zdrowiem,
    urodą, mających kochającą rodzinę i wiernych, oddanych przyjaciół, a miliony
    ludzi umierają z głodu, padają ofiarą kataklizmów, chorób, biedy, wojen i
    prześladowań, podczas gdy przestępcy stanowią tylko niewielki odsetek
    społeczeństwa w każdym państwie? Gdyby prawo karmy rzeczywiście działało, to
    czyż świat nie powinien być usiany Hitlerami i Pol Potami, a ludzi przyzwoitych
    i zaangażowanych w czynienie dobra nie powinno być jak na lekarstwo? Albo
    odwrotnie: czy ludzie doświadczający wszystkiego, co najgorsze nie powinni
    stanowić marginesu i czy nie powinno być trochę więcej np. miliarderów? Zawsze
    można powiedzieć, że ludzie, którzy wszystko mają nie zawsze są szczęśliwi, a
    inni potrafią odnaleźć szczęście w trudnej sytuacji. Ja uważam jednak, że
    znużenie posiadaniem wszystkiego to cierpienie innego kalibru niż tortury lub
    powolna i bolesna śmierć, a masochiści i ludzie apatyczni w obliczu tragedii
    stanowią mniejszość, czy nam się to podoba czy nie.

    Zastanawia mnie związek wiary w reinkarnację z wegetarianizmem. Maksyma:
    „Stajesz się tym, co jesz” wskazuje, że dusza wciela się po naszej śmierci w to,
    co jedliśmy. Więc wierzący w reinkarnację unika jedzenia mięsa, aby jego dusza
    nie wcieliła się w zwierzę. Ale idąc tym tokiem rozumowania, jedzenie roślin
    powinno spowodować wcielenie duszy w roślinę, czyli jeszcze bardziej cofnąć ją w
    rozwoju duchowym. Mówiąc pół-żartem pół-serio korzystnie byłoby zjeść jakiegoś
    mistrza duchowego. Często pojawia się argument, że zwierzęta to istoty czujące,
    a żeby awansować w rozwoju duchowym nie wolno krzywdzić istot czujących. Ale czy
    tylko zwierzęta są istotami czującymi? Rośliny co prawda nie mają układu
    nerwowego, lecz różne części ciała roślin komunikują się ze sobą za
    pośrednictwem fitohormonów, czyli hormonów roślinnych. Sądzę, że niektóre
    sygnały hormonalne można interpretować jako cierpienie, tak samo, jak nazywa się
    cierpieniem pewne procesy neurologiczne. A czy nie można przypisać cierpienia
    materii nieożywionej, kiedy zakłócamy jej egzystencję, kiedy naruszamy jej
    nietykalność i integralność np. rozłupując kamień? Twierdzenie, że cierpi tylko
    to, co ma układ nerwowy, podobnie jak człowiek, to wbrew pozorom bardzo
    antropocentryczny punkt widzenia.

    Przejdę teraz do innych kwestii często pojawiających się w temacie reinkarnacji.
    Niektórzy argumentują za reinkarnacją przez odwołanie się do miłości bożej
    niepozwalającej na wieczne piekło (np. Sylvia Browne). Skoro już jestem przy
    bożej miłości, to chciałbym się dowiedzieć jak to jest, że niektórzy panteiści
    niewierzący w Boga osobowego twierdzą, że Bóg nas kocha? Przecież, żeby kochać
    trzeba mieć psychikę, trzeba mieć osobowość. Uprzejmie proszę o wyjaśnienie tej
    kwestii. Wracając do reinkarnacji, załóżmy, że „bóg reinkarnacji” jakoś nas
    kocha. Czy rzeczywiście reinkarnacja jest bardziej do pogodzenia z miłością niż
    wieczne piekło? Reinkarnacja jest po to, aby Bóg mógł się rozwijać poprzez
    wydzielone z siebie dusze, które po cyklu wcieleń ponownie się z nim łączą, już
    rozwinięte duchowo. Ten rozwój duchowy dusz, a także Boga bywa nazywany
    „zwiększaniem częstotliwości wibracji” lub „jaśniejszym świeceniem”. Czy
    skazywanie dusz na cierpienia podczas wcieleń przez Boga w imię własnego
    rozwoju, szczególnie rozumianego jako szybsze wibrowanie i jaśniejsze świecenie
    ma coś wspólnego z miłością? Ja przynajmniej tak to widzę. Proszę mnie poprawić,
    jeśli błądzę.

    Obrońcy reinkarnacji twierdzą też, że jedno życie jest za krótkie na
    wszechstronny rozwój duchowy. Ale przecież proces reinkarnacji także ma liczne
    ograniczenia. Nie można żyć w dwóch miejscach jednocześnie, nie można wcielić
    się w kogoś, kto narodzi się przed naszą śmiercią, nie można żyć w czasie przed
    powstaniem naszej duszy i po jej zjednoczeniu z Bogiem. Czy nie byłoby
    ekonomiczniej, gdyby Bóg wydzielał z siebie duszę na jedno wcielenie i potem ją
    wchłaniał? Dla rozwoju Boga bilans byłby ten sam.

    Kolejna sprawa to dowód z regresji hipnotycznej. Przy czym nie chodzi mi o
    wartość dowodową samej regresji, ale o zagadnienie pamięci poprzednich wcieleń.
    Brak wspomnień z minionych wcieleń uzasadnia się tym, że aby doświadczenia
    życiowe aktualnego wcielenia były bardziej wartościowe, konieczne jest
    przeżywanie wcielenia jakby „od zera”. W takim razie, dlaczego możliwe jest
    „włamanie się” do tych wspomnień poprzez regresję hipnotyczną? I dlaczego
    ludzie, którzy w stanie śmierci klinicznej odwiedzili „drugą stronę” nie tracą
    wspomnień, a tracą tylko w wyniku zmiany ciała? Czy ma to związek z tzw.
    srebrnym sznurem, który trzyma duszę przy ciele? Czy tylko jego przerwanie
    powoduje utratę wspomnień doświadczeń poza ciałem?

    To tyle w temacie reinkarnacji. Przejdę teraz do panteizmu. Zgodnie z tą nauką
    materia powstała z „czystej energii”, „boskiej energii” czy jak inni to nazywają
    prany. Spotkałem się z twierdzeniem, że gdyby cząstki elementarne rozkładać na
    coraz mniejsze kawałki, w końcu natknęlibyśmy się na „wiry energii”. Materia
    jest zbudowana właśnie z takich gęsto upakowanych „wirów”. Jednak zgodnie z
    teorią Wielkiego Wybuchu wszechświat powstał przez rozrzedzenie nie przez
    zagęszczenie. Osobliwość wszechświata miała nieskończoną gęstość i zerową
    objętość. W miarę ekspansji wszechświata jego gęstość się zmniejsza. Zresztą,
    jeśli „boska energia” jest tworzywem materii, to powinna mieć jej właściwości,
    m.in. grawitację i w związku z tym powinna zapaść się właśnie do osobliwości o
    nieskończonej gęstości i zerowej objętości. Jeżeli energia oddziałuje
    grawitacyjnie, to powinna być wykrywalna podczas jej stosowania, np.
    psychokinezie powinny towarzyszyć anomalie grawitacyjne. Jeśli dusza jest
    zbudowana z energii, to żywe ciało powinno mieć silniejsze przyciąganie niż
    martwe. Jak to jest?

    Panteiści tłumaczą zjawiska wszechświata, w tym jego powstanie, stałym,
    odwiecznym dążeniem Absolutu do rozwoju. Rozwoju rozumianego jako wzrost,
    świadczą o tym określenia typu: coraz szybsze wibrowanie, coraz jaśniejsze
    świecenie. Jednak wzrost nie może być od nieskończoności, ale od zera. Czy możne
    istnieć „nieskończona małość”? Podając bardziej konkretny przykład: czy może
    istnieć coś bardziej nieruchomego niż trup? Wyraźmy ten konstrukt myślowy liczbą
    0,111111111... Gdzie wobec tego jest ta jedynka, od której zaczyna się wzrost?
    Odwieczny wzrost Absolutu wydaje się absurdalny.
  • Mistrz
    Dzięki za ten wpis. Fajne przemyślenia inteligentnego człowieka.

    Jednak mam kilka ale. W pierwszym przykładzie ziemia wcale nie jest
    reprezentatywna mimo tego że wszyscy pochodzimy z jednej istniejącej energii. Tu
    są takie metale, substancje i prawa fizyki, gdzieś indziej mogą być, i są
    zupełnie inne. Z tego co mi powiedziała Istota którą nazwałem Starcem w
    medytacji, istnieje tyle rzeczywistości ile tylko jesteś w stanie sobie wymyślić
    i wiecej. Każda opcja istnieje, i w każdym czasie.

    Jest to ogrom nie do ogarnięcia przez biologiczny mózg który mamy. Dusze
    wcielają się zgodnie ze swoją karmą i celami które chcą osiągnąć. I znowu -
    Starzec mi powiedział że mylę się uważając że ewolucja duchowa idzie od minerału
    poprzez roślinę, zwierzę, człowieka i Istoty Wyższe. Dusza wciela się we
    wszystko co tylko zechce i nie istnieje czasowe ograniczenie.

    Jedynym jakby ograniczeniem jest zapis karmiczny, który spłącać dusza może w
    innych czasach, swiatach, ciałach i okolicznościach.

    Resztę napiszę jutro, padam na pysk prawdę mówi,ąc i ledwo widzę co piszę :)
  • Paulina  - Czas
    Czas nie istnieje. On na ziemi jest tylko po to by pomoc (ujmijmy to tak)
    fizykom. Istnieje jedynie cykl: dnia i nocy, pory roku, menstuacyjny, życia,
    polrozpadu, wytrzymałości etc.

    Defnicja sekundy wiąże się z OKRESEM przeskoczenia struktury nadsubtelnej z 3 do
    4 poziomu atomu Cezu 133. Wczesniej był to podzial o ile pamietam doby czy roku
    przez jakąś część.



    Więc czas tak naprawdę jest to wytówr ludzki, nie ma nic wspólnego z duszą czy
    wyższą materią. Można pracować nad czymś dlugo, bądź któtko w materii
    wrzechświata będą się jedynie liczyły efekty i intencje.
Napisz komentarz
Your Contact Details:
Komentarz:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img]   
:D:):(:0:shock::confused:8):lol::x:P:oops::cry:
:evil::twisted::roll::wink::!::?::idea::arrow:
 

Dla moich Czytelniczek :)

Sponsorzy ecoego.pl

Sponsorzy

Ankieta

Co w kobiecie jest najfajniejszego?
 

Ona i On

Miłość. Czyżby?
Dewiacje...
Sex, dziewictwo, religia
Moja rada dla młodych mężczyzn
Jak być bogatym
Płodność
Jak uwieść kobietę?
Czy boisz się zmiany?
Rozstanie-antidotum TOP 5
Jak zrozumieć kobietę?
O kobietach i mężczyznach
Kobieta, to brzmi dumnie
Kobiece sztuki walki
Porno roku 2008
Nowocześni męzczyźni
Czy sex jest zły?
Prawdziwa rozkosz
Singielki, bounty
Poczucie bezpieczeństwa
Zemsta mistrza
Mięsień łonowo guziczny
To wszystko nie jest takie proste
Konsekwencje zdrady
Genetyka
Jestem Twoja
Rzekome drobiazgi
Czystość przedślubna
Duchowa męskość
Kobiety jędze
Piękno to kwestia gustu
Kobiety to zło?
Sprawdź misia
Mareczek vs Przystojniacha
Cesarskie cięcie
Sex, emocje, miłość
Dla moich ukochanych czytelniczek
Czy Bóg pomści Twoją krzywdę?
Czemu faceci chodzą na dziwki?
Jak zdobyć uwielbienie kobiety?
Zdobądź kobietę
Koncentracja siły
Czemu on mi to zrobił?
Jak zadać trudne pytanie kobiecie?
4 najwięksi kochankowie świata
Młode i tępe mamusie
Tylko krowa nie zmienia zdania
Mężczyźni kochają zołzy
Do facetów, wiecznych cipci
Cierpiące matki Polki
Gra w kotka i myszkę
Rafy w związku
Czemu On nie dzwoni?
Romantyczny mężczyzna z klasą
Operacja cycków
Walentynki 2008
Związki - problemy
Tylko dla facetów
Na fali miłości
Porno wizja
Dzień kobiet
Panowie, po prostu żenada
Mistrz tańczy
Image
Czat love
Falstart
Opowieść z morałem
Program dla zakochanych
Ogień miłości
Komplement
Słownik kobieco - męski
Nowoczesny związek
Era kobiet
Niesprawiedliwość męska
Synkowie mamusi
Zdrada ojca
Ona zdradziła
Uzależnienie od wampira emocjonalnego
Strategie wampira emocjonalnego
Agresywne matule
Strategie oszustw erotycznych
Bo zupa była za słona
Przystojny facet - magia spojrzenia
Genetyczna dżungla
Dobre rady, czy aby na pewno?
Niepełnowartościowe kobiety?
Zdrada, przemoc, kłamstwa
Szczęście w związku
Sex randki
Miłość
Mezalians
Powodzenia, pozdrawiam
Penis, duży czy mały?
Praca z ciałem
Rak piersi Walentynki w dobie kryzysu
Wymagania wobec Pań
Koszy Ci u mnie dostatek
Romantyczne uniesienia
Takie tam ple ple
Dzień babci 2009
Węch w służbie miłości
Czy mężczyzna potrafi być wierny?
Technologia antykobieca
Meandry namiętności
Zbliża się wiosna
Analny dekalog
Dekalog oralnego niepokoju
Zwiazki
Imperium Clitoris
Czarna love
Arktyczne łzy seksapilu
Kobiece pragnienia
Sztuka uwodzenia
Dojrzałe kobiety
Sypiając z wrogiem
Ty, rozstanie, i Miłość.
Instrukcja obsługi kobiety
Jak wybrać żonę, i matkę swoich dzieci?
Dziewicze przeistoczenie
Kobiece ego
O Paniach bez pasji
Seksowni męzczyźni
Czy kochasz kobiety? czy kochasz Boga?
Czy umiesz rozmawiać z ludźmi?

Zdrowie

IBS
Płukanie nosa
Candidia
Jesienno - zimowa depresja

Książki

Książki

Dział romansu

W niewoli uczuć
Valid XHTML & CSS