Dlaczego szlachetni cierpią?

 

                                                                        

 

 

Wielu ludzi żyje w przekonaniu, że wystarczy być uczynnym i dobrym, a uda im się przejść przez życie w miły sposób. Nie spotka ich nędza, tragedie, męczarnie głodowe i śmiertelne choroby milionów ludzi na ziemi – nikt ich nie napadnie, nie obrazi, nie zabierze dobytku życia.

Dlaczego uczciwy cierpi?

I często się dzieje tak, że autentycznie uczciwe i życzliwe osoby doświadczają strasznych rzeczy. Pamiętam swoje emocje, gdy jako trzynastolatek znalazłem się w Konstancinie, gdzie znalazł się mój dziadek po złamaniu kręgosłupa – byłem przerażony i zszokowany widokiem kalek, ludzi którym tragedie odebrały możliwość normalnego życia. Wszechobecny smród gówna, moczu i lizolu, tępe spojrzenia utkwione w suficie, nieprawdopodobne historie które chcąc nie chcąc, słyszałem… wszystko to stworzyło szokującą, przerażającą realność, w której tkwiłem przez trzy miesiące, zanim nerki dziadka (albo litościwy zastrzyk lekarza) nie skończyły obopólnej męczarni.


Wtedy człowiek zaczyna rozumieć, że wierzył w bajkę. Wizyty w kościele, święcenie samochodu i święte medaliki nie uchroniły go ona przed nieszczęściami, w niczym nie pomogły. Codziennie rozbijają się poświęcone nawet przez samych biskupów auta, miażdżąc w swym wnętrzu wyznawców jedynie słusznej religii. Satanistyczne, bezbożne prawa fizyki, drwią z Boskiej, droższej niż szampan, koko i chutliwe dziewczynki wody wodociągowej. Wtedy zaczyna się słynny filmowy krzyk w strugach deszczu, gdy w tle na czarnym niebie błyskają potężne wyładowania: “Boże, dlaczego?” Ale Bóg milczy gdy prosisz Ty, gdy proszę ja, oraz gdy wyją i wrzeszczą umierające w kaźni miliony istnień na tej ziemi. Oczywiście milczenie można w różny sposób interpretować, dopatrując się w nim niezwykłych rzeczy. Ale milczenie to milczenie; mówiąc brzydko, z gówna nie wyszlifujesz diamentu.

Wola Boska czy podświadome programy?

Dlaczego więc dobrzy, porządni, uczciwie płacący podatki ludzie cierpią? Katolik powie, że taka jest wola Pana Boga” “niezbadane są wyroki Pańskie” – nie znamy celów gehenny, ale na pewno jakiś jest. Trzeba tylko ją pokornie znosić, chodzić do kościoła, korzystać z dziesiątek jego usług, modlić się, płacić i głosować zgodnie z wytycznymi biskupa, a już niebawem po śmierci zaznamy wiecznego ukojenia. Wystarczy poczekać tylko kilkadziesiąt lat, a cierpienie się skończy gdy duch opuści ciało – obiecuje człowiek ubrany w czerń, który w dzieciństwie wypasał krowy, a później w seminarium nauczono go, że jest Boskim posłańcem. Niestety, prawdę o jego posłannictwie objawił mu człowiek, a nie Bóg który złośliwie milczy.


Natomiast ezoteryka bardzo dokładnie tłumaczy, dlaczego tak się dzieje. Robi to niezwykle prosto i skutecznie chociażby DEIR, równo znienawidzony przez wierzących w monoteistyczne religie, jak i zdenerwowanych ezoteryków, którzy kochają dużo mówić o swych problemach, ale nic nie chcą z nimi zrobić. To niezwykle skuteczny system, będący w istocie duchowością wprzęgniętą w wesołe, aktywne życie. System ten łączy duchowość, medytację, wejście w wewnętrzny świat, oraz sukcesy, bogactwo i szczęście dzielone z ludźmi na ziemi. Obiecuje szczęście oraz spełnienie tu i teraz, bez czekania na śmierć. Co ciekawe, książki są za darmo – kursy płatne, ale kto chce sprawdzić system, nie musi nic płacić. “Szatan to sponsoruje”! Wrzasną znający jedyną prawdę. Być może; ale spróbować warto.

Dwa potoki życia

Człowiek wg. nauk ezoterycznych, ma dwa potoki “energetyczne”, które płyną pionowo przez jego ciało (od pierwszej czakry między odbytem a genitaliami, do siódmej na czubku głowy). To właśnie one są atakowane przez “złe oko”, “urok” i “klątwę” czyli repertuar wampirów energetycznych, ludzi którzy sprawiają, że w ich obecności mamy ochotę umrzeć z braku sił. Gdy im się uda, potoki zostają zablokowane bądź spenetrowane. Jeśli nie uda, zachowujesz dobry nastrój – za cenę wysłuchiwana utyskiwań że nie jesteś demokratą, a za to jesteś egoistą, niedobrym człowiekiem, narcyzem. Jeśli ulegniesz tej retoryce, stracisz siły a napastnik je zyska. I tak właśnie wygląda życie milionów ludzi; zbyt słabi by się spełniać, realizować cele swojej duszy dające maksimum poczucia realizacji, a zbyt mocni by umrzeć. Żyją i stękają, nie wiedząc że są bezustannie okradani z energii życiowej (chi, prana, mana itd).


1. Potok (wstępujący) z ziemi płynący do kosmosu, niosący energię emocjonalną (zebraną z brzucha, gdzie odczuwamy emocje), która uwalnia się przez czakrę trzeciego oka i gardłową.

 

2. Potok (zstępujący) z kosmosu, płynący wzdłuż kręgosłupa (bliżej niego niż wstępujący) do ziemi, niosący programy, wzorce, przekonania i reakcje człowieka (zebrane z głowy) które niejako na zewnątrz wyrzuca przez czakrę sakralną ( pod pępkiem) i splotu słonecznego (nad pępkiem, czakra siły i władzy, duża u mistrzów sztuk walki, liderów, władców).


Zerwij podłączenie, niech wampir zdechnie z głodu

W kursie DEIR uczymy się odczuwać, wzmacniać i kierować ten potok energetyczny, a także wpływać nim za pomocą czakr na otoczenie. Nie jest to manipulacja, gdyż wedłu nauk ezoterycznych, ludzie są kukłami sterowanymi przez diabła (egregor, meduza, wahadło, myślokształ, demon planetarny). Te istoty które stoją za religiami, rządami, sektami, koncernami i w sumie każdym zgromadzeniem ludzi, podłączają się do czakr i sterują nami (górne czarky – emocje, dolne – programy i przekonania). Dlatego na kursie ludzie uczą się zerwać te podłączenia, a później odkryć prawdziwe pragnienia (a nie fałszywe, tworzone przez egregor) i je realizować, także za pomocą wpływania magicznego na ludzi; ale nie wolnych, a marionetki egregora. Jest więc wpływ, ale gdy spojrzeć głębiej, wykorzystanie ich jest nie tylko dla nas, ale i dla nich niezwykle korzystne.


To co mogę powiedzieć od siebie, to to że sam trening wzmacniania potoków, prowokuje nieprawdopodobne skutki w świecie realnym. Chociaż wiele lat pracuję z ludźmi i afirmacjami, wizualizacjami, to jestem zszokowany tym, co dzieje się w otoczeniu po tym treningu. Umiem rozróżnić autosugestię od prawdziwej zmiany, a tu mam do czynienia z prawdziwą, szokującą przemianą. A to początek pierwszego stopnia, gdzie na następnych dokonuje się prawdziwych cudów – likwiduje czakramy, odkrywa duszę i łączy ją ze świadomością, a na sam koniec robi rzeczy, których nie ma sensu opisywać, gdyż wykraczają poza poziom świadomości większości ludzi (poziom ciała anupadaka).

Co ukryjesz, zostanie ujawnione

Czyli wszystko co mamy w sobie w sensie emocji i przekonań, jest emitowane na zewnątrz. Wszystko – łącznie z tym czego sobie nawet nie uświadamiamy, ponieważ zostało wyparte.


“Co na dole, to na górze”,


“Wszystko, co ukryte, będzie ujawnione, a co tajne – wyjdzie na jaw. Dlatego to, co powiedzieliście po kryjomu, będzie ujawnione, a co mówicie szeptem w izbie, będzie ogłoszone publicznie.”


Miły, ale pizda…


Mamy więc człowieka który jest miły, pomaga innym, uśmiecha się… ale w myślach toczy go rak niskiego poczucia wartości, poczucie winy, poczucie że go nie szanują, nie doceniają… i to wszystko wydostaje się dolnymi czakrami w postaci przekonań, a górnymi jako nieprzyjemne emocje – i to wszystko analogiczne czakry innych ludzi wsysają w siebie, bo tak te czakry pracują. Jeśli zwykły, spokojny człowiek dostanie taki zestaw emocji + program, poczuje coś niemiłego wobec naszego “dobrodzieja”, i na tym się skończy. Nie zrobi nic realnie, ponieważ powstrzymuje go wychowanie i sumienie. Skończy się na “szatańskiej” ochocie by dać mu po mordzie, którą z pewnym trudem powstrzyma. Nie wolno bić po twarzy innych ludzi, ponieważ jest to złe.


Jeśli jednak zetknie się z tą emanacją psychopata, okrutnik, osoba która utożsamiła uczucie przyjemności i ulgi z bólem innego człowieka, natychmiast zareaguje. Jak? A to zależy od osobowości napastnika i okoliczności. W najlepszym przypadku będzie chamska odzywka, później pobicie od lekkiego łomotu poprzez brutalny wpier… a w najgorszym bestialskie tortury i śmierć. Podkreślmy ważną rzecz; szlachetny człowiek płacze, wyje z bólu, okrutnik bije – postronny widz widzi straszną niesprawiedliwość, ale człowiek uduchowiony widzi WYPEŁNIANIE SIĘ INTENCJI. Dlatego Jezus nie mówił żeby człowiek był miły, ale mówił o wybaczeniu, kochaniu bliźnich. Mówił o zmianie WEWNĘTRZNEJ, ponieważ to co myślisz i czujesz, bliźni odbierają na poziomie podświadomym. Jesteś więc miły i uczynny, ale otoczenie może Cię zatłuc, wyśmiać, wyszydzić – ponieważ podświadomie takie właśnie odbiera emocje i program “moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. Czyż nie takie słowa powtarzasz co tydzień w kościele, rzekomym miejscu Boga, stworzyciela wszechświata?

Grzeszność jest Ci wmówiona

I tu dochodzimy do najstraszniejszej rzeczy. Jeśli nawet będziesz kontrolował swoje myśli i emocje, to nadal masz zepchnięte poza obręb “widzenia” świadomości różne traumy i przekonania. Są to przykre, tragiczne zdarzenia z dzieciństwa, z którymi nie mogłeś sobie dać rady (widok czyjejś śmierci, zabójstwo, brutalne pobicie, tragedia), albo… wmówione Ci nieprzyjemne emocje. Nie są Twoje, ale wmówiono Ci je tak sprytnie i sugestywnie, że wziąłeś je jako swoje własne – i będziesz musiał ponieść tego konsekwencje. Prym w tych wmówionych Ci przekonaniach, wiedzie poczucie winy instalowane przez katolicyzm, jako poczucie winy za śmierć Jezusa i grzech pierworodny. Właśnie dlatego powtarzasz je co najmniej raz na tydzień – by się utrwaliło. Gdy tak się stanie, życie staje się piekłem. Gdy życie jest straszne, szukasz wytchnienia w korporacji religijnej, czekając na śmierć przynoszącą ulgę, którą to ulgę musisz sobie wypracować i opłacić. Poczucie winy to pragnienie, by ktoś nas ukarał – więc jesteś karany w każdy możliwy sposób, od chamskiej odzywki urzędnika, po bójkę na drodze. Takie są owoce uczestniczenia w wielkich ruchach religijnych – dostajesz poczucie stałości, racji i bezpieczeństwa, ale płacisz za to okropną cenę konfliktów, braku spokoju i lęku.


Np. tatuś czy mamusia mieli wielkie ambicje; chcieli być bogaci, powszechnie szanowani, ale nie udało się, powstała frustracja, gniew, obraza na ludzi którzy nie docenili ich wielkości. Ponieważ boją się otoczenia i konsekwencji związanych z atakiem na nie, wyżywają się na dziecku – niekoniecznie fizycznie; pastwienie psychiczne jest o wiele bardziej toksyczne. Za bicie dziecka można iść do więzienia, albo doznać społecznego ostracyzmu – natomiast psychicznej męki nie widać, zwłaszcza gdy dziecko jest dobrze ubrane i odżywione. Dlatego krzyczą, mówią upadlające słowa a wszystkie one wchodzą głęboko w podświadomość dziecka. W końcu rodzic jest autorytetem, a na wczesnym etapie rozwoju bogiem. Daje jeść, zmienia pieluchę, uczy świata który nas otacza. Skąd dziecko ma wiedzieć, że jest tylko workiem treningowym dla mamusi, której nie spełniły się marzenia życiowe wzięte z modnej gazetki dla Pań?

“Nigdy nic nie osiągniesz gnojku!”

Dziecko chowa głęboko w podświadomość poczucie że jest zerem, nie umie się uczyć, nigdy nic nie osiągnie (słowa autorytetów, rodziców). Zapomina o tym – ale potoki energetyczne wypromieniowują te programy na zewnątrz, więc otoczenie na nie reaguje. I mamy człowieka, który nie rozumie co się w jego życiu dzieje. Czuje się w miarę dobrze, ale otoczenie go obraża, atakuje i oszukuje. Sytuacja zmieni się dopiero wtedy, gdy świadomie pozbędzie się negatywnych wzorców i traum ze swojej podświadomości.


Kilka lat temu dziwiłem się – gdy zwiększałem swą energetykę, np. ćwiczeniami huny czy pranajamą, miałem przykre sytuacje. Silne potoki potężniej niż do tej pory, wysyłają otoczeniu programy które w sobie nosiłem. A ja wysyłałem poczucie winy, poczucie że jestem śmieciem, nikim… więc otoczenie reagowało. A ja dziwiłem się, dlaczego tak się dzieje. Gdy przekonałem swoją podświadomość że wcale tak nie jest, wiele się zmieniło w moim życiu. Na zewnątrz niewiele widać – może tylko to że wyszczuplałem, przypakowałem, chodzę emanując pewnością siebie i siłą, ale prawdziwa zmiana dokonała się w moim stylu myślenia, przekonaniach i odczuciach. Żyję dużo bardziej przyjemnie – chociaż wiele jeszcze jest do poprawienia. Życie które kiedyś toczyłem, wspominam jak odległy, koszmarny sen. Większość problemów które miałem kiedyś, z dzisiejszym stanem świadomości rozwiązałbym momentalnie. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że wszystkie problemy jakie mamy, są tylko w naszej głowie, nigdzie indziej. Poza tą głową toczy się normalne życie.


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek “Stosunkowo dobry”, oraz “Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

 

0Dodaj komentarz